Edukator Ekonomiczny

Wakacje z kartami

Z kartą płatniczą na wakacjach

Nawet w krajach nam bliskich czasem może dojść do problemów z funkcjonowaniem karty wydanej w Polsce. Nawet w krajach nam bliskich czasem może dojść do problemów z funkcjonowaniem karty wydanej w Polsce. Stefan Redel / PantherMedia
Karta za granicą może być wielkim ułatwieniem w podróżowaniu, o ile będziemy się o nią troszczyć nie mniej niż w Polsce, a przed wyjazdem sprawdzimy, jak najtaniej z niej korzystać.
Kto decyduje się na egzotyczne podróże, organizowane na własną rękę, musi dokładnie sprawdzić, jak działa lokalny rynek finansowy.Heidrun Hobel/PantherMedia Kto decyduje się na egzotyczne podróże, organizowane na własną rękę, musi dokładnie sprawdzić, jak działa lokalny rynek finansowy.
Polityka

Artykuł w wersji audio

***

Sprawdź swą wiedzę z ekonomii - zapraszamy do rozwiązania naszego quizu. W tej edycji pytamy m.in. o to, jak używać karty płatniczej na wakacjach oraz o tajemnice strefy euro >>

***

Jaką walutę zabrać na wakacje – złotówki, dolary, euro? A może jeszcze przed wyjazdem kupić lokalne pieniądze? Gdzie schować banknoty, aby ryzyko kradzieży było jak najmniejsze? I jaka ilość gotówki będzie optymalna, bo wiadomo, że każde przewalutowanie to dodatkowy koszt?

Kiedyś takie pytania były na porządku dziennym dla osób wyjeżdżających za granicę, zwłaszcza gdy organizowali wakacje na własną rękę. Teraz na szczęście są karty płatnicze, które okazują się nieocenioną pomocą dla turystów. Bo o ile walut na świecie jest mnóstwo, to karta wydana w Polsce działać będzie w zdecydowanej większości krajów na różnych kontynentach.

Jednak niektórzy wciąż mają obawy i starają się unikać używania kart płatniczych za granicą. Boją się przede wszystkim wysokich kosztów oraz ryzyka oszustw, zwłaszcza w krajach pozaeuropejskich. Czy słusznie? Karta może znacznie ułatwić podróżowanie, pod warunkiem że będziemy wiedzieć, na jakich warunkach działa ona poza Polską, z jakimi prowizjami musimy się liczyć i jak dbać o bezpieczeństwo transakcji? Sprawę ułatwia fakt, że wiele zasad postępowania jest identycznych w kraju i za granicą.

Ukryte koszty

Aby w pełni korzystać z plastikowego pieniądza, warto zabrać ze sobą nie tylko kartę debetową, ale także kredytową. Powód jest bardzo prosty – za granicą, dokładnie tak samo jak w Polsce, karta debetowa służy głównie do pobierania pieniędzy z bankomatów, a kartą kredytową możemy płacić w sklepach i hotelach, korzystając z okresu bezodsetkowego. Oczywiście zadziała ona również w bankomacie, ale wypłata gotówki w ten sposób będzie obciążona sporą prowizją. Co gorsza, w przypadku takich transakcji okres darmowego kredytu nie obowiązuje i od razu ta część zadłużenia obciążana jest sporymi odsetkami, dochodzącymi już do 24 proc. w skali roku.

Część banków oferuje klientom wypłaty kartą debetową ze wszystkich bankomatów za granicą bez prowizji. Czasem ta usługa jest bezpłatna, w innych przypadkach można ją wykupić za kilka złotych miesięcznie. Są jednak również banki, które zawsze pobierają prowizję, wynoszącą zazwyczaj ok. 2–3 proc. wartości wypłacanej kwoty. Jest ona taka sama bez względu na kraj pobytu. Jeśli dużo podróżujemy, bezpłatne korzystanie z zagranicznych bankomatów może być kryterium, które warto wziąć pod uwagę, wybierając konto. A jeśli nie chcemy go zmieniać tylko z powodu wakacji, trzeba w tabeli opłat banku sprawdzić, jakie prowizje są stosowane i czy można ich uniknąć.

Jednak najwięcej wątpliwości budzi sposób rozliczania zagranicznych zakupów. Polskie konto prowadzone jest najczęściej w złotych, natomiast za granicą karta w przypadku transakcji zostanie obciążona w lokalnej walucie. Ale już z naszego konta będzie ściągnięta odpowiednia kwota w złotych. Jak dokładnie przebiega ta cała operacja?

Wszystko zależy od waluty rozliczeniowej użytej przez nas karty płatniczej. Pod tym pojęciem kryje się nie złoty (choć przecież używamy kart wydanych przez polskie banki), ale najczęściej euro, ewentualnie dolar lub funt.

Euro to waluta rozliczeniowa większości naszych kart, zarówno działających w systemie VISA, jak i MasterCard. W takim przypadku, jeśli płacimy kartą w kraju strefy euro, kwota transakcji zostanie po prostu przeliczona na złote po aktualnym kursie naszego banku.

Ale co się stanie, kiedy waluta naszej transakcji będzie inna niż waluta rozliczeniowa karty? Gdy na przykład zapłacimy rachunek w Chorwacji, gdzie ceny podawane są w kunach? Otóż najpierw kwota zostanie przeliczona z kun na walutę rozliczeniową (czyli najczęściej euro) po kursie określanym przez VISA lub MasterCard, a następnie dopiero na złote. Taką praktykę stosuje zdecydowana większość banków. Niestety, oznacza to większe koszty dla klientów niż w przypadku pojedynczego przewalutowania – np. od razu z kun na złote. Niektóre banki oferują karty z walutą rozliczeniową inną niż euro – dolarem lub funtem. Mogą one być przydatne zwłaszcza osobom często wyjeżdżającym do Stanów Zjednoczonych bądź Wielkiej Brytanii. Jeśli jednak jeździmy głównie po Europie, lepiej upewnić się, że walutą rozliczeniową naszej karty jest właśnie euro.

Przewalutowania mogą mieć jeszcze dodatkowy, ukryty koszt. W przypadku niektórych kart, gdy płacimy w walucie innej niż rozliczeniowa, za pierwsze przeliczenie – czyli na przykład z czeskiej korony, funta egipskiego czy liry tureckiej na euro – może zostać pobrana dodatkowa prowizja w wysokości 2–3 proc. wartości całej transakcji. Wszystko zależy od ustaleń w rozliczaniu płatności pomiędzy bankiem a organizacjami VISA lub MasterCard. Aby upewnić się, czy dodatkowa opłata obowiązuje w przypadku naszej karty, warto sprawdzić tabelę prowizji w Internecie bądź zapytać pracownika przy okazji wizyty w oddziale banku.

Dodatkowe koszty

Czy zatem koszty przewalutowań powodują, że karty nie opłaca się używać za granicą? Niekoniecznie, przecież kupując waluty w kantorach też tracimy z powodu marży. A może, żeby uniknąć w przypadku walut innych niż te najpopularniejsze podwójnego przeliczania, lepiej zaopatrzyć się w odpowiednie pieniądze już w Polsce? Nie jest to najlepsze rozwiązanie nie tylko z powodów bezpieczeństwa. W naszych kantorach często kursy mniej popularnych walut są wyjątkowo niekorzystne, a z kolei złotego łatwo nie wymienimy w wielu krajach odległych od Polski.

Jeśli zatem chcemy posługiwać się gotówką, a nie kartą, to i tak często musimy dokonywać dwukrotnej wymiany – najpierw ze złotych na euro czy dolary w Polsce, a potem dopiero na lokalne pieniądze w miejscu urlopu. W tym przypadku także dwa razy poniesiemy dodatkowe koszty, a do tego narazimy się na zdecydowanie większe ryzyko niż korzystając z karty.

Pamiętajmy jednak, że te uniwersalne rady mogą się przydać w zdecydowanej większości krajów świata, ale nie we wszystkich. Kto decyduje się na egzotyczne podróże, organizowane na własną rękę, musi dokładnie sprawdzić, jak działa lokalny rynek finansowy. Bo choć karty stosowane są praktycznie na całym świecie, to wciąż mają swoje ograniczenia. Na przykład w Iranie z powodu międzynarodowych sankcji plastikowy pieniądz w praktyce nie funkcjonuje. Tamtejsze bankomaty nie akceptują kart wydanych za granicą. Pragnący zwiedzić ten kraj muszą wziąć ze sobą spory zapas gotówki.

 

Specyficzna sytuacja jest w państwach przeprowadzających własne eksperymenty gospodarcze (jak np. Wenezuela), gdzie funkcjonuje oficjalny i czarny rynek walutowy. Tam co prawda karty mogą zadziałać, ale pobierając pieniądze z bankomatów, będziemy skazani na państwowy, bardzo niekorzystny dla turysty kurs boliwara.

Kto wybiera się na Kubę, również nie powinien zbytnio polegać na kartach, nie tylko z powodu możliwych problemów z akceptacją, ale przede wszystkim małej liczby miejsc, w których można ich użyć. To zresztą problem wielu uboższych krajów, gdzie sieć bankomatów jest zdecydowanie rzadsza niż ta, do której są przyzwyczajeni podróżujący po Europie, a terminale do płacenia znajdują się tylko w najbardziej luksusowych sklepach i hotelach.

Ale nawet w krajach nam bliskich czasem może dojść do problemów z funkcjonowaniem karty wydanej w Polsce. Przykładem są Niemcy, gdzie – inaczej niż u nas – znacznie mniej rozpowszechniony jest system VISA. Niemcy często korzystają podczas zakupów z tzw. EC-Karte i niektóre starsze terminale, choćby w dyskontach, są przystosowane tylko do ich obsługi. Dotyczy to również niektórych automatów biletowych. Nie należy jednak z tego powodu wpadać w panikę, bo wiele terminali i bankomatów akceptuje karty popularne w Polsce. Warto po prostu mieć w portfelu trochę gotówki na drobniejsze wydatki. To zresztą reguła, którą powinniśmy stosować wszędzie.

Warto też przyswoić sobie kilka nawyków korzystania z kart, które zmniejszą ryzyko utraty pieniędzy. Najczęstsze problemy są takie same jak w Polsce. Podstawowy to niebezpieczeństwo kradzieży karty, które wzrasta w miejscach popularnych wśród turystów, bo tam zawsze kręci się więcej kieszonkowców. Narażeni jesteśmy także na znany w Polsce proceder kopiowania kart podczas prób skorzystania z bankomatów. Zatem chcąc wypłacić pieniądze, warto w każdym miejscu sprawdzić, czy maszyna nie ma śladów obcej ingerencji. Podczas płacenia kartą w restauracjach, podobnie jak w Polsce, nie należy tracić jej z pola widzenia. Zawsze trzeba nalegać, żeby kelner z terminalem kartowym podszedł do stolika. Jeśli to niemożliwe, lepiej pofatygować się do kasy czy na zaplecze, niż ryzykować skopiowanie karty przez oszustów.

Awaryjne wypłaty

Również postępowanie w przypadku kradzieży bądź zgubienia karty powinno być identyczne jak w Polsce. Pierwszy krok to natychmiastowe zatelefonowanie do banku, aby powiadomić go o problemie, i zastrzeżenie karty. Warto zatem przed wyjazdem na wakacje zapisać w komórce numer odpowiedniej infolinii, aby w razie konieczności jak najszybciej zablokować kartę. Dobrze jest również sprawdzić, czy bank ma wśród danych nasz aktualny numer telefonu komórkowego. Operacje na karcie są bowiem całą dobę śledzone przez ekspertów wspomaganych przez zaawansowane systemy informatyczne do monitorowania transakcji dokonywanych kartami. Jeśli wykryją oni podejrzaną sytuację, starają się zazwyczaj natychmiast skontaktować z klientem i powiadomić go o wątpliwościach. Jeśli tego nie zdołają uczynić, mogą podjąć decyzję o prewencyjnej blokadzie karty, co zmniejsza ryzyko dużych strat. Tym bardziej że nawet w przypadku nieubezpieczonej karty klient odpowiada tylko za szkody do wysokości 150 euro w przypadku kradzieży lub jej zgubienia. Większe straty musi już pokryć ze swoich funduszy sam bank.

A co zrobić w najbardziej drastycznej sytuacji, gdy straciliśmy kartę za granicą, a pilnie potrzebujemy pieniędzy, żeby zapłacić za nocleg czy kupić bilet powrotny do Polski? Część banków oferuje posiadaczom kart kredytowych specjalną usługę; funkcjonuje ona pod nazwą awaryjnej wypłaty gotówki i jest obciążona bardzo wysokimi prowizjami, sięgającymi kilkuset złotych. Ale czasem to ostatnia deska ratunku, zwłaszcza gdy w pobliżu nie ma polskiego konsula, od którego można by pożyczyć pieniądze.

Aby skorzystać z tej możliwości, trzeba znaleźć oddział lokalnego banku, który zgodzi się nam pomóc. Nie powinno być z tym jednak większych problemów. Po podaniu odpowiednich danych przez klienta do banku w Polsce wysłana zostaje faksem prośba o weryfikację, a po jej otrzymaniu można zaraz odebrać gotówkę. Oczywiście, jest ona od razu oprocentowana, ale dla osób zdesperowanych liczy się przede wszystkim możliwość awaryjnego zdobycia pieniędzy. O dodatkowe koszty martwić się będziemy, gdy bezpiecznie uda się wrócić do domu. Nawet podczas najdłuższych i ekscytujących wakacji to sprawanajważniejsza.

***

Sprawdź swą wiedzę z ekonomii - zapraszamy do rozwiązania naszego quizu. W tej edycji pytamy m.in. o to, jak używać karty płatniczej na wakacjach oraz o tajemnice strefy euro >>

***

Polityka 30.2011 (2817) z dnia 19.07.2011; Edukator ekonomiczny; s. 63
Oryginalny tytuł tekstu: "Wakacje z kartami"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Jak rozpoznać depresję u dzieci?

Niedawno pisaliśmy o niewydolnym systemie pomocy dla najmłodszych, którzy coraz częściej zmagają się z problemami psychicznymi. Jak działać, gdy system nie działa? – pytamy Lucynę Kicińską z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, koordynatorkę telefonu zaufania dla dzieci i młodzieży 116 111.

Joanna Cieśla
09.04.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną