Rodzinne samobójstwa

Razem pójdziemy do nieba
41-letnia Teresa, mieszkanka Opola, podała dwojgu swoim dzieciom przepisane dla niej środki nasenne i uspokajające, pisała niedawno prasa. Zażyła je także sama. Przeżyła, bo wzięła za małą dawkę. Dzieci – nie.
Mirosław Gryń/Polityka

Przywykliśmy myśleć, że bieda, przemoc, szaleństwo, samobójcze śmierci zdarzały się w tragicznych życiorysach wojennych. Ale one dzieją się zawsze, być może częściej niż w wojnę, kiedy ludzie – jak twierdzą specjaliści – są jakby odporniejsi na stresy, bardziej cenią życie wśród masowego wojennego umierania.

W Polsce liczba osób odbierających sobie życie jest co roku porównywalna z liczbą ofiar wypadków drogowych. Samobójstwa rozszerzone lub poagresyjne, jak je się również określa, nie są wydzieloną grupą w liczbie statystycznie notowanych.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną