Społeczeństwo

Werter na dopingu

Co może wyniknąć z wykrycia EPO

Kornelia Marek w Vancouver Kornelia Marek w Vancouver Kuba Atys / Agencja Gazeta
Czy awantura wokół Kornelii Marek sprawi, że sportowcy przestaną sięgać po zakazane środki? Może być odwrotnie.
Dr Wojciech KuleszaLeszek Zych/Polityka Dr Wojciech Kulesza

Po wykryciu w organizmie młodej biegaczki narciarskiej niedozwolonych substancji działacze polskiego ruchu olimpijskiego deklarują, że w naszym sporcie nie ma miejsca dla osób stosujących doping. Za tymi zapowiedziami tkwi zapewne założenie, że jeśli są sportowcy, którzy rozważają sięgnięcie po "dopalacze", to wystraszą się, gdy zobaczą surową karę. I dopingu nie będzie.

Czy jednak na pewno nagłośnienie sprawy, wprowadzenie do kodeksu karnego zachowań związanych z dopingiem spełni te oczekiwania? A czy wprowadzenie odpowiedzialności karnej za prowadzenie samochodu po kielichu, epatowanie tytułami "Pijany wiózł śmierć!" sprawia, że mniej ludzi jeździ na podwójnym gazie? Niestety, raczej nie.

I w przypadku dopingu skutek może być taki, że rynek się rozwinie, a liczba złapanych sportowców zacznie szokować media i kibiców. Przyczyna tkwi w zjawisku zwanym "efekt Wertera". W klasycznej psychologii społecznej określa się w ten sposób wzrost liczby samobójstw po tym, jak znana osoba odbiera sobie życie. Mechanizm ten jest znacznie szerszy. W Wielkiej Brytanii wraz z nagłaśnianiem dramatów nastoletnich rodziców, nadal rośnie liczba ciąż wśród młodzieży. W Polsce część uczniów jakiś czas temu odkryło, że można nauczycielom zakładać kosze na głowę.

Podobnie może być i z dopingiem. "Brać? Przecież wszyscy biorą - otwórz gazetę i zobacz!". Dlaczego tak się dzieje? Rośnie tzw. dostępność poznawcza. Jeżeli o czymś nie wiem, nie dopuszczam myśli o tym, to przecież tego nie wybiorę. Jednak, im więcej o tym wiem, to rośnie prawdopodobieństwo, że zacznę (przychylniej) o tym rozmyślać.

Jeżeli włodarze ruchu sportowego chcą naprawdę wyeliminować doping, polecam inne metody niż propagandowa tuba: po pierwsze, niezapowiedziane i liczne kontrole - prawdopodobieństwo przyłapania musi być znacznie większe niż teraz ("jak nie wiem, gdzie są fotoradary, jadę cały czas spokojnie"); po drugie, natychmiastowa kara ("za co właściwie ten mandat?" zastanawia się kierowca, który notorycznie łamie przepisy, po otwarciu listu); po trzecie, ukaranie wszystkich zaangażowanych w zastosowanie dopingu, nie tylko zawodniczki; po czwarte, reedukacja tych, którzy złamali regulacje, i pokazanie społeczeństwu, że poprawa może być skuteczna.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Żyjmy Lepiej

Dziesięć tysięcy kroków

Chodźmy chodzić, maszerować z kijami i biegać. Plan minimum to dziesięć tysięcy kroków dziennie. Można też zwiększyć obroty, ale trzeba to robić z głową.

Marcin Piątek
28.07.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną