Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty w okazyjnej cenie!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Fascynujące wnętrze człowieka

Ewa Wilk. Kierownik projektu Ewa Wilk. Kierownik projektu "Ja, My, Oni". Kierownik Działu Krajowego tygodnika POLITYKA Michał Mutor / Agencja Gazeta
Przedstawiamy nowy numer "Ja, My, Oni". Tym razem to przewodnik po ludzkich emocjach.
4. tom z cyklu 'Ja, My, Oni'. Już w sprzedażyPolityka 4. tom z cyklu "Ja, My, Oni". Już w sprzedaży

Dla tych, którzy zetknęli się z wydawanymi przez blisko trzy lata dodatkami do „Polityki”, a następnie z ubiegłorocznymi zeszytami „Ja, My, Oni”, obecność psychologii na stronie internetowej nie będzie zaskoczeniem. Inaugurujemy ją wraz z pojawieniem się na rynku kolejnego zeszytu, tym razem poświęconego emocjom. Dla starych znajomych będzie to ponowne, satysfakcjonujące spotkanie ze współczesną psychologią. Nowych czytelników witamy z nadzieją, że dostrzegą nasze starania, by wiedzę akademicką łączyć z nienachalnym poradnictwem. Bez szarlatanerii i bez prostackich recept, lecz z przekonaniem, że nie ma drugiej tak fascynującej rzeczywistości, jak wnętrze człowieka.  

Planujemy już kolejne zeszyty, które ukazywać się będą co kwartał; następny – majowy - zamierzamy poświęcić sensowi wszelkich aktywności podejmowanych przez człowieka – od gotowania zupy po grę na wiolonczeli. Poszukamy odpowiedzi na pytanie, jak nasączać życie treścią, by stało się ono pełne i satysfakcjonujące. W jesiennym wydaniu zajmiemy się pamięcią, myśleniem, uczeniem się – słowem: intelektem człowieka.

Tym razem - emocje: wielkie uczuciowe porywy, euforie i entuzjazmy, dewastujące gniewy i zazdrości, paraliżujące żale i lęki, ale także ulotne chandry i te ledwie uchwytne nastroje, kiedy człowiek czuje się po prostu dobrze. Namysł nad tym wydawnictwem zaczęliśmy od szkolnego ćwiczenia: wymień znane ci emocje. Zapewniam, że każdemu, kto nie jest dotknięty aleksytymią (czyli nieumiejętnością nie tyle doznawania, ile nazywania uczuć) kartka zapełni się w mgnieniu oka dziesiątkami określeń na stany, które człowiek odczuwał, odczuwa lub wie, że inni odczuwają. 

Nie ma pewnych odpowiedzi na pytania, co powoduje, że emocje raz wybuchają albo nieznośnie się w nas kłębią, innym razem – ledwie tlą. Nie znaczy to jednak, że wiedza o nich nie posuwa się naprzód. Jest w mechanice emocji mnóstwo zjawisk wspólnych ludziom bez względu na ich przynależność kulturową, wiek czy płeć. Ewolucja wyposażyła mózg ludzki w możliwość  poddawania emocji rozumowi, zdolność do refleksji nad nimi i umiejętność – do pewnego stopnia – ich kontrolowania.

W pierwszym rozdziale naszego kolejnego zeszytu spoglądamy na zjawisko emocji pod kątem rozmaitych dziedzin: psychologii, ale też filozofii, antropologii i neurobiologii. Drugi rozdział zatytułowany JA służyć ma głównie przemyśleniom nad własnym sposobem odczuwania, interpretowania i wyrażania uczuć. Rozdział MY dotyczy prywatnej sfery życia, czyli naszych relacji z rodzicami, partnerami, dziećmi. Jak podpowiada redaktorskie doświadczenie – tu właśnie współczesny człowiek odczuwa największy głód roztropnej porady, gdyż – najkrócej mówiąc – chce być kochanym i mądrze kochać. Wreszcie rozdział ONI poświęcamy obserwacjom z życia społecznego. Owszem, chodzi tu o  przestrogi przed powszechną dziś, nieuczciwą grą na emocjach w życiu politycznym, w mediach, w handlu. Ale też o to, jak można z korzyścią dla wszystkich spożytkować wiedzę o odczuwaniu w relacjach służbowych, negocjacjach, zarządzaniu.

W podobny sposób komponować będziemy następne wydawnictwa, dając  możliwość autorefleksji, ale też spojrzenia na siebie w rozmaitych rolach: partnera, rodzica, pracownika, klienta, wyborcy.

Przedsięwzięciom drukowanym towarzyszyć będziemy cały czas w sieci. Liczymy na dialog z naszymi czytelnikami, na sugestie, na pytania i podpowiedzi co do tematyki artykułów. Postaramy się o rzetelne i rozumne podpowiedzi, jak  rozwiązywać problemy dręczące współczesnego człowieka.

 

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Historia

Orgazm, pianole i supertorpedy. Czyli jak powstała superbroń

Ona nazywała się Hedy Lamarr i zanim została twarzą Hollywood, zasłynęła jako autorka pierwszego ekranowego orgazmu. On, George Antheil, zanim zaczął komponować muzykę, był autorem artystycznych skandali. Połączyła ich superbroń.

Andrzej Fedorowicz
06.10.2015
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną