Edukator Ekonomiczny

EDUKATOR EKONOMICZNY Kredyt po europejsku

Co banki wiedzą o twoich długach?

Porozumienie między BIK a SCHUFA działa w obie strony, więc będą mogli z niego skorzystać też Niemcy ubiegający się o pożyczkę w naszym kraju. Porozumienie między BIK a SCHUFA działa w obie strony, więc będą mogli z niego skorzystać też Niemcy ubiegający się o pożyczkę w naszym kraju. Marek Sobczak / Polityka
Czy Polacy, którzy nie spłacali regularnie pożyczek w Niemczech, będą mieli problemy w naszych bankach? Biura informacji kredytowej z obu krajów zaczynają współpracę. Komu ona pomoże, a komu zaszkodzi?
Marek Sobczak/Polityka

***

Sprawdź swą wiedzę z ekonomii - zapraszamy do rozwiązania naszego quizu. W tej edycji sprawdzamy m.in. wiedzę o Europejskim Banku Centralnym, o kryzysie strefy Euro oraz o tym, jak banki sprawdzają swoich klientów  >>

***

Polskie Biuro Informacji Kredytowej (BIK) to instytucja dobrze znana osobom, które starały się o bankową pożyczkę. Gromadzi dane na temat zobowiązań klientów naszych banków. W jego bazach widnieją informacje dotyczące stanu zadłużenia i terminowości w regulowaniu rat. Na podstawie takich informacji BIK, na życzenie banków, wylicza ocenę punktową osoby starającej się o nowy kredyt. Od tej oceny często zależy, czy dostaniemy pieniądze i na jakich warunkach będziemy musieli je oddać.

Niedawno polski BIK zawarł umowę o współpracy ze swoim niemieckim odpowiednikiem o nazwie SCHUFA (Schutzgemeinschaft für allgemeine Kreditsicherung), w którego bazie znajdują się dane aż 66 mln osób. Udziałowcami SCHUFA są przede wszystkim niemieckie banki i kasy oszczędnościowe. Zadaniem tej instytucji jest ocenić wiarygodność klienta na podstawie jego dotychczasowych kontaktów z instytucjami finansowymi. BIK i SCHUFA zbierają nie tylko złe, ale też dobre informacje. W ich bazach danych widnieją również kredyty spłacane bez opóźnień i karty, na których nie ma żadnych karnych odsetek. Polsko-niemiecka współpraca nie ma na celu transgranicznego ścigania dłużników.

Wymiana informacji między BIK a SCHUFA nastąpi każdorazowo tylko za zgodą osoby zainteresowanej. Bank bez naszej zgody nie ma prawa dopytywać o dane dotyczące aktywności w innym kraju. Jeśli zatem Polak poprosi o kredyt w niemieckim banku, będzie mógł (ale nie musiał) podpisać oświadczenie – zgodę. Na jego mocy tamtejsza instytucja wystąpi do polskiego BIK z prośbą o informacje na temat zobowiązań tej osoby w polskich bankach. Kto zatem w Polsce spóźniał się ze spłatą rat, na pewno nie powinien takiej zgody wyrażać. Kto jednak wszystkie należności regulował u nas na bieżąco, skorzysta, gdy stosowne oświadczenie podpisze. Gdy bowiem niemiecki bank przekona się, że ma do czynienia z solidnym klientem, może obniżyć nieco oprocentowanie pożyczki albo podnieść limit na karcie kredytowej. Jeśli natomiast do żadnych danych w Polsce nie otrzyma dostępu, będzie osobę, o której przecież nic nie wie, traktować z dużo większą ostrożnością. Z doświadczeń rodaków wyjeżdżających na dłużej do innych państw wynika, że właśnie brak wiedzy o dotychczasowym spłacaniu przez nich kredytów to największa bariera w korzystaniu z usług finansowych.

Teoretycznie procedury są wszędzie bardzo podobne i zakres dokumentów wymaganych przez banki nie różni się znacząco od tego, który znamy z Polski. Co więcej, zgodnie z prawem banki we wszystkich krajach unijnych nie mogą w żaden sposób dyskryminować klientów tylko dlatego, że nie mają oni lokalnego obywatelstwa. Ale w obawie przed problemami finansowymi nie chcą też stosować wobec takich osób taryfy ulgowej. Jeśli nic nie wiedzą o nowym kliencie, to nawet pierwsza umowa o pracę może nie wystarczyć do otrzymania kredytu gotówkowego, a na hipoteczny trzeba poczekać nierzadko kilka lat.

Jak popularna okaże się nowa usługa? Na razie oczywiście nie wiadomo. Natomiast wybór Niemiec na pierwszego partnera jest bardzo trafny. W bazach danych SCHUFA są dane aż 120 tys. osób z adresem zamieszkania w Polsce. Pewne jest też, że będzie ich przybywać, bo niemiecki rynek pracy został niedawno dla Polaków w pełni otwarty.

Ocenia się, że dziś przynajmniej 400 tys. naszych obywateli zarabia na życie za zachodnią granicą. Do tej liczby trzeba dodać pracowników sezonowych. Na razie pewnie tam zostaną, bo Niemcy, w przeciwieństwie do Wielkiej Brytanii czy Irlandii, jakoś sobie radzą z kryzysem. W okresie od zjednoczenia mają najniższe bezrobocie i narzekają na brak pracowników w wielu branżach.

Porozumienie między BIK a SCHUFA działa w obie strony, więc będą mogli z niego skorzystać też Niemcy ubiegający się o pożyczkę w naszym kraju. Co więcej, powinno ono ułatwić życie sporej grupie Polaków prowadzących interesy w obu państwach. Jeżeli nie mieli problemów finansowych, ich wiarygodność w obu krajach wzrośnie. Niektóre banki za skorzystanie z możliwości sprawdzenia klienta mogą pobrać dodatkową prowizję, ale nie powinna ona być znacząca. System ma działać bez zarzutu dzięki niemieckiej dokładności i długiemu doświadczeniu. SCHUFA to europejski lider w takiej wymianie informacji. – Nawiązaliśmy współpracę już z dziesięcioma krajami. Pierwsze umowy tego typu zawarliśmy w 2002 r. – mówi Christian Seidenabel, rzecznik prasowy SCHUFA.

Dla naszego BIK to międzynarodowy debiut, ale przedstawiciele polskiej instytucji zapewniają, że chcą rozszerzyć współpracę i negocjują podobne porozumienia z innymi krajami. – Prowadzimy rozmowy z Holandią i Wielką Brytanią, ale jeszcze trochę potrwają. Brytyjczycy do tej pory z nikim nie nawiązali takiej współpracy transgranicznej – mówi Maciej Duszczyk, dyrektor marketingu w BIK. Zwłaszcza dla osób powracających z Wysp do Polski porozumienie analogiczne do tego z Niemcami byłoby bardzo przydatne. Występując bowiem o kredyt w polskim banku, mogliby wskazać na regularne spłacanie rat czy obsługę karty w banku angielskim, szkockim czy irlandzkim. Teraz nie mają takiej możliwości, a polski bank, korzystający tylko z danych zgromadzonych w BIK, ma kłopoty z oceną ich wiarygodności kredytowej po kilkuletniej nieobecności w ojczyźnie.

Tak ograniczona (faktycznie dopiero startuje) współpraca w zakresie wymiany informacji o klientach banków trochę jednak dziwi. Od siedmiu lat jesteśmy przecież w Unii Europejskiej, dla której wspólny rynek to podstawa funkcjonowania. Skąd zatem konieczność każdorazowego negocjowania osobnych porozumień między biurami z różnych krajów? Na przeszkodzie stają przede wszystkim surowe przepisy o ochronie danych osobowych, które, co gorsza, nie są wcale jednolite w obrębie Unii Europejskiej. Poza tym odpowiedniki naszego BIK zbierają informacje o klientach w różnym zakresie.

W niektórych krajach są to, inaczej niż u nas, tylko dane negatywne, czyli dotyczące opóźnień w spłacaniu rat i kapitału. Ponadto nie wszędzie gromadzeniem takich jak w Polsce informacji zajmują się prywatne instytucje. Czasem, choćby we Francji, to zadanie komórki powiązanej z bankiem centralnym. Stąd na przykład brakuje jakiegokolwiek współdziałania tego kraju z innymi. – Wspólnej europejskiej bazy danych o klientach banków zatem nie będzie, bo nie pozwalają na to odmienne przepisy w poszczególnych państwach. Natomiast na pewno przybędzie dwustronnych porozumień – przewiduje Christian Seidenabel z SCHUFA.

To dobra informacja dla tych wszystkich, którzy za grzechy w jednym kraju płaciliby utrudnionym dostępem do usług bankowych w całej Unii Europejskiej. Ale zdecydowana większość klientów, którzy wywiązują się ze wszystkich zobowiązań, jeszcze długo nie będzie mogła w pełni korzystać za granicą z atutu dobrej historii kredytowej. Substytutem może być zbieranie wyciągów i pozostałych bankowych dokumentów, a następnie przedstawianie ich w instytucjach finansowych innych krajów. Innej rady na razie nie ma. O ile bowiem sektor finansowy jest z jednej strony ściśle zintegrowany i działa globalnie, to już w kontaktach z klientami granice narodowe widoczne są wciąż aż za dobrze.

***

Sprawdź swą wiedzę z ekonomii - zapraszamy do rozwiązania naszego quizu. W tej edycji sprawdzamy m.in. wiedzę o Europejskim Banku Centralnym, o kryzysie strefy Euro oraz o tym, jak banki sprawdzają swoich klientów  >>

***

Polityka 43.2011 (2830) z dnia 19.10.2011; Edukator ekonomiczny; s. 44
Oryginalny tytuł tekstu: "EDUKATOR EKONOMICZNY Kredyt po europejsku"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Peter Handke – noblista nieoczywisty

Dla tegorocznego noblisty Petera Handkego nic nie jest oczywiste: żadna ideologia, stereotyp, chwilowa obserwacja.

Adam Krzemiński
15.10.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną