Zajazd Myśliwski ****
Adres: Wikno 4 k. Nidzicy

Dowiedzieliśmy się drogą szeptanki, że w Wiknie niedaleko Nidzicy jest Zajazd Myśliwski, w którym kucharka jest po prostu poetką. Co miało znaczyć, że gotuje oraz piecze tak wspaniale, iż nawet wybitni smakosze padają przed nią na kolana. Słysząc takie opinie, i to z ust znawców tematu, postanowiliśmy zrobić małą wycieczkę przez kawałek Mazowsza, Kurpi i Warmii.

Przejechaliśmy przez Maków Mazowiecki, Przasnysz, Chorzele, Wielbark, by za Czarnym Piecem skręcić na Nidzicę. Bez łamania przepisów dotarliśmy na miejsce w samo południe. Wyjechaliśmy zaś po śniadaniu, czyli o wpół do dziesiątej. Pokonaliśmy odległość 144 km. Zatrzymując się raz w lesie, by obejrzeć kozaki czerwonogłowe, kurki i jagody sprzedawane przez młodocianych zbieraczy.

Wikno to maleńka miejscowość, pięknie położona pośród wielkich borów nad jeziorem Omulew (600 hektarów powierzchni pięknej, czystej zielonkawej wody). Zajazd Myśliwski stoi na skarpie nad samą wodą. Może tam znaleźć nocleg nieco ponad 20 osób. Pokoje są eleganckie i każdy z łazienką. Pod domem ogród-restauracja ulokowana na kilku poziomach, pośród krzewów i kwiatów. Kto chce, może łowić ryby, kto chce - żeglować lub kąpać się. A że nazwa zobowiązuje, to można też wybrać się z właścicielem na polowanie.

Nas najbardziej interesowała kuchnia. Jedliśmy oczywiście w ogrodzie. Z obfitej i nieźle prezentującej się karty wybraliśmy zaledwie trzy potrawy. Uznaliśmy bowiem szybko, że to nasza nie ostatnia podróż do Wikna.

Powstrzymaliśmy się od zamówienia uchy, choć kusiła nas bardzo, nie wzięliśmy też smażonego węgorza, mimo iż go uwielbiamy. Ponieważ dawno nie jedliśmy dziczyzny poprosiliśmy o polędwicę z jelenia z prawdziwkami w śmietanie oraz o nieznane nam danie, czyli medalion szlachecki w cieście ziemniaczanym z serem. Oba dania były po prostu fantastyczne. Polędwica krucha, soczysta i dobrze wcześniej (lekko) marynowana. Medalion wieprzowy podobnie. A ziemniaczane ciasto z serem żółtym na wierzchu to pomysł doskonały. Do tego różne sałaty i cały obiad gotowy.

Na deser wzięliśmy jedna porcję pierogów ze śmietaną i czarnymi jagodami. I tu mamy jedną małą uwagę krytyczną: zbędnym, a wręcz - przeszkadzającym dodatkiem zapachowo-smakowym był cukier waniliowy. Zabija on bowiem i aromat, i smak czarnych jagód. Kosztowało to równo 80 zł. Całość!

I jeszcze ostrzeżenie: trzeba mieć gotówkę. Nie da się płacić kartą kredytową. Ale to doprawdy mały mankament.

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną