DEBATA: Co powódź powiedziała nam o Polsce i Polakach?
Co pokazała powódź? Jaki obraz nas samych odbija się w wielkiej wodzie? Rozpoczynamy cykl publicystyczny: czego w tych trudnych dniach nauczyliśmy się o rodakach i o naszym kraju. Dziś odsłona pierwsza, jutro kolejna. Zapraszamy Państwa do dyskusji.
Stanisław Ciok/Polityka

Polityka.pl

ZAPRASZAMY DO DEBATY NA FORUM >>

Kataklizm, który się dziś przydarza, nie był ani nieprzewidywalny, ani wyjątkowy. Z meteorologicznego punktu widzenia sytuacja jest typowa: utworzył się ośrodek niżowy po południowej stronie Alp. Niektórzy nazywają go niżem genueńskim. Wkrótce odwiecznym szlakiem rozpoczął energiczną wędrówkę na wschód. Przemknął u podnóża Alp, kropiąc nieco deszczem Austrię, rozpędził się nad Morawami, zachodnią Słowacją i Niziną Węgierską i pomknąłby dalej nad Ukrainę, dając obfite, ale niekoniecznie katastrofalne, opady w Karpatach. Ale nagle wyhamował go ośrodek wysokiego ciśnienia nad wschodnią częścią kontynentu i w ciągu 3–7 dni pozbył się on całej wilgoci, którą nasiąkł w strefie śródziemnomorskiej. Doświadczeni meteorolodzy kiwali ze zrozumieniem głowami: powódź murowana. Ostrzeżenia IMiGW pojawiły się zresztą z dużym wyprzedzeniem.

Tymczasem nawiedził nas kataklizm z prawdziwego zdarzenia. Stalowoszara, rwąca breja płynie przez Polskę. Zalany Kraków, zagrożona Warszawa, tonąca Lubelszczyzna, Dolny i Górny Śląsk, Wrocław, na koniec – Pomorze. Tereny położone w widłach Wisły i Sanu przeżywają trzecią wielką powódź w ciągu trzynastu lat: 1997, 2001, 2010. Woda przerywała tam wały, nawet te nowo wybudowane. Nieuchronnie nasuwa się refleksja, że w tym roku maj się jeszcze nie skończył, a my mamy już za sobą dwie katastrofy oraz dwie potężne próby dla społeczeństwa i państwa: katastrofę samolotu pod Smoleńskiem i potop. Bardzo dużo mądrości jest do wyciagnięcia z tych szkód.

Woda kiedyś opadnie. Wielka fala spłynie do morza. Błoto powoli osuszy się. Do opuszczonych domostw wrócą mieszkańcy. Zacznie się liczenie strat i zadawanie trudnych pytań: czy można było temu zapobiec? Kto - o ile ktokolwiek - jest winien? Co dało się zrobić lepiej? Trzeba zadać sobie te pytania i wyciągnąć wnioski. Tym bardziej, że ta klęska nie jest, niestety, ostatnia, z jaką przyjdzie nam się zmierzyć. Powódź ujawniła bowiem i taką, być może najbardziej banalną, prawdę o Polsce. Że leży ona w specyficznym geograficznie miejscu, gdzie co jakiś czas wielka woda spłynąć musi.

Na razie patrzymy z mostów i wałów (na które zresztą nie wolno wchodzić) w tę wielką wodę. Jaka Polska się w niej przegląda? Jak zwykle – pełna sprzeczności i kontrastów. Coraz zamożniejsza, ale bałaganiarska. Dynamiczna, lecz chaotyczna. Solidarna i dzielna, ale niezbyt mądra po kolejnych szkodach. Czego w tych trudnych dniach nauczyliśmy się o rodakach i o naszym kraju?

CZĘŚĆ V: Polska solidarna, ale nieubezpieczona >>

CZĘŚĆ IV: Polska inwestująca, ale nieskładnie >>

CZĘŚĆ III: Polska obwałowana, ale głupio >>

CZĘŚĆ II: Polska rządzona, ale nie samorządna >>

CZĘŚĆ I: Polak jest zapobiegliwy, ale beztroski >>

ZAPRASZAMY DO DEBATY NA FORUM >>

 


Ten artykuł jest fragmentem okładkowego tekstu z najnowszego numeru Tygodnika POLITYKA. W kioskach od środy 26 maja. Kup e-wydanie już dziś!

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną