Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Czytanie jest zdrowe

56 proc. Polaków nie miało w ubiegłym roku kontaktu z żadną książką. 56 proc. Polaków nie miało w ubiegłym roku kontaktu z żadną książką. timetrax23 / Flickr CC by SA
Według najnowszej publikacji Pracowni Badań Czytelnictwa Biblioteki Narodowej, ledwie 12 proc. Polaków regularnie czyta książki. Brak kontaktu z literaturą odbija się na naszej psychice.

 Joanna Cieśla: Jaki pożytek psychologiczny można mieć z czytania książek?

Prof. dr hab. Wita Szulc: Czytając, lepiej smakujemy życie.­ Świat staje się ciekawszy i barwniejszy, gdy więcej o nim wiemy. Więcej zobaczymy w Paryżu chodząc śladami Wiktora Hugo, w Moskwie – szlakami Michaiła Bułhakowa, a w Poznaniu - „Jeżycjady” Małgorzaty Musierowicz. Zyskujemy też łatwość wysławiania się, formułowania myśli, nasz język staje się precyzyjniejszy, nabywamy umiejętności stawiania pytań.

Kanadyjski psycholog Keith Oatley twierdzi, że czytanie pomaga rozwijać kompetencje społeczne.

Oczywiście. Zachęcam zwłaszcza do czytania długich książek o powolnej narracji, takich jak „Anna Karenina”, „Wojna i pokój.” Dzięki takim lekturom spostrzegamy, że problemy, z którymi się zmagamy, odwiecznie towarzyszą ludziom, zmienia się jedynie sceneria. Nawet, jeśli nie znajdujemy wyjścia z sytuacji, identyfikując się bohaterami zyskujemy poczucie, że nie jesteśmy z naszymi trudnościami sami. Czujemy się mniej samotni. Dowiadujemy się, że na podobne problemy można patrzeć z różnych perspektyw.  Literatura rozszerza też wachlarz odczuwanych emocji – uczymy się odnajdować je w sobie i nazywać. Łatwiej też nam wniknąć w mentalność innych ludzi i narodów.

56 proc. Polaków nie miało w ubiegłym roku kontaktu z żadną książką. Co można powiedzieć o społeczeństwie, które nie czyta?

Więzi między ludźmi mogą w nim być słabe. Na wspólnym kanonie literackim opiera się przecież nasze poczucie wspólnoty kulturowej. Pozbawiamy się też możliwości wykształcenia empatii, która, skądinąd, w niektórych profesjach – takich jak służba zdrowia, czy pedagogika - jest istotną kompetencją zawodową. Poza tym, że tracimy orientację w świecie, możliwość rozumienia rzeczywistości, dostrzegania jej złożoności.

Najczęstszym wytłumaczeniem tego, że nie czytamy, jest brak czasu. Czy to aby nie wykręt? Oglądanie telewizji przeciętnemu Polakowi pochłania kilka godzin dziennie.

Ja też sądzę, że to wymówka. Choć trzeba przyznać, że telewizję można oglądać przy okazji wykonywania innych czynności – pogodzić czytanie z prasowaniem jest trudniej. Myślę jednak, że główny powód jest taki, że nie jesteśmy do czytania wdrożeni. Zszokowało mnie, gdy w jednej z wrocławskich gazet znalazłam przed Świętami poradę, aby nie kupować dzieciom pod choinkę książeczek, bo to dla nich niewielka atrakcja. W żadnym z popularnych seriali nie pokazuje się domowego księgozbioru – życie toczy się najczęściej w kuchni. W telewizji – jeśli mówi się o książkach, to w środku nocy, ewentualnie w programach śniadaniowych, przedstawiając dość płaską lekturę. Nie bez znaczenia jest też fakt, że – niestety - nie wszyscy opanowali biegle technikę czytania. Trudno im składać słowa w całość, a niektórych słów w ogóle nie rozumieją.  

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Rząd tnie cesarki, choć Polki boją się rodzić naturalnie. Co się dzieje na porodówkach?

Polka idzie dziś po zaświadczenie od psychiatry nie tylko wtedy, kiedy potrzebuje aborcji, ale i po to, żeby zagwarantować sobie cesarskie cięcie. Rodzi w ten sposób już co druga. Eksperci WHO i ONZ przypatrują się tej sytuacji ze zdziwieniem, pytając, co właściwie dzieje się na polskich porodówkach?

Agata Szczerbiak
02.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną