Imadło, piła, obcęgi
Donald Tusk to nie baron Münchhausen. Za włosy ani siebie, ani Polski z gospodarczego bagna nie wyciągnie

Rząd długo zaprzeczał, że polską gospodarkę kryzys stulecia mocno zaboli, ale w końcu się poddał. Najpierw premier wypalił, że produkt krajowy brutto (PKB) wzrośnie w tym roku najpewniej tylko o 1,7 proc. (ze wstępnych szacunków wynika, że w ubiegłym było to jeszcze 4,8 proc., a oficjalne założenia budżetowe to nadal 3,7 proc.). Chwilę potem zaczęło się ekspresowe „strzyżenie resortów”. W szokującym tempie pięciu dni ministrowie mieli znaleźć 17 mld zł oszczędności, o które w 2009 r.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną