Wdowa po Nigeryjczyku czeka na pomoc

Spadek po nielegalnym
Monika Itoya, wdowa po zastrzelonym przez policjanta na Stadionie Dziesięciolecia Nigeryjczyku, mieszka z trójką dzieci na 10 m kw. Państwo nie zrobiło na razie nic, by jej pomóc.
Najmłodszy syn Moniki i Maxwella ma teraz trzy lata. Gdy zginął ojciec, chłopiec niewiele z tego rozumiał.
Tadeusz Późniak/Polityka

Najmłodszy syn Moniki i Maxwella ma teraz trzy lata. Gdy zginął ojciec, chłopiec niewiele z tego rozumiał.

Maxwell Itoya zaczynał pracę o pierwszej w nocy. Na Stadionie działał jeszcze wtedy nocny market. Siedział tam do szóstej rano, potem wpadał do domu coś zjeść, umyć się i wracał do roboty. Monika opiekowała się w domu trójką dzieci. On zarabiał na rodzinę i wynajem mieszkania. Handlował podróbkami. Zwykle esemesował, czy wszystko w porządku, bo w takiej pracy to wcale nie jest oczywiste; policja często robiła naloty. Tego dnia zadzwonił.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną