Edukator Ekonomiczny

Plastikowe bezstykowe

Karty zbliżeniowe - jak bezpiecznie nimi płacić?

Płacenie zbliżeniowe ułatwia korzystanie z kart i przyspiesza transakcję. Płacenie zbliżeniowe ułatwia korzystanie z kart i przyspiesza transakcję. Marek Sobczak / Polityka
Karty zbliżeniowe stają się coraz popularniejsze, ale często słychać obawy, że są mniej bezpieczne od tradycyjnych. Co robić, gdy taką kartę stracimy, i ile może nas kosztować ta nieuwaga?
Transakcje zbliżeniowe mają zachęcać klientów i sklepy do używania kart i akceptowania ich także w przypadku niewielkich zakupów.Yuri Arcurs/PantherMedia Transakcje zbliżeniowe mają zachęcać klientów i sklepy do używania kart i akceptowania ich także w przypadku niewielkich zakupów.

***

Sprawdź swą wiedzę z ekonomii - zapraszamy do rozwiązania naszego quizu. W tej edycji sprawdzamy m.in. o to, jak bez stresu płacić kartami bezstykowymi, jak politycy wpływają na gospodarkę oraz o instytucje, które strzegą bezpieczeństwa naszych pieniędzy  >>

***

Pod koniec czerwca na 32 mln kart płatniczych używanych u nas już prawie 6 mln miało funkcję umożliwiającą płacenie bezstykowe. A z badań prowadzonych przez dr. Michała Polasika z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu wynika, że w końcu 2011 r. w portfelach klientów będzie aż 10 mln takich kart. To w Europie wyjątkowo wysoki wynik. Wszystko za sprawą największych banków, które niedawno zaczęły wydawać takie karty wszystkim, a nie tylko wybranym klientom. Nieco wolniej rośnie liczba terminali pozwalających na skorzystanie z nowej funkcji. W pierwszej połowie tego roku było ich już ponad 12 proc., podczas gdy pod koniec 2009 r. zaledwie 3 proc.

Łatwiej, szybciej, z anteną

Płacenie zbliżeniowe ułatwia korzystanie z kart i przyspiesza transakcję. W przypadku kwot poniżej 50 zł nie wymaga żadnej weryfikacji – ani przez wprowadzenie numeru PIN, ani przez złożenie podpisu na paragonie.

Transakcje zbliżeniowe mają zachęcać klientów i sklepy do używania kart i akceptowania ich także w przypadku niewielkich zakupów. Taka strategia przynosi zyski bankom i organizacjom tworzącym systemy płacenia bezgotówkowego, bo zależy im, by karty były jak najczęściej używane.

O ile niedawno funkcja zbliżeniowa dostępna była tylko dla tych, którzy o nią prosili, a czasem nawet musieli dodatkowo zapłacić, to teraz wiele banków innych kart już po prostu nie wydaje. Część klientów, obawiając się nadużyć i nie ufając nowej technologii, najchętniej by tę opcję po prostu wyłączyła. Większość banków takiej możliwości jednak nie zapewnia. Krążących w Internecie porad, sugerujących przedziurkowanie karty w odpowiednim miejscu, nie należy brać poważnie. Taki plastik może zostać przez sprzedawcę czy bankomat potraktowany jako nieważny i zatrzymany do wyjaśnienia.

Skoro zatem jesteśmy skazani na karty zbliżeniowe, warto wiedzieć, jakie niosą ze sobą ryzyko. W rzeczywistości nie jest ono tak duże, jak mogłoby się wydawać. Większość banków pozwala przeprowadzić nie więcej niż trzy takie transakcje po kolei. Przy czwartej zostaniemy poproszeni o wpisanie numeru PIN. Nie ma też obawy, że zapłacimy przy kasie za cudze zakupy. Antena, w którą wyposażona jest karta, uaktywnia się tylko na moment i jedynie w chwili zbliżenia jej na nie więcej niż 4–5 cm do terminala.

Wiele kontrowersji budzi natomiast możliwość zeskanowania danych z takiej karty przy użyciu specjalnych czytników. Mieliby to robić złodzieje, będący w pobliżu, np. w sklepie czy środkach komunikacji miejskiej. O takim zagrożeniu najpierw rozpisywała się prasa amerykańska i kanadyjska (tam płatności zbliżeniowe pojawiły się najwcześniej). Niedawno w Polsce sposób nielegalnego sczytania danych zaprezentował szef jednej z niemieckich firm zajmujących się zabezpieczeniami w branży IT. Uzyskane informacje mogłyby wystarczyć do przeprowadzenia na przykład niektórych transakcji w Internecie. Jednak zarówno VISA, jak i MasterCard zapewniają, że sklonowanie karty w ten sposób jest praktycznie niemożliwe z powodu mechanizmów zabezpieczających. I na swoją obronę podkreślają, że wraz ze wzrostem popularności nowej technologii wcale nie zwiększyła się liczba nielegalnych transakcji. Zresztą fałszywe karty produkowano na długo przed wejściem na rynek zbliżeniowych – poprzez specjalne nakładki na bankomatach skanowano dane z pasków magnetycznych.

Kontroluj swoje konto

System zabezpieczeń każdej technologii może mieć jednak luki, które przestępcy spróbują wykorzystać. Trzeba więc regularnie sprawdzać bankowe wyciągi z karty (najlepiej przez Internet) i natychmiast reagować, gdy pojawią się na nich podejrzane transakcje czy blokady.

W przypadku kłopotów z kartami zbliżeniowymi postępujemy tak samo jak z tymi bez nowej funkcji. Jeżeli kartę zgubimy lub zostanie nam skradziona, jak najszybciej powinniśmy skontaktować się z bankiem, który ją wydał. Wystarczy wizyta w najbliższym oddziale bądź telefon do biura obsługi klienta. Chodzi o zablokowanie karty, by nikt nie mógł się nią posłużyć.

A co zrobić, gdy stracimy portfel, w którym były karty różnych banków? Na razie można ją zastrzec na prywatnej infolinii o podwyższonej płatności i tylko z terytorium kraju. Związek Banków Polskich obiecuje, że wspólny, tańszy serwis blokowania utraconych kart ruszy w pierwszej połowie 2012 r. Na razie trzeba dzwonić do każdego banku z osobna. Warto zatem zapisać w notesie czy komórce numery poszczególnych infolinii.

 

Moment zastrzeżenia karty ma kluczowe znaczenie, bo od niego zależy wysokość naszych ewentualnych strat. Dopiero od chwili blokady bank przejmuje pełną odpowiedzialność za wszelkie operacje na karcie i klient już o nic nie musi się martwić.

Wcześniej – od momentu utraty plastiku do jego zastrzeżenia – wszystko zależy od tego, czy nasza karta była ubezpieczona. Jeżeli tak, wówczas również straty, jakie ponieśliśmy w tym czasie, weźmie na siebie bank. Jeśli natomiast nie wykupiliśmy ubezpieczenia bądź też nie było go w pakiecie z kartą, zgodnie z przepisami musimy sami pokryć straty do wysokości 150 euro, czyli ok. 650 zł (w przypadku kart bezstykowych, by nie zniechęcać klientów, banki czasem biorą te straty na siebie). Gdy złodziej zrobił na nasze konto większe zakupy, wówczas bank poniesie pozostałe skutki jego działalności.

Niestety, są sytuacje, w których ta zasada nie obowiązuje. Dzieje się tak np., gdy złamiemy podstawowe zasady bezpieczeństwa. Choć wydaje się to absurdalne, wciąż są osoby zapisujące PIN na karcie, by go nie zapomnieć. Jeżeli zatem złodziej zrobi zakupy na dużą kwotę przed zastrzeżeniem przez nas karty i wprowadzi poprawny PIN, bank może obciążyć nas całością kosztów. Nie wolno również, choć to praktyka często stosowana, pożyczać innym (także w rodzinie) swoich kart. Tylko osoba, której imię i nazwisko widnieje na karcie, ma prawo nią płacić.

Wykorzystaj przepisy prawa

Jeśli bank chce nas obciążyć kosztami transakcji zbliżeniowej nieprzekraczającymi równowartości 150 euro, warto złożyć reklamację i przypomnieć, że przestępca zapłacił za zakupy bez podawania PIN ani żadnej innej weryfikacji. Można powołać się na przepisy rozdziału 2 ustawy o usługach płatniczych z 2011 r. Precyzują one zasady autoryzacji transakcji płatniczych i odpowiedzialności posiadacza karty oraz banku. W ostateczności dajmy bankowi do zrozumienia, że jeśli poczujemy się ofiarą nowej technologii, pomyślimy nad zmianą instytucji, której powierzamy swoje pieniądze.

Ustal limity transakcji

Warto zadbać zawczasu, aby ewentualne straty z powodu kradzieży karty były jak najmniejsze. Podstawowa metoda to rozsądne ustalenie limitów dopuszczalnych transakcji. Możemy wszak zdecydować, jaka będzie górna granica płatności kartą w ciągu jednego dnia oraz całego miesiąca, ile razy dziennie dopuszczamy korzystanie z bankomatów, czy też na jaką kwotę mamy prawo zrobić jednorazowe zakupy przez Internet. Znamy przecież swoje zwyczaje konsumpcyjne. A gdy planujemy większy zakup, można po prostu na jeden dzień podwyższyć odpowiedni limit.

Ubezpiecz kartę

W pełni przed skutkami działalności złodziei ochroni nas tylko ubezpieczenie karty. Banki oferują je automatycznie zazwyczaj w przypadku kart kredytowych, zwłaszcza tych o wyższym limicie wydatków. Poza tym generalnie chronią klientów, którzy wybrali droższe konta osobiste i mają wyższe miesięczne wpływy. Od tej reguły zdarzają się jednak wyjątki. Warto zatem sprawdzić, które spośród naszych kart są ubezpieczone na wypadek ich utraty. Może się bowiem okazać, że o ile kredytówka ma zapewnioną taką ochronę, to już debetówki do konta osobistego bezpłatne bankowe ubezpieczenie nie obejmuje.

Wówczas można taką polisę wykupić. Zazwyczaj nie jest to wysoki koszt. Już za kilka złotych miesięcznie zyskujemy pewność, że za każdą nieuprawnioną transakcję bank zwróci nam pieniądze. Praktyka jednak wskazuje, że Polacy generalnie nielubiący się ubezpieczać także i w tym przypadku liczą raczej na szczęście. Tymczasem ryzyko jest niemałe. O ile bowiem większość złodziei nie będzie próbować zgadywać PIN ani podrabiać podpisu, to już mając kartę w ręku mogą bez żadnych przeszkód zrobić spore zakupy przez Internet. I wtedy szybko przypomną nam się słowa jednego z byłych premierów – trzeba się było ubezpieczyć.

***

Sprawdź swą wiedzę z ekonomii - zapraszamy do rozwiązania naszego quizu. W tej edycji sprawdzamy m.in. o to, jak bez stresu płacić kartami bezstykowymi, jak politycy wpływają na gospodarkę oraz o instytucje, które strzegą bezpieczeństwa naszych pieniędzy  >>

***

Polityka 47.2011 (2834) z dnia 16.11.2011; Edukator ekonomiczny; s. 52
Oryginalny tytuł tekstu: "Plastikowe bezstykowe"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Rynek

Jak PGNiG dosala Zatokę Pucką

Dlaczego mieszkańcom nadmorskiego Kosakowa przeszkadza, że morze jest słone?

Ryszarda Socha
12.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną