Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty w okazyjnej cenie!

Subskrybuj
Społeczeństwo

W poszukiwaniu tego czegoś

Wojciech Kulesza o tym, co sprawia, że wobec niektórych ludzi żywimy natychmiast przyjazne uczucia

Pomyśl, proszę, o ukochanej osobie. Przypomnij sobie, co spowodowało, że zakochałeś się w niej bez pamięci?

Kiedy postawiłem to zadanie przed samym sobą, wynotowałem: była do mnie podobna i zgadzała się co do ...pewnych kwestii. Hm, choć jednocześnie intrygowała różnicami. Była (i jest) piękna, mądra i czuła. Nie była (i nie jest) antypatyczna, wulgarna i źle wychowana. Coś dopisałabyś do tej listy? 

Zastanów się teraz, ile znasz osób, które, choć spełniają podane kryteria, to nie stały się ci tak bliskie? Ja doliczyłem się kilkorga. To samo ćwiczenie przeprowadziłem wśród kilkuset słuchaczy kursów „Psychologia Miłości”. W znakomitej większości odpowiedzi były zbieżne z moimi: czułem z nią chemię, z nikim innym nie osiągnąłem takiego stanu jedności i uniesienia, wreszcie - ona miała w sobie to coś.

Coś + lista przymiotów = kompletne wyjaśnienie. Czym jest to kluczowe, oczywiste i powszechne coś?

Pierwszą osobą, która wykonała próbę psychologicznej definicji cosia jest prof. Mihaly Csikszentmyhalyi. Nazwał to zjawisko terminem Flow, co przetłumaczono na język polski jako Przepływ.

Przykładami Przepływu są między innymi odczucia niezwykłego intelektualnego uniesienia. Przepływ powstaje poprzez odkrycia, obcowanie ze światem sztuki; w trakcie pracy i planowania; poprzez udział w obrzędach religijnych. Doświadczenie tego stanu niesie ze sobą poczucie szczęścia, dobrego samopoczucia i chęci do dalszego działania.

Przepływ może mieć także negatywną konotację. Ciemną stroną doświadczania Flow między ludźmi jest uniesienie podczas popełniania przestępstwa.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Historia

Orgazm, pianole i supertorpedy. Czyli jak powstała superbroń

Ona nazywała się Hedy Lamarr i zanim została twarzą Hollywood, zasłynęła jako autorka pierwszego ekranowego orgazmu. On, George Antheil, zanim zaczął komponować muzykę, był autorem artystycznych skandali. Połączyła ich superbroń.

Andrzej Fedorowicz
06.10.2015
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną