Kawiarnia literacka

Oda do dresiary
Miło jest pisać o nobliwych kobietach, dzięki którym zmieniała się historia Warszawy.

Czcigodnie i poczciwie przywoływać bardziej lub mniej znane nazwiska, jednocześnie kokietując swoją elokwencją. Ale czymże byłoby moje miasto bez dresiar? Blachar, grzanek, tipsiar. Bez blondynek zbitych w grupkę i chichoczących pod nocnym. Bez fryzjerek siedzących na plastikowych krzesełkach przed salonem kosmetycznym i opalających sobie łydki. Jak wyglądałyby ulice i skwery bez ozdobionych brylancikami paznokci, nierzadko z przewleczonym przez nie łańcuszkiem.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną