Społeczeństwo

Świeża krew prosi o pomoc

Aborcja on-line

Florian / Flickr CC by SA
Od trzech lat działa w Polsce forum kobiet, które wspierają się podczas farmakologicznej aborcji. Nazywają to wirtualnym trzymaniem za rękę.
Polityka.pl

Komputer stoi wciśnięty między piętrowe łóżko młodszych dzieci i tapczan starszej córki. Włączony praktycznie cały czas, chociaż dziś Julia włącza się głównie w trudniejsze przypadki. Na forum jest już około 20 wolontariuszek: studentki, gospodynie domowe, ekonomistka, agentka z biura podróży, właścicielka małej firmy. Zawsze któraś jest w sieci, kiedy pojawi się nowa. Zazwyczaj totalnie spanikowana.

Gohha: Mam straszny mętlik w głowie, co robić? W piątek zacznie się 10 tydzień. Umieram ze strachu. Czy mam szansę na tabletki? Czy mogę być sama w domu?

VaNessa: Spokojnie, ja przeprowadzałam akcję w 11 tygodniu. Możesz zamówić zestaw z WOW [Women on Web, holenderska organizacja, która pomaga kobietom uzyskać dostęp do farmakologicznej aborcji – przyp. aut.], ale musisz działać. Najlepiej zamów już dziś.

Bajka: Możesz być sama, ale dobrze mieć kogoś zaufanego pod telefonem, ewentualnie blisko do szpitala.

Miragola: Wpłać jak najszybciej kasę. Tabletki przychodzą nawet w ciągu pięciu dni, tak jak do mnie. Bez paniki, będziemy z Tobą.

izaa: Spokojnie. Dopisz na zamówieniu, że to pilne. Nie bój się i pytaj o wszystko.

Gohha: Z serca dziękuję. Boję się wszystkiego, oszustwa i w ogóle. Czuję się jak zaszczuty pies. Mam kilkuletnie dziecko i co na nie spojrzę, to mi się płakać chce, ale wiem, że nie mogę inaczej. Tabletki kojarzą mi się z czymś strasznym. Prawie widzę, jak po nich umieram. Błagam, wbijcie mi do głowy, że wszystko będzie OK.

Ana: Uda się, tu nie ma dziewczyn, którym się nie udało.

jbra: Spokojnie, jesteśmy z Tobą. Znamy tu ten strach i koszmar, zaufaj nam.

 

Zaczęło się od tego, że Julia nie chciała czwartego dziecka. Nie mogła. Nie teraz, kiedy dopiero co odchowała najmłodszego synka i wróciła do pracy. I nie z tym facetem. Małżeństwo było już praktycznie w stanie rozkładu, kiedy przytrafiła się wpadka. Nawet mężowi nie mówiła, że jest w ciąży, boby się kłócił, że to nie jego. Już wtedy wiedziała, że za chwilę będzie samotną matką z trójką dzieci i że będzie ciężko. Wiedziała, że w sąsiednim miasteczku jest ginekolog, który TO robi. Kobiety wiedzą takie rzeczy. Tylko że na TO trzeba 2 tys. zł, a tyle nie miała. Zaczęła grzebać w Internecie. Trafiła na informację, ogólnie w sieci dostępną, że ciążę można usunąć, prowokując poronienie za pomocą tabletek na stawy lub wrzody żołądka, które zawierają ten sam składnik co środki wczesnoporonne. Zamówiła te na stawy. Nie zadziałały.

Załamana szukała dalej. Na forach poznała ludzi w podobnej sytuacji, wymieniali się doświadczeniami. Tym razem udało się zamówić zestaw tabletek wczesnoporonnych RU. Bała się. Czytała o skutkach ubocznych, krwotokach. Była sama w domu z dziećmi. Zacisnęła zęby i postanowiła pójść na żywioł. Trudno, najwyżej wezwie pogotowie. Pierwszego dnia nic się nie działo, drugiego zaczęły się skurcze i krwawienie. Nie bolało. Objawy uboczne standardowe, jak przy przedawkowaniu leków: zawroty głowy, biegunka, gorączka, dreszcze. Zastanawiała się potem, ile kobiet samotnie przez to przechodzi.

Ciągle była w kontakcie z ludźmi, których poznała podczas poszukiwań w sieci. Któregoś dnia odezwała się Jowita. Podała adres i powiedziała: Wejdź tam i zobacz, co zrobiłam. Utworzyła forum do bezpiecznego pogadania. Jowita jest bardziej od spraw komputerowych. Julia od ludzkich. Bo po tym strasznie chce się wygadać. A w realu się nie da. W Polsce nie rozmawia się o aborcji, nawet z bliskimi koleżankami. Słowa: „usunęłam ciążę” nie przechodzą przez gardło. A Internet daje anonimowość, tu można swobodnie powiedzieć: zrobiłam to, czuję niesamowitą ulgę i nie mam żadnych wyrzutów sumienia. Wciągnęło ją to maksymalnie. Wchodziła do sieci po 30 razy dziennie; w domu, w pracy. Bywało, że miała naraz otwarte po trzy okienka na Gadu-Gadu. Jedna chce wiedzieć, jak zrobić zagraniczny przelew, druga zwymiotowała 15 minut po połknięciu proszków, trzecia pyta, czy może podać adres chłopaka, bo nie wie, jak wytłumaczyć rodzicom przesyłkę z Holandii. Zaczęło jej to pochłaniać całe życie. Ale szybko okazało się, że forum samo się kręci. Dziewczyny, które są po, chcą pomagać tym przed. Wytworzył się nawet język forum. Nowa użytkowniczka to świeża krew, komplet tabletek – M&M’sy, mizo, mife, misiu – nazwy konkretnych specyfików. Zazwyczaj świeża krew chce najpierw konkretnie wiedzieć: co, jak, gdzie i za ile. Potem tydzień czekania na przesyłkę to czas gadania, uspokajania, słuchania cudzych historii i upewnienia, że któraś będzie na forum, kiedy weźmie tabletki.

 

elle: O 14.10 połknęłam pierwszą...

malgoska: Dziś nic nie będzie po mife. Dopiero jutro, po misiu.

swistaczek: Nic się nie martw. Wszystko pójdzie dobrze. Postępuj zgodnie z instrukcją i nie panikuj. Ja wczoraj po mizo szalałam, bo się bałam, że za delikatnie na mnie działa, prawie śladu bólu, słabe skurcze, ale po drugiej dawce wszystko ruszyło i było już podręcznikowo. Ciągle były ze mną wirtualnie dziewczyny, a w pokoju obok siostra. Dziś jest OK.

miragola: Jestem z Tobą, dasz radę.

elle: To dobrze, na pewno przyda się wasza pomoc. Na razie czuję się dobrze, chociaż mam stan podgorączkowy i nie wiem, co to może oznaczać.

melisa: 37 to normalna temperatura ciążowa. Potem może być ci zimno. No tak, przecież to nie cukierki łykamy.

giola: Dzisiaj odpoczywaj, jutro będziemy z Tobą.

ania: Pomyśl, że jutro już będzie po i cały ten koszmar się skończy. Trzymam kciuki.

Julia nie jest pewna, ile kobiet przewinęło się przez forum w ciągu tych trzech lat. Grubo ponad tysiąc, właściwie bliżej 2 tys. Nie da się tego policzyć, bo co miesiąc kasuje użytkowników, którzy nie odzywają się przez pół roku. Na początku podawała adres tylko tym, o których wiedziała na pewno, że szukają pomocy. Od ubiegłego roku zaczęła trochę odważniej zostawiać go na stronach internetowych kafeterii, WOW, Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, na niektórych blogach. Tak, żeby szukające pomocy kobiety mogły łatwiej tu dotrzeć. Bo czarny rynek handlu tabletkami kwitnie. Internet od tego pęka. Wystarczy wklepać w Google: aborcja farmakologiczna, i wyskakują setki ofert, tysiące informacji. Tylko że to jest dżungla. Handlarze żądają po 20 zł za pigułkę. Nie brakuje oszustów, którzy za ciężkie pieniądze przysyłają aspirynę. Ginekolodzy, dla których aborcja farmakologiczna jest coraz poważniejszą konkurencją, potrafią skasować za wypisanie recepty nawet półtora tysiąca. Dziewczyny nie raz prowadziły w sieci akcje przeciwko handlarzom i oszustom.

Na forum obowiązuje restrykcyjna zasada: żadnego handlu. Wszystkie posty z ofertami są natychmiast kasowane. Jeśli na pewno chcesz tabletki, zamów przez Women on Web, przekonują. Oni działają non profit, mają lekarzy, porady i 24-godzinny dyżur internetowy w języku polskim. To, co przesyłają, to wczesnoporonne środki, dostępne w aptekach w większości europejskich krajów, poza Polską i Maltą. Lekarz z serwisu WOW udziela sieciowych konsultacji. Tabletki można wziąć w domu, a w razie komplikacji zgłosić się do szpitala. Nikt nie pozna, czy to poronienie naturalne, czy sztuczne – uspokajają dziewczyny. Forum nie pośredniczy w zamawianiu przesyłki. Nie jest od spraw technicznych. To właściwie coś w rodzaju grupy wsparcia.

 

jola: Dziś dzięki wam dziewczyny jest mi lepiej. O mojej ciąży nie wie nikt, ponieważ jestem w takiej sytuacji, że nikt nie może wiedzieć.

justyna: Dasz radę. U mnie też nikt nie wiedział i poszło.

jola: Mocno zdesperowana byłam wczoraj, a dziś jestem zdecydowana i chyba jednak chcę żyć dalej.

ewulka: Mamy taką naturę, że przetrzymamy wszystko, tylko musimy zrozumieć i przetrawić pewne sprawy. Pomoc od nas jest oczywista, my jej kiedyś potrzebowałyśmy, teraz z przyjemnością pomagamy.

malgoska: Zobaczysz jeszcze, jak będziesz śmigać po forum jak my i pomagać takim jak ty.

jola: To naprawdę brzmi przekonująco... ale jakoś na razie bez entuzjazmu... chociaż jak przeczytałam wasze historie, to teraz myślę, że jest nas bardzo dużo. Bardzo bym chciała móc znaleźć się już po tej drugiej, waszej stronie.

 

Na forum nie dyskutuje się też o ustawie antyaborcyjnej. Niech ten beton na górze cieszy się, że ją ma, i nadal udaje, że nie widzi, co się dzieje. – Gadki ideolo zostawiamy innym – deklaruje Julia. – My robimy swoje, chcemy przestać się bać. Na wiosnę musiały zmienić serwer. Poprzedni był często blokowany pod pretekstem, że rozsyłają SPAM. Teraz działają z serwera w Europie Zachodniej. Tak jest bezpieczniej. Chociaż to, co robią, nie jest niezgodne z prawem. Kobieta, która dokonuje aborcji, nie podlega w Polsce karze, a dzielenie się własnymi doświadczeniami też nie jest zabronione.

Druga restrykcyjna zasada, która obowiązuje na forum, to nienamawianie nikogo do usunięcia ciąży. Nikt nie pyta nowej: dlaczego? Wszystkie doskonale wiedzą, że tego nie robi się dla kaprysu. Widocznie musi. Ale jeśli tylko wyczują wątpliwości, że może jest pod presją, przekonują, aby podjęła własną decyzję, bo to ona będzie potem z tym żyć. Julia pamięta historię 17-latki, totalnie rozchwianej emocjonalnie. Miotała się: zamawiać, nie zamawiać, w kółko pytała o to samo. Czuły, że coś jest nie tak. W końcu wydusiły z niej, że właściwie chciałaby urodzić, ale chłopak ją zmusza, żeby usunęła. Oberwało się dupkowi na forum, a ona chyba urodziła. Nie są pewne, kontakt się urwał.

PS: Imiona bohaterek zostały zmienione.

Polityka 45.2009 (2730) z dnia 07.11.2009; Kraj; s. 30
Oryginalny tytuł tekstu: "Świeża krew prosi o pomoc"
Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Ja My Oni

Jak komunikować swoje potrzeby

Jak wyrazić swoje potrzeby, aby inni je uwzględniali.

Anna Dąbrowska, Anna Dobrowolska
06.02.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną