Edukator Ekonomiczny

Kredyt pod kontrolą

Kredyty bez haczyków

18 grudnia wchodzi w życie nowa ustawa o kredycie konsumenckim, ma ona wzmocnić pozycję klienta w kontaktach z bankiem. 18 grudnia wchodzi w życie nowa ustawa o kredycie konsumenckim, ma ona wzmocnić pozycję klienta w kontaktach z bankiem. Marek Sobczak / Polityka
Dobra wiadomość dla pożyczkobiorców: od 18 grudnia banki bardziej przejrzyście muszą informować, ile naprawdę zapłacimy za kredyt. To ułatwi klientom wybór najkorzystniejszych ofert.
Okulary albo szkło powiększające muszą pozostać niezbędnymi akcesoriami dla szukających najlepszych kredytów konsumpcyjnych.xtremer/PantherMedia Okulary albo szkło powiększające muszą pozostać niezbędnymi akcesoriami dla szukających najlepszych kredytów konsumpcyjnych.

***

Czy wiesz, jak działa bank? Jakie są najbardziej zadłużone państwa świata? Jak zmieniają się zasady przyznawania pożyczek po 18 grudnia? Sprawdź swą wiedzę z ekonomii - zapraszamy do rozwiązania naszego quizu. W każdej chwili możesz się przyłączyć do zabawy  >>

***

Bank zazwyczaj dobrze eksponuje oprocentowanie kredytu – zachwala je reklama, a doradca często podkreśla, jak bardzo zostało niedawno obniżone. Potem zaś mimochodem wspomina o prowizji, opłacie za rozpatrzenie wniosku czy ubezpieczeniu. Ile więc tak naprawdę kosztuje kredyt? Tego miał szansę dowiedzieć się tylko ten, kto z uporem dopytywał pracownika banku lub pośrednika o szczegóły. Teraz to się powinno zmienić. Pod warunkiem, że branża finansowa szybko wprowadzi nowe przepisy.

Co bank powinien?

18 grudnia wchodzi w życie nowa ustawa o kredycie konsumenckim. Uchwalono ją co prawda już pół roku temu, ale długi okres przejściowy miał pomóc instytucjom pożyczającym pieniądze dostosować się do nowego prawa. A zmienić trzeba wiele, poczynając od samych reklam. Banki miały co prawda obowiązek podawania tzw. rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania, ale wielu klientów nie rozumiało tego pojęcia. Teraz, oprócz tej stopy pokazującej całkowite oprocentowanie kredytu (razem z wszelkimi prowizjami i obowiązkowymi ubezpieczeniami) w reklamie będą wyodrębnione konkretne opłaty naliczane przez bank. Zostaniemy zatem poinformowani, ile wynoszą nie tylko odsetki, ale też np. prowizja za udzielenie pożyczki czy rozpatrzenie wniosku.

Przygotowujący nową ustawę nie pomyśleli o podstawowym problemie, jakim dotąd była próba ukrycia tych informacji przez stosowanie jak najmniejszego druku i umieszczanie danych na dole bądź z boku reklamy. Nadal będzie można tak robić. Okulary albo szkło powiększające muszą więc pozostać niezbędnymi akcesoriami dla szukających najlepszych kredytów konsumpcyjnych.

Łatwiej będzie porównywać oferty dzięki innemu, nowemu rozwiązaniu. Jest nim specjalny formularz informacyjny, taki sam nie tylko w każdym banku w Polsce, ale w całej Unii Europejskiej. Doradca przygotuje go na prośbę zainteresowanego kredytem. Formularz składa się z wielu rubryk, zawierających dokładne wyszczególnienie kosztów proponowanego kredytu. Osobno zostanie podana nie tylko całkowita kwota pożyczki i rzeczywista roczna stopa oprocentowania, ale także dokładne warunki spłaty i koszty towarzyszące kredytowi, np. w przypadku konieczności otwarcia konta w banku.

Generalnie nowa ustawa ma wzmocnić pozycję klienta w kontaktach z bankiem. Przykładem może być badanie naszej kondycji finansowej. Najłatwiej zrobić to zwracając się do Biura Informacji Kredytowej. Współpracuje ono z większością banków i ma dziś bazę danych milionów osób, które zaciągnęły zobowiązania finansowe. Gdy w rejestrze znajdą się niekorzystne dla nas informacje, pożyczki najczęściej nie otrzymamy. Jeśli jednak z tego powodu bank odrzuci nasz wniosek, będzie teraz musiał przekazać nam negatywne dane, jakie otrzymał z BIK. Będziemy więc mogli sprawdzić, czy są zgodne ze stanem faktycznym, i ewentualnie interweniować w instytucji, od której BIK dostał nieprawdziwe bądź już nieaktualne dane.

Co może klient?

Gdy ocena naszej zdolności kredytowej przebiegnie pomyślnie i dostaniemy kredyt, mamy jeszcze chwilę do namysłu. Do tej pory z pożyczki można było zrezygnować przez 10 dni po jej otrzymaniu. Teraz termin zostaje wydłużony do dwóch tygodni. Jeśli klient zmieni decyzję, bank nie ma też prawa żądać od niego jakiejś prowizji czy naliczać kary. Ale kosztów całkiem nie unikniemy. Za każdy dzień między zaciągnięciem kredytu a rezygnacją z umowy zostaną naliczone odsetki, które musimy zapłacić. Dla kredytów o wartości kilku czy kilkunastu tysięcy złotych będzie to kilkanaście lub kilkadziesiąt złotych.

Wiele kontrowersji wywoływał do tej pory także problem wcześniejszej spłaty pożyczki. Nowa ustawa rozwiewa wątpliwości – bank zawsze musi zgodzić się na wcześniejszą spłatę. Ale równocześnie będzie mógł, inaczej niż do tej pory, zażądać w takiej sytuacji prowizji. Może zostać ona naliczona tylko w przypadku większych pożyczek, gdy roczna wartość rat przekracza trzykrotność przeciętnej pensji (w tej chwili wynosi ona ok. 3,6 tys. zł brutto).

Jeśli do końca spłaty kredytu mamy więcej niż rok, bank może obciążyć nas prowizją w wysokości maksymalnie 1 proc. kwoty, która pozostała do spłaty. A gdy ten okres jest krótszy, dodatkowa opłata nie może przekroczyć 0,5 proc.

Dziś wiele osób idzie po kredyt nie do banku, ale do któregoś z pośredników finansowych, tzw. doradców. Tam również obowiązują te same przepisy dotyczące ochrony klientów. Pośrednicy muszą w reklamach informować, z jakimi bankami współpracują. Chodzi o to, aby klient był świadomy, że pieniądze pożycza nie od doradcy, lecz od konkretnej instytucji finansowej. Pośrednicy mają też obowiązek ujawnić, jaka część kredytu to efekt opłat pobranych przez nich jako marża za doradzanie. A jeśli zarabiają na prowizji przekazywanej przez bank (tak jest w Polsce najczęściej), również o tym powinni informować.

Dla kogo upadłość?

Ustawa o kredycie konsumenckim pozostawia bankom decyzję, czy będą domagać się ubezpieczenia pożyczki. Niektóre instytucje udzielają tylko ubezpieczonego kredytu, większość pozostawia wybór klientom. Kupno takiej polisy najczęściej powiększa całkowite koszty kredytu o kilka procent, ale ma też zalety. W przypadku nagłej choroby, wypadku czy śmierci dłużnika kredyt zostanie spłacony przez ubezpieczyciela. Czasem taka ochrona obejmuje też utratę pracy czy niespodziewane wydatki w rodzinie. Pożyczając pieniądze, chcemy jednak zapłacić za to jak najmniej i często mamy pokusę, żeby z ubezpieczenia rezygnować. Banki wolą oczywiście kredyty z zabezpieczeniem. Nierzadko obniżają wtedy prowizję albo nawet nieznacznie redukują oprocentowanie.

Niestety, żadne ubezpieczenie nie pomoże, gdy źle oszacowaliśmy własne możliwości finansowe i mamy kłopot ze spłatą pożyczki. Jeśli nie uda się wynegocjować z bankiem obniżenia czy chwilowego zawieszenia rat, czeka nas postępowanie windykacyjne, a na koniec egzekucja komornicza.

Rozwiązaniem ostatecznym w przypadku wysokiego zadłużenia i braku jakichkolwiek szans na jego całkowitą spłatę jest istniejąca w polskim prawie od ponad dwóch lat instytucja upadłości konsumenckiej. Narosło wokół niej jednak sporo mitów, a początkowe oczekiwania wielu dłużników twardo zweryfikowała rzeczywistość.

Do tej pory upadłość taką sądy orzekły wobec zaledwie kilkudziesięciu osób. Bo też rozwiązanie to ma być dostępne tylko w wyjątkowych przypadkach. Z upadłości mogą skorzystać osoby, które wpadły w długi bez swojej winy, mają majątek, aby opłacić postępowanie sądowe, i mogą zaproponować wierzycielom przynajmniej częściową spłatę w przyszłości. Wbrew obiegowym opiniom upadłość to nie automatyczne darowanie wszystkich długów. Sąd ustala bowiem plan spłat i ocenia, ile przez najbliższych kilka lat dłużnik będzie mógł zdobyć pieniędzy na uregulowanie choćby części zobowiązań.

Dopiero po realizacji tego planu reszta długów będzie mogła zostać umorzona, a osoba, wobec której ogłoszono upadłość, zacznie nowe życie. Trzeba pamiętać również, że w przypadku takiego postępowania osoby posiadające mieszkanie czy dom będą musiały je sprzedać. Kto wpadł w długi, powinien najpierw dokładnie zapoznać się z ustawą o upadłości konsumenckiej i stwierdzić, czy spełnia wszystkie warunki, aby w ogóle próbować skorzystać z tej możliwości.

A może leasing?

Najlepiej jednak zapobiegać, zamiast leczyć. Choć kredyt pozwala nam spełnić wiele marzeń, warto wiedzieć także o innym rozwiązaniu, dotąd w Polsce mało praktykowanym. W wielu krajach Europy Zachodniej i USA jest ono alternatywą dla pożyczek. To leasing konsumencki, który dzięki przepisom obowiązującym od połowy 2011 r. ma szanse na szersze stosowanie. Leasing kojarzy się zazwyczaj z ofertą dla firm, ale mogą z niego skorzystać także osoby fizyczne. W przeciwieństwie do kredytu nie kupujemy wówczas przedmiotu na własność, lecz możemy z niego korzystać przez pewien czas.

Na razie leasing ograniczony jest w praktyce do samochodów. Aby go wypróbować, nie trzeba przechodzić przez tak rygorystyczną procedurę jak w przypadku kredytu. Informacje o tym, że skorzystaliśmy z tego rozwiązania, nie zostaną również przekazane do BIK. Co więcej, umowę leasingu można wypowiedzieć zdecydowanie łatwiej niż w przypadku pożyczki. Leasingowany sprzęt wraca wówczas do właściciela. Ten instrument ma jednak podstawową wadę w społeczeństwie takim jak polskie, hołubiącym własność – przedmiot leasingu jest cudzy i mimo płacenia rat będzie nadal należał do kogoś innego.

 

***

Czy wiesz, jak działa bank? Jakie są najbardziej zadłużone państwa świata? Jak zmieniają się zasady przyznawania pożyczek po 18 grudnia? Sprawdź swą wiedzę z ekonomii - zapraszamy do rozwiązania naszego quizu. W każdej chwili możesz się przyłączyć do zabawy  >>

***

Polityka 51.2011 (2838) z dnia 14.12.2011; Edukator ekonomiczny; s. 46
Oryginalny tytuł tekstu: "Kredyt pod kontrolą"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Problemy psychiczne dzieci i rodzicielskie zaniedbania

Dr hab. Małgorzata Święcicka: O problemach psychicznych dzieci i rozmaitych „psychologicznych modach”, rodzicielskich zaniedbaniach i lękach na wyrost.

Joanna Cieśla
16.08.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną