Edukator Ekonomiczny

Ile lina wytrzyma?

Stress test – ocena stabilności finansowej banków

Stress testy nie są pozbawione wad i wciąż wymagają doskonalenia. Stress testy nie są pozbawione wad i wciąż wymagają doskonalenia. Marek Sobczak / Polityka
Bank może być tani albo drogi, godny zaufania albo nie. Przygotowanie instytucji finansowych na wypadek ostrych kryzysów próbuje się dziś mierzyć za pomocą stress testów. Stały się modne i są coraz bardziej wyrafinowane.
Polityka
materiały prasowe

Artykuł w wersji audio

Rosja oficjalnie wypowiedziała wojnę Ukrainie. Inwestorzy na gwałt wycofują kapitał z krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Z dnia na dzień złoty, forint czy rumuński lej słabną po kilkanaście procent, a ceny rządowych obligacji pikują. Panika ogarnia przedsiębiorców i konsumentów. Ci pierwsi rezygnują z inwestycji, drudzy drastycznie ograniczają wydatki. Dochodzi do załamania PKB, spadku cen nieruchomości, a w konsekwencji długotrwałej recesji... Czy to tylko scenariusz filmu z gatunku political fiction?

Niestety nie, choć na razie jego realizacja wydaje się nieprawdopodobna. Takie wydarzenia miały już jednak miejsce w historii i mogą się powtórzyć. Dlatego nadzór finansowy musi wiedzieć, czy banki będą w stanie przetrzymać tego rodzaju kataklizm i zachowają zdolność do wypłaty oszczędności, nawet w sytuacji załamania koniunktury i odpływu kapitału. To naprawdę ważne, bo gdy nadchodzi kryzys, to banki, które w czasach prosperity uzbierały zbyt mało pieniędzy, upadają.

Testowy przewrót kopernikański

Do oceny stabilności finansowej banków w sytuacjach kryzysowych służą tzw. testy warunków skrajnych (stress testy). Głównym ich celem jest sprawdzenie, czy bank będzie miał wystarczająco dużo kapitału, żeby przetrwać finansową burzę. Po raz pierwszy stress testy pojawiły się na początku lat 90. w USA. Na przełomie lat 80./90. XX w. w Stanach Zjednoczonych bankrutowały kolejne instytucje oszczędnościowo-kredytowe. Miały zbyt mało kapitału, by pokryć straty wynikłe z załamania rynku nieruchomości w części amerykańskich miast. Jedną z takich instytucji był CityFed Financial Corporation z New Jersey, którego aktywa warte były 9,8 mld dol. – wówczas równowartość PKB Luksemburga. Po tych wydarzeniach amerykańskie banki na własną rękę zaczęły szukać nowych metod oceny ryzyka spadku wartości aktywów. Chciały lepiej przygotować się na wypadek kryzysu. Jedną z nich były proste stress testy, w ramach których sprawdzano, jak zmieniłby się bilans banku, gdyby klienci nagle przestali spłacać część kredytów lub gdyby upadły firmy, którym bank pożyczył duże sumy.

Testy sprawdziły się na tyle dobrze, że w 1996 r. Komitet z Bazylei, który ustala standardy rachunkowości i wytycza minima kapitałowe dla banków, nakazał instytucjom finansowym stosować je regularnie. Banki szybko dostosowały się do zaleceń, ale każdy na własny sposób. Nie było bowiem jednej definicji sytuacji kryzysowej ani jednego spójnego standardu wyceny niektórych aktywów – zwłaszcza szybko rozwijającego się rynku instrumentów pochodnych. Dlatego żaden z banków nie był w pełni przygotowany na kryzys finansowy, jaki przetoczył się przez gospodarki rozwinięte w latach 2007–09. Dopiero wówczas stress testy na szeroką skalę zaczęły być stosowane przez instytucje publiczne nadzorujące rynki finansowe.

To był przewrót kopernikański w ocenie stabilności finansowej. Dzięki odgórnej standaryzacji oraz narzuceniu definicji scenariusza kryzysowego wszystkie banki musiały sprostać tym samym wymogom i nie mogły już dłużej naginać stress testów do własnych potrzeb. Co więcej, scentralizowanie testów umożliwiło też badanie reakcji całego sektora finansowego, a nie tylko pojedynczych banków, na szoki makroekonomiczne – spadek cen nieruchomości, silne osłabienie waluty, recesję i wzrost bezrobocia.

Jako pierwszy stress testy na wielką skalę przeprowadził amerykański Departament Skarbu w pierwszej połowie 2009 r. Nie zdało ich aż 10 z 19 prześwietlanych banków, które musiały w ciągu pół roku znaleźć 75 mld dol. niezbędnego kapitału. W Europie nadzory finansowe w poszczególnych krajach zaczęły również, z większą lub mniejszą regularnością, przeprowadzać takie oceny kondycji banków. Od 2010 r., za rekomendacją unijnych ministrów finansów, stress testy największych banków, w tym polskiego PKO BP, prowadzono również na poziomie ponadnarodowym. Testy te były jednak szczątkowe, często nieporównywalne i krytykowane zarówno pod względem przyjętych założeń, jak i sposobu realizacji.

 

 

EBC kontroluje

Prawdziwa rewolucja w tej kwestii nadeszła w 2013 r. wraz ze stworzeniem unii bankowej. Europejscy przywódcy ustalili, że jej pierwszym filarem będzie jednolity nadzór nad rynkiem finansowym i powierzyli go Europejskiemu Bankowi Centralnemu (EBC). Ten uznał, że do poprawnego działania UE potrzebna jest wiedza na temat kondycji największych banków wspólnoty. Zarządził nowatorskie stress testy, które połączył z przeglądem wycen aktywów dokonywanych przez banki, aby sprawdzić, czy nie ukrywają strat. Współpracowały przy tym wszystkie instytucje nadzorcze z państw unijnych, w tym polska Komisja Nadzoru Finansowego (KNF). Przełomowa była nie tylko liczba podmiotów przeprowadzających badanie, ale też jego zakres i metoda zastosowana przy ocenie ryzyka.

Po raz pierwszy stress testom poddano całe grupy kapitałowe działające na terenie Unii Europejskiej. Dotychczas analizę wypłacalności włoskiego UniCredit czy niemieckiego Commerzbanku przeprowadzano na podstawie ich krajowych aktywów, w oderwaniu od kondycji spółek-córek z innych państw europejskich. Takie podejście nie uwzględniało znaczenia dla całej grupy kondycji banków w takich krajach jak np. Polska. A te we współczesnym zglobalizowanym świecie są dla bankierów z Mediolanu czy Frankfurtu równie ważne, co ich krajowe aktywa. Dzięki temu można było się dowiedzieć, czy największe banki mają wystarczająco dużo kapitału, aby samodzielnie pokryć ewentualne straty grupy i nie będą wysysać pieniędzy np. ze spółek-córek w Europie Środkowo-Wschodniej, tak jak miało to miejsce w 2009 r. W rezultacie testy objęły nie tylko polski PKO BP, ale też inne krajowe banki, należące do międzynarodowych koncernów finansowych – Pekao, BZ WBK, mBank czy ING.

Jak oceniono polskie banki

Przeprowadzone w 2014 r. przez EBC stress testy były pierwszą tak dużą operacją nadzorczą, w której zastosowano metodę odgórną (bottom-up). Wcześniej rola nadzorcy ograniczała się do ustalenia scenariuszy kryzysowych i przekazania ich bankom. Te z kolei pod okiem audytorów miały obliczyć, co stałoby się z ich zyskiem i kapitałem, gdyby scenariusze te się zmaterializowały. W wykorzystanej przez EBC metodzie odgórnej jest odwrotnie. To banki wysyłają odpowiednie dane do nadzoru, który sam wylicza, co stałoby się z ich bilansami i czy mają odpowiedni poziom kapitału na wypadek kryzysu. W ten sposób EBC może nie tylko badać kondycję poszczególnych banków, ale też ich powiązania z innymi instytucjami i zależności występujące pomiędzy sektorem finansowym a gospodarką. W okresach kryzysów problemy jednych banków uderzają bowiem szybko w inne, a związane z tym zamrożenie akcji kredytowej może prowadzić do recesji i wzrostu liczby niespłacanych kredytów. W rezultacie dochodzi do fali niewypłacalności zatapiającej nawet te banki, które w testach oddolnych (top-down) wykazały się wystarczającą ilością kapitału.

Polska KNF poszła o krok dalej we współpracy z EBC niż nadzory finansowe z innych krajów unijnych. Zdecydowała się nie tylko pomagać w przebadaniu banków-córek międzynarodowych grup kapitałowych, ale też sama poddała stress testom największe banki z kapitałem krajowym, w tym PKO BP, Getin Noble Bank i Alior Bank. Dzięki temu pod koniec października rodzimi inwestorzy mogli poznać zarówno kondycję europejskiego sektora finansowego, jak też sytuację polskich banków. Wyniki stress testów potwierdziły, że polskie instytucje są odporne na zawirowania w gospodarce, zwłaszcza jeżeli porównać ich kondycję z unijnymi odpowiednikami.

Większość ocenianych banków nawet w sytuacji kryzysowej utrzymuje kapitał powyżej wymaganego minimum, a najodporniejsze z nich, takie jak Pekao, mają go dwukrotnie więcej. Tylko dwie krajowe instytucje nie przeszły stress testów – BNP Paribas oraz Getin Noble. Obu bankom zabrakło jednak tylko kilkuset milionów złotych kapitału, który zdążyły jeszcze przed publikacją wyników uzupełnić. W Unii sprawdzianu nie zdał co piąty przetestowany bank, a braki kapitałowe oszacowano łącznie na blisko 25 mld euro. Ponad połowę tej kwoty i tym bankom udało się już zgromadzić. Na zebranie pozostałych środków mają jeszcze 6 lub 9 miesięcy.

Jeżeli jakiś bank nie przejdzie stress testu, to nie oznacza, że chyli się ku upadkowi. Dlatego klienci Getin Noble czy BNP Paribas nie muszą obawiać się o swoje oszczędności. Negatywny wynik testu to przede wszystkim sygnał dla zarządu banku, że musi zmienić swoją politykę – zaostrzyć warunki udzielania kredytów, zrezygnować z wypłaty zysków akcjonariuszom, a także pomyśleć o sprzedaży części najmniej dochodowych aktywów. Wyniki stress testów to także ważna informacja dla nadzoru finansowego. Dzięki nim wiadomo, które banki należy wziąć pod lupę i czy nie trzeba odgórnie zaostrzyć warunków udzielania kredytów, na przykład podnosząc limit relacji raty pożyczki do zarobków.

Testy trzeba doskonalić

Stress testy nie są jednak pozbawione wad i wciąż wymagają doskonalenia. Największym problemem jest niska porównywalność wyników między bankami. Po pierwsze, różne grupy kapitałowe stosują zróżnicowane metody wyceny, co powoduje, że często nawet po sprawdzeniu poprawności wyceny ten sam kredyt może mieć inną wartość dla banku A niż dla banku B.

Po drugie, różne banki mają różną strukturę aktywów – jedne koncentrują się na udzielaniu kredytów walutowych, inne na kredytowaniu przedsiębiorstw, a jeszcze inne na obsłudze inwestorów. W rezultacie każdy bank inaczej odczuje założony w stress teście scenariusz kryzysowy. Dlatego w Polsce najgorzej wypadły te instytucje, które udzielały dużo hipotecznych kredytów walutowych – najbardziej rygorystycznym warunkiem tegorocznych stress testów było bowiem osłabienie kursu złotego i spadek cen mieszkań.

Po trzecie, scenariusze kryzysowe różnią się znacząco między krajami, co powoduje, że ten sam bank mógłby zdać test w Niemczech, ale już nie zda go, jeżeli funkcjonuje np. w Hiszpanii.

Mimo tych zastrzeżeń stress testy są obecnie najlepszym dostępnym narzędziem do analizy sytuacji finansowej sektora bankowego i jego odporności na kryzysy. I chociaż przeprowadzone w tym roku przez EBC badania miały mieć charakter jednorazowy, to większość analityków i bankowców uważa, że warto je powtarzać w kolejnych latach.

***

„Edukatory Ekonomiczne” ukazały się dotychczas w wydaniach POLITYKI: 51/10, 4/11, 9/11, 30/11, 35/11, 39/11, 43/11, 47/11, 51/11, 38/12, 42/12, 46/12, 50/12, 3/13, 7/13, 11/13, 43/13, 47/13, 50/13, 3/14, 8/14, 12/14, 17/14, 48/14

 

 

Polityka 50.2014 (2988) z dnia 09.12.2014; Edukator ekonomiczny; s. 46
Oryginalny tytuł tekstu: "Ile lina wytrzyma?"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Jak rozpoznać depresję u dzieci?

Niedawno pisaliśmy o niewydolnym systemie pomocy dla najmłodszych, którzy coraz częściej zmagają się z problemami psychicznymi. Jak działać, gdy system nie działa? – pytamy Lucynę Kicińską z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, koordynatorkę telefonu zaufania dla dzieci i młodzieży 116 111.

Joanna Cieśla
09.04.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną