Społeczeństwo

Laboratorium związków lirycznych

Przepisy na związek

Skoro na temat miłości wiadomo tak wiele, to dlaczego ludzie zachowują się, jakby nic o niej nie wiedzieli

Na pytanie, co to jest i jak przebiega miłość, psychologia wciąż dostarcza nowych odpowiedzi. Proponuje różne sposoby jej rozumienia, zastanawia się nad przyczynami problemów w bliskich związkach, wyławia najczęściej popełniane błędy. A nawet udowodniła, że rdzewienie miłości jest zjawiskiem nieuchronnym. Dlaczego więc ludzie ciągle w to brną?

Sternberg: z czego składa się miłość

Gdyby istniało specjalne laboratorium, w którym eksperci przygotowywaliby esencję miłosną, to według amerykańskiego psychologa Roberta Sternberga wykorzystywaliby oni trzy składniki: namiętność, intymność i zaangażowanie.

Namiętność to przeżywanie silnych emocji, zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. Gdy namiętność jest intensywna, człowiek przeżywa pożądanie, radość, zazdrość, niepokój. Stanom tym towarzyszy silna motywacja do połączenia się z obiektem miłości, fizycznej bliskości, kontaktów seksualnych, tzw. motylki w brzuchu, przyspieszone bicie serca, marzenia na jawie, przypływ energii. Dynamika namiętności jest dramatyczna. Szybko osiąga szczytowe natężenie i równie szybko gaśnie. Pod wpływem namiętności człowiek często traci intelektualną kontrolę nad zachowaniem.

Intymność to wszelkie pozytywne uczucia i działania wzmagające przywiązanie, bliskość partnerów: dbałość o dobro partnera, przeżywanie szczęścia w jego obecności i z jego powodu, szacunek, przekonanie, że można liczyć na partnera w potrzebie, wzajemne zrozumienie, dzielenie się przeżyciami oraz dobrami duchowymi i materialnymi, dawanie i otrzymywanie uczuciowego wsparcia, wymiana intymnych informacji. Dynamika intymności jest łagodna: siła tych uczuć rośnie powoli i powoli opada. Na utrzymanie intymności ma duży wpływ umiejętność komunikowania się, wzajemnego rozumienia oraz udzielania sobie wsparcia i pomocy.

Zaangażowanie to wszelkie działania mające na celu przekształcenie miłości w trwały związek. To świadoma decyzja, czy chcemy zostać w danym związku, czy jest on dla nas satysfakcjonujący. Jest to więc składnik miłości, którego nasilenie sami kontrolujemy. W parach zadowolonych ze związku zaangażowanie jest zazwyczaj najsilniejszym składnikiem podtrzymującym uczucie miłości. Wraz z początkiem miłości, gdy dwoje ludzi decyduje się na bycie razem, zaangażowanie stopniowo rośnie.

Miłość w związku nie jest dana raz na zawsze, wręcz przeciwnie – jej naturalną tendencją jest ewolucja. Sternberg wyróżnił kilka faz, w jakie może wejść związek, a charakterystyczne dla każdej z tych faz jest inne nasilenie namiętności, intymności i zaangażowania. Poniekąd sami jesteśmy laborantami, którzy mogą mieć wpływ na to, ile danego składnika będzie akurat w naszym związku, ale ten wpływ jest ograniczony.

Murstein: jak człowiek wybiera partnera

Już zresztą podczas wyboru partnera działamy nie do końca przytomnie i rozsądnie. Teoretycznie taki wybór powinien być procesem wieloetapowym. Do jego opisu dobrze służy model autorstwa Bernarda Mursteina: bodźce – wartości – role. Wybór partnera przebiega – wedle niego – w trzech etapach, a po każdym z nich następuje decyzja o utrzymaniu lub zerwaniu związku. Na etapie bodźców oceniamy drugą osobę w kategorii cech fizycznych, zastanawiamy się, czy nam się podoba. Na etapie wartości oceniamy, czy z partnerem łączą nas podobne postawy dotyczące życia rodzinnego, religii, kariery, seksu. Wreszcie na etapie ról sprawdzamy, czy mamy podobne postawy wobec podziału obowiązków (ten podział wcale nie musi być sprawiedliwy, ważne jest natomiast, żeby obie strony go akceptowały). Cóż, gołym okiem widać, że wiele związków nie doszło nawet do drugiego etapu, a trwa.

Gottman: jak można rozpoznać miłość bez szans

W psychologii są koncepcje, które minimalizują rolę naszych świadomych wyborów, działań i zabiegów. Niektórzy są przekonani, że losy każdego związku od razu, w punkcie wyjścia są przesądzone. John Gottman od wielu lat zajmuje się analizą relacji miłosnych. Twierdzi, że wystarczy posłuchać rozmowy pary małżeńskiej na dowolnie błahy temat, by już po trzech minutach obserwacji móc przewidzieć z 95-proc. pewnością, czy za 15 lat ci ludzie będą nadal małżeństwem. „W każdym małżeństwie można dostrzec wyraźny wzorzec, swoiste małżeńskie DNA, które przejawia się we wszystkich ważnych kontaktach”. Małżeństwo ma szansę na powodzenie, jeśli stosunek pozytywnych i negatywnych uczuć wynosi co najmniej pięć do jednego. Przewidywanie, czy dana para się rozwiedzie, polega więc na zidentyfikowaniu schematu komunikacji. Według Johna Gottmana ludzie tworzą relacje dwojakiego rodzaju. Pierwszy rodzaj nazwał pilotażem pozytywnego uczucia, kiedy pozytywne emocje działają jak bufor – nawet jeśli partner zachowuje się nieprzyjemnie, drugie myśli: to nic takiego, po prostu jest w kiepskim nastroju. Kiedy mamy do czynienia z pilotażem negatywnego uczucia, nawet pozytywne czy neutralne zachowania oraz słowa partnera interpretowane są jako coś negatywnego.

John Gottman wyróżnił cztery czynniki komunikacji (nazwał je czterema jeźdźcami): postawa obronna, blokowanie, krytyka i pogarda. Najgroźniejsza jest pogarda. Jeśli w rozmowie małżonków zaobserwujemy jej przejawy, to związek taki silnie zagrożony jest rozpadem.

Sternberg: dlaczego człowiek szuka człowieka z tej samej bajki

Nawet jeśli odrzucić skrajnie deterministyczne przeświadczenie o nieuchronności losów danej miłości, to łatwo dostrzec, że na kształt każdego związku wpływają rozmaite czynniki. Robert Sternberg przekonuje, że model rodziny, w której dorastamy, filmy, które oglądamy, i prowadzone przez nas rozmowy o związkach prowadzą do sformułowania tzw. opowieści o miłości, które następnie pragniemy zrealizować w życiu. Prawdopodobieństwo, że nasz związek się uda, jest większe, jeśli zwiążemy się z osobą, której opowieść jest podobna do naszej. Robert Sternberg wyróżnia 26 rodzajów opowieści o miłości. Między innymi: opowieść o uzależnieniu, opartą na silnym, lękowym przywiązaniu i obawie przed utratą partnera; opowieść o dziele sztuki, opartą na fizycznej atrakcyjności partnera; opowieść o grze, oznaczającą spojrzenie na miłość jak na zabawę albo sport. W opowieści o horrorze związek staje się ciekawy, jeśli terroryzujesz lub jesteś terroryzowany; w opowieści humorystycznej miłość jest dziwna i zabawna; w opowieści o tajemnicy nie powinno się ujawniać zbyt wiele na swój temat; w opowieści pornograficznej miłość jest brudna, a kochać znaczy poniżać lub być poniżanym; w opowieści o poświęceniu kochać znaczy dawać siebie całego; w opowieści naukowej miłość jest czymś, co można rozumieć, analizować, rozkładać na czynniki pierwsze. W historii o wojnie miłość jest serią bitew w niszczycielskiej nieprzerwanej wojnie. I wreszcie opowieść o szyciu: miłość jest tym, co z niej stworzymy. Według Roberta Sternberga można mieć kilka opowieści o miłości, które są ułożone od najważniejszej do najmniej ważnej i według tej hierarchii dobiera się partnera.

Opowieści o miłości zapisanych w naszych głowach nie zawsze jesteśmy świadomi. Wywierają na nas wpływ, wytwarzają silne przekonania na temat tego, jaki powinien być nasz partner i nasz związek, mogą prowadzić do miłosnych uprzedzeń i stereotypów. Kiedy partner nie wpisuje się w naszą opowieść, możemy się na niego złościć i uważać go za nieudacznika, ale może być też tak, że nasze poczucie własnej wartości zacznie gwałtownie spadać, bo nie umiemy stworzyć idealnego (czyli zgodnego z naszą opowieścią) związku. Tak więc sekretem udanego związku jest według tej teorii znalezienie partnera – jak to się trafnie potocznie określa – z tej samej bajki.

Lee: cztery style, w których ludzie się kochają

Wielu psychologów próbowało przeprowadzić typologię miłości, klasyfikując jej odmiany, style. Interesującą typologię zaproponował amerykański psycholog John Lee. Miłość w stylu ludus to zabawa, brak zaangażowania; oznacza tendencję do oszukiwania partnera, nieujawniania prawdy o sobie, braku uczciwości. Styl pragma w miłości oznacza postawę pragmatyczną, wyrachowanie; dla partnerów ważne jest dopasowanie do rodziny, pochodzenie, pozycja społeczna; to czysta kalkulacja zysków i strat, jakie można osiągnąć, angażując się w dany związek. Miłość pod znakiem erosa to namiętność, erotyzm, silny pociąg fizyczny, intensywne emocje. Styl agape to altruizm, ofiarność, poświęcenie, stawianie dobra ukochanego ponad własnym interesem. W stylu mania kochamy obsesyjnie, intensywnie, a myśl o partnerze jest przyczyną ciągłego lęku przed jego utratą; partnerzy stale potrzebują rozpraszać wątpliwości co do wierności i zaangażowania. Wreszcie miłość storge to miłość zrównoważona, czuła, przyjacielska, w której partnerów silnie łączy intymność i założenie, że bez względu na wszystko zostaną przyjaciółmi. Najważniejszy jest duchowy związek z partnerem.

Bardis: typologia mitologiczna

Typologia Panosa Bardisa wyróżnia z kolei trzy typy miłości. Wyszedł on z założenia, że związek miłosny powinien zaspokajać potrzeby fizyczne, psychologiczne i społeczne człowieka. Gdy partnerzy zaspokajają swoje potrzeby w równej mierze i na wysokim poziomie, miłość jest kompletna. Gdy potrzeby zaspokajane są na niskim poziomie bądź tylko niektóre z nich, miłość jest niepełna. Typ OrfeuszaEurydyki to taka miłość, kiedy potrzeby fizyczne, psychologiczne i społeczne są dostrzegane przez każdego z partnerów i zaspokajane na równym, zadowalającym poziomie. Jest to miłość silna, dająca satysfakcję obu stronom. Miłość w typie Zeusa charakteryzuje się przecenianiem potrzeb fizycznych przez jednego lub obydwoje partnerów z równoczesnym niedocenianiem potrzeb niefizycznych. Wreszcie typ Penelopy – tu nadmiernie cenione są potrzeby niefizyczne, zaś niedoceniane zostają potrzeby fizyczne.

Beck: jakie błędy popełniają partnerzy

Niezależnie od tego, czy miłość pojmujemy jako wyrok losu, czy też wynik świadomej decyzji, jedno jest pewne: stale zagrażają jej nasze błędy. W relacjach miłosnych bardzo wiele zależy od interpretacji oraz od specyficznego, często nierealistycznego i mało elastycznego sposobu myślenia, a także od czasem bardzo wygórowanych oczekiwań partnerów.

Interpretowanie – ta specyficznie ludzka umiejętność – pomaga uporządkować chaos zjawisk, ale też może przysporzyć wielu kłopotów. Często nasza reakcja emocjonalna wynika nie tyle z samego zachowania danej osoby, co z naszej interpretacji tego zachowania, a nie zawsze ta interpretacja jest uzasadniona. Interpretowanie polega w gruncie rzeczy na nadawaniu symbolicznego znaczenia z pozoru niewinnym sytuacjom. Na przykład spóźnienie się małżonka może uruchomić u żony interpretację, że nie liczy się on z jej uczuciami, co z kolei wywołuje złość. Dla niego zaś pretensje żony oznaczają ograniczanie jego swobody i niezależności. Sytuacje, którym partner przypisuje znaczenie symboliczne (kiedy zagrożone są istotne wartości), łatwo rozpoznać, ponieważ zazwyczaj wywołują u niego gwałtowne, przesadzone reakcje.

Według Aarona Becka w relacjach miłosnych popełniamy właściwie wszystkie możliwe błędy w myśleniu, jakie wyróżnia psychologia:

• myślenie „wszystko albo nic” – kiedy wszystko, co nie jest najbardziej pożądane, jest niepożądane, a brak stadiów pośrednich – albo całkowicie się kocha, albo całkowicie odrzuca partnera;

• nadmierne uogólnianie – formułowanie sądów na podstawie małej liczby przykładów i wnioskowanie, że dane zachowanie jest typowe; np. kiedy partner raz zapomni o rocznicy ślubu, ona myśli: on nigdy nie pamięta o ważnych dla mnie rzeczach;

• widzenie tunelowe – interpretacja całego wydarzenia na podstawie jednego szczegółu, dostrzeganie tylko tego, co zgodne z aktualnym stanem emocjonalnym, negatywna selekcja wspomnień; w rezultacie powstaje obraz nieprzerwanego łańcucha nieprzyjemności; np. po awanturze partnerzy mogą mieć tendencję do przypominania sobie wszystkich kłótni oraz nieprzyjemnych zdarzeń z przeszłości i dochodzą do wniosku, że cały ich związek to tylko nieporozumienia i udręki;

• branie wszystkiego do siebie, czyli tzw. personalizacja – interpretowanie działania partnera jako skierowanego przeciwko sobie;

• przyklejanie etykietek – ocenianie osoby, a nie tylko jej konkretnego zachowania, używanie negatywnych epitetów;

• arbitralne wnioskowanie – wszystko, co on robi, jest interpretowane w kategoriach negatywnych; np.: „on nic nie mówi, bo jest na mnie obrażony”, a w rzeczywistości partner może mieć problemy w pracy, ciągle o nich myśli i dlatego się nie odzywa;

• wyolbrzymianie – polega na katastrofizowaniu, wymyślaniu najczarniejszych scenariuszy i ustrasznianiu własnych emocji, zachowań i cech partnera oraz wyobrażeń na ich temat; np. partner po wykryciu, że żona go okłamała, zaczyna myśleć: już nigdy nie będę mógł jej zaufać i pewnie będziemy się musieli rozstać, po czym zalewa go fala złości;

• negatywna atrybucja – wyjaśnianie zachowań partnera poprzez odwoływanie się do jakiejś złej cechy jego charakteru; np. gdy mąż zapomniał o jakimś zobowiązaniu wobec żony, ona zaczyna myśleć: to wszystko z powodu jego egoizmu, on już taki jest;

• czytanie w myślach – przypisujemy partnerowi negatywne emocje i intencje lub oczekujemy, że druga strona będzie w stanie odczytać nasze myśli, zamiary i emocje: ona powinna wiedzieć, że miałem ochotę na romantyczną kolację lub zrobienie czegoś razem, a teraz jest mi przykro.

Wojciszke: w jakie pułapki wpadają partnerzy

Bogdan Wojciszke mówi o pułapkach, w które wpadają partnerzy. Pułapka dobroczynności polega na tym, że dbając o związek błędnie zakładają, iż chwalenie partnera i bezustanna aprobata zapewni wzajemność. Jednak ciągłe otrzymywanie nagród powoduje spadek ich wartości – częsta aprobata ze strony bliskiej osoby traci na wartości. Równie niebezpieczna jest pułapka bezkonfliktowości, gdy partnerzy za wszelką cenę starają się unikać konfliktów, bo w ich mniemaniu są one nieprzyjemne i zagrażają związkowi. A jednak unikanie konfliktów stanowi większe zagrożenie dla związków, ponieważ uniemożliwia zlikwidowanie źródeł nieporozumienia (kwestia spędzania wolnego czasu, sposób wychowania dzieci, seks, podział obowiązków, finanse, relacje z rodziną). Unikanie jako strategia radzenia sobie jest dobre na krótką metę, bo odsuwa konfrontację, ale nieporozumienia się nawarstwiają i dają o sobie znać ze zdwojoną siłą. Unikanie konfliktowych tematów sprawia, że partnerzy dokonują uczuciowej emigracji, a ich życie może zacząć rozgrywać się poza związkiem.

Oczywiście nie mniej destrukcyjną strategią jest wzajemne atakowanie się partnerów, wyzwiska i robienie sobie wymówek. Wybierając taką strategię można wpaść w kolejną pułapkę – sprawiedliwości, polegającą na tym, że partnerzy coraz silniej się atakują, odwzajemniając sobie negatywne emocje, nie ustępują na krok, przez co konflikt eskaluje i trudno jest go zatrzymać.

Bardbury, Fincham: dlaczego w złym związku jest coraz gorzej

Popełniane przez partnerów błędy sprawiają, że tworzą się błędne koła: niezadowolenie ze związku wzmacnia negatywne interpretacje zachowań partnera, negatywne interpretacje jeszcze bardziej obniżają satysfakcję ze związku i w ten sposób koło się zamyka. Jak je przerwać?

Thomas Bradbury i Frank Fincham analizowali tzw. atrybucje zachowań w związkach, czyli właśnie sposób interpretacji zachowań partnera. Okazuje się, że atrybucje w szczęśliwych i nieszczęśliwych parach różnią się diametralnie. Na przykład w sytuacji, kiedy mężczyzna kolejny raz nie pozmywał naczyń, w nieszczęśliwym związku kobieta interpretuje to jako zachowanie charakterystyczne dla drugiej osoby, uwarunkowane wewnętrznie (nie zależy mu na mnie), długotrwałe (to już trzeci raz, jak opuścił swoją kolejkę) i pojawiające się we wszystkich sferach związku (on rzadko w ogóle robi coś w domu). Jeśli partner w takim związku przynosi żonie prezent, jest to postrzegane jako wywołane przez okoliczności zewnętrzne (pewnie jego matka powiedziała, żeby to zrobił), nietypowe (pierwszy raz to zrobił i pewnie się to nie powtórzy) oraz związane z konkretnymi okolicznościami (chce mnie urobić, żebym zgodziła się na jego wyjście z kolegami na piwo).

W szczęśliwych parach w sytuacji ze zmywaniem naczyń partner dokona tzw. atrybucji sytuacyjnej (jest pewnie zapracowany), czasowej (zazwyczaj jednak to robi) i specyficznej (robi w domu inne rzeczy). Natomiast wręczenie prezentu zinterpretuje jako zachowanie charakterystyczne dla partnera i mogące się powtórzyć.

W miarę pogłębiania się problemów małżeńskich w nieszczęśliwych związkach błędne interpretowanie zachowań drugiej osoby pogłębia się, negacja rozszerza się na wszystkie obszary wspólnego życia. Denerwujący staje się nawet sposób, w jaki partner się wita, drażni jego styl rozmawiania przez telefon, ton głosu, sposób jedzenia. Następuje więc całkowita zmiana obrazu małżonka i ten nowy obraz staje się tak samo sztywny jak obraz z etapu zakochania, bardzo oporny na zmiany i poprawki.

Rusbult, Zembrodt: jak ludzie reagują na stygnącą miłość

Caryl Rusbult i Isabella Zembrodt stworzyły model reakcji na niezadowolenie ze związku, który opiera się na dwóch osiach – aktywność–bierność oraz konstruktywność–destruktywność. W ten sposób powstały cztery możliwe typy reakcji. Dialog to aktywna reakcja konstruktywna, polegająca na wyrażaniu niepokojów, szukaniu kompromisu, poszukiwaniu pomocy, próbach dokonania zmian. Wyjście to forma aktywna destruktywna, polegająca na całkowitym wycofaniu się z relacji w obliczu konfliktu. Trwanie przy partnerze i optymistyczne czekanie na poprawę bez wdrażania jakichkolwiek zmian to lojalność, czyli reakcja pasywna konstruktywna. Wreszcie zaniedbanie – reakcja pasywna destrukcyjna – polega na niezajmowaniu się problemem; osoby reagujące w taki sposób nie chcą rozmawiać o problemach, często też krytykują partnera za jego plecami.

Rozpad związku to także proces, który ma swoje etapy. Na etapie wewnątrzpsychicznym człowiek stwierdza brak satysfakcji ze związku; skupia wówczas krytyczną uwagę na partnerze, dokonuje bilansu strat i zysków. Następnie dochodzi do konfrontacji z partnerem, wyjawienia swojego niezadowolenia, uzasadniania potrzeby rozstania, negocjowania warunków rozstania. W fazie społecznej następuje poinformowanie otoczenia o rozstaniu. Wreszcie następuje faza pozagrobowa – uporządkowanie przeszłości, próba odpowiedzenia sobie na pytanie, dlaczego doszło do rozstania, czasem idealizacja własnej osoby i oczernianie partnera, co ma na celu poradzenie sobie z trudnymi emocjami.

Wojciszke: dlaczego ludzie trwają ze sobą mimo wszystko

To oczywiste, że zaangażowanie w związek będzie tym większe, im większą daje on satysfakcję. Satysfakcja powinna rosnąć wraz ze wzrostem zysków otrzymywanych od partnera, a spadać wraz ze wzrostem kosztów ponoszonych w związku. Jednak według wielu badań wcale tak się nie dzieje; w miarę upływu czasu rośnie nie tylko zaangażowanie, satysfakcja i zyski, ale też koszty. Dlaczego więc mimo to ludzie pozostają ze sobą w niesatysfakcjonującym związku? Wytłumaczenia są co najmniej trzy: partnerzy dlatego pozostają w związkach przynoszących także ból, cierpienie, frustrację i bezsilność, że do tej pory w nich trwali. Po drugie – nie ma niczego, czego chcieliby bardziej. Po trzecie – muszą. Bogdan Wojciszke pisze o tzw. samopodtrzymującym się charakterze zaangażowania, czyli zasadzie: zbyt dużo zainwestowałem, żeby to teraz zostawić. Dlatego też czasem nawet dla własnego dobra zmieniamy sposób patrzenia na związek mimo ewidentnych dowodów na to, że się w nim dzieje niedobrze, czyli kolejny raz pozwalamy sobie na błędy.

Porównujemy to, co dostajemy, z tym, czego oczekiwaliśmy, i z tym, co moglibyśmy uzyskać gdzie indziej, i zazwyczaj dochodzimy do wniosku, że w naszym związku jeszcze nie jest tak źle. I wreszcie mamy opory przed przerwaniem związku z powodu tzw. barier zewnętrznych, jednak wydaje się, że w wielu przypadkach bariery te są podtrzymywane przez nasze przekonanie, iż są one nieusuwalne (kwestia dzieci, naciski społeczne, poczucie winy po rozstaniu). Nie da się też zaprzeczyć, że po latach związek z partnerem staje się częścią tożsamości, częścią naszego ja i zerwanie go to tak jak pozbycie się części siebie.

Kenrick: a może miłość to wielki ciąg błędów

Znane są również koncepcje, zgodnie z którymi popełniane błędy mogą dawać pozytywne rezultaty, a wręcz wydają się niezbędne dla utrzymania gatunku. Według dynamiczno-ewolucyjnego modelu Douglasa Kenricka, błędy decyzyjne mają uzasadnienie w teorii ewolucji i w sposób istotny kształtują nasze myślenie, interpretację zdarzeń, to, co przywołujemy z pamięci. Błędy te promują zachowania służące reprodukcji, bo dzięki nim tworzą się między ludźmi silne więzi konieczne do przetrwania gatunku, więc można powiedzieć, że są one adaptacyjne. Autor definiuje miłość właśnie jako rezultat błędów decyzyjnych, ułatwiających interakcje. Błędy te niekoniecznie są świadome i racjonalne. „Błędy decyzyjne są u swojej podstawy zimnymi, twardymi regułami ekonomicznymi, służącymi samolubnym interesom genetycznym, jednak towarzyszą im stany emocjonalne, które mogą być ciepłe i subtelne, a czasem gorące i pikantne”. Na przykład przy zdobywaniu partnerek błędy mężczyzn polegają na tym, że zwracają oni większą uwagę na atrakcyjność i młodość kobiet, kobiety zaś – na status społeczny mężczyzn. Mężczyźni szybko zaczynają dostrzegać zainteresowanie potencjalnych partnerek oraz odczuwać namiętną miłość. Funkcją tych błędów jest szybsze uzyskiwanie dostępu do atrakcyjnych partnerów reprodukcyjnych. Natomiast w utrzymaniu partnera pomagają m.in. hiperczujność na niewierność oraz na potencjalnych intruzów o atrakcyjnych cechach seksualnych, a także zakładanie najgorszego w stosunku do potencjalnych intruzów.

Wojciszke: po co więc ludzkości miłość

Najlepszym remedium na błędy jest usprawnienie komunikacji w związku, chociaż na etapie dużego zapętlenia małżonków w konflikcie jest to trudne. Najlepiej byłoby uczyć się wzajemnego komunikowania od samego początku, albowiem już w fazie zakochania partnerzy popełniają błędy w myśleniu. Tyle że one raczej przynoszą związkowi korzyść. Bogdan Wojciszke pisze, że uruchamia się tzw. program zauroczenia, który może być u jednych wyzwolony przez atrakcyjność fizyczną partnera, u innych – przez jakąś specyficzną cechę charakteru, na przykład towarzyskość, poczucie humoru, zdecydowanie. Siłą napędową tego programu są nieustające myśli na temat partnera i ciągłe odtwarzanie jego obrazu, który jest wyidealizowany (a więc błędny), co oznacza, że cechy pozytywne są w nim podkreślane i wyolbrzymiane, a ewentualne negatywne niezauważane i wymazywane, a czasem nawet przerabiane na pozytywne (to, że jest taki zazdrosny, oznacza, iż bardzo mnie kocha).

Istnienie programu zauroczenia jest potrzebne, bez niego prawdopodobnie trudno by było stworzyć jakikolwiek związek. Niestety, obraz partnera, który mamy na początku w głowie, wyobrażenia na jego temat i interpretacje jego zachowań ulegają modyfikacjom w kolejnych fazach związku, zaś program zauroczenia z biegiem lat może ulec odwróceniu, doprowadzić do powstania uczuć skrajnie negatywnych i do końca związku.

Znaleźliśmy się więc jako gatunek z tą naszą miłością bez wątpienia w błędnym kole, ale niewykluczone, że to właśnie stanowi sens naszej egzystencji.

Tamara Miś-Szczechura

Korzystałam z książek: Bogdan Wojciszke „Psychologia miłości” (1995); Aaron Beck „Miłość nie wystarczy” (1995); Robert Sternberg „Nowa psychologia miłości” (2007); Robert Sternberg „Miłość jest opowieścią” (2001); Mary M. Michael „Mity o miłości. Prawdy i kłamstwa o związkach i partnerstwie” (2007); Diana Dwyer „Bliskie relacje interpersonalne” (2005).

*

Walcz z automatem

Emocje nie pojawiają się z niczego, choć czasem trudno jest uświadomić sobie, co do nich doprowadziło. Ćwicz rozpoznawanie myśli automatycznych, bo to wcale nie dana sytuacja, ale jej interpretacja – nasze ulotne, automatyczne myśli wywołują silne emocje. Rozpoznawanie myśli wymaga ćwiczeń, ale opanowanie tej umiejętności jest ważnym krokiem do zmiany relacji.

Przykład: patrzysz na zegar i zauważasz, że mąż po raz kolejny spóźnia się do domu mimo wcześniejszych obietnic, że przyjdzie o ustalonej porze.

Myślisz:
• pewnie coś mu się stało (reakcja emocjonalna: lęk),
• zapomniał o naszym spotkaniu (złość),
• znowu zatrzymali go w pracy (złość, smutek).

W związkach w fazie konfliktu często myśli automatyczne wyglądają tak:
• on jest beznadziejny,
• ona nigdy nie robi tego, co obieca,
• on jest nieodpowiedzialny,
• ona jest do niczego,
• on jest egoistą.

Kwestionuj swoje myśli automatyczne. Aby dowiedzieć się, czy myśli i interpretacje są zdeformowane lub wyolbrzymione, trzeba je poddać analizie. Zadaj sobie pytania:
• jakie dowody przemawiają na korzyść mojej interpretacji?
• jakie dowody przemawiają przeciwko niej?
• czy z zachowania mojego partnera wynika, że kieruje się on pobudkami, jakie mu przypisuję?
• czy istnieje alternatywne wyjaśnienie jego zachowania? Jeśli tak, to kieruj się nim w rozmowie z partnerem.

Sprawdź swoje przewidywania co do reakcji partnera – porozmawiaj z nim.

Spróbuj zmienić wizerunek małżonka: usuń negatywny filtr, który sprawia, że wyolbrzymiasz jego zachowania; spróbuj spojrzeć na cechy partnera w innym świetle – pamiętaj, że niekiedy są to te same cechy, które kiedyś cię w nim pociągały.

Zdefiniuj swoje zniekształcenia w myśleniu o partnerze.

Jak rozmawiać z partnerem

• mów zwięźle,

• mów konkretnie i wprost,

• nie obrażaj i nie oskarżaj,

• nie używaj negatywnych etykietek: egoistka, niechluj itd.,

• unikaj kategorycznych słów: zawsze, nigdy,

• zamiast krytykować, staraj się mówić, czego byś chciał od partnera,

• nie próbuj czytać w myślach partnera, zamiast tego zapytaj,

• znajduj punkty, co do których istnieje między wami zgoda,

• ignoruj krytyczne uwagi partnera, nie daj się sprowokować,

• sprawdzaj, czy zrozumiałaś/eś pretensje partnera,

• wyjaśnij, jakie kierują tobą motywy,

• nie wstydź się powiedzieć, że jest ci przykro.

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Dr Joanna Wardzała o pokoleniu 20-latków odrzucających konsumpcyjny styl życia rodziców

Rozmowa z dr Joanną Wardzałą, socjolożką i badaczką zachowań konsumpcyjnych, o tym, dlaczego dzisiaj młodzi ludzie nie chcą kupować i gromadzić dóbr.

Joanna Podgórska
12.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną