Przeganianie przemytu billboardami

Jedenaste: nie przemycaj
Jak Służba Celna i Kościół katolicki postanowiły zniechęcić przemytników...
Ryszard Chudy, rzecznik olsztyńskiej Izby Celnej, i ks. Marian Midura wspólnie zaangażowali się w akcję przeciw przemytnikom.
Stanisław Ciok/Polityka

Ryszard Chudy, rzecznik olsztyńskiej Izby Celnej, i ks. Marian Midura wspólnie zaangażowali się w akcję przeciw przemytnikom.

Burmistrz Gołdapi Marek Miros z rezerwą podchodzi do zwalczania przemytu za pomocą haseł.
Stanisław Ciok/Polityka

Burmistrz Gołdapi Marek Miros z rezerwą podchodzi do zwalczania przemytu za pomocą haseł.

W 2010 r. celnicy z olsztyńskiej izby przechwycili 1,3 mln paczek papierosów. O 600 tys. mniej niż w 2009 r.
Stanisław Ciok/Polityka

W 2010 r. celnicy z olsztyńskiej izby przechwycili 1,3 mln paczek papierosów. O 600 tys. mniej niż w 2009 r.

Na przejściu granicznym w Gołdapi o ósmej rano kolejka 30 samochodów. Przed nimi kilkanaście rowerów. Gdy podniosą szlaban, samochody pojadą do najbliższej stacji benzynowej i do pierwszego sklepu w obwodzie kaliningradzkim. Mrówki jednośladowe kupią po butelce wódki i po 2 paczki Jing Lingów (najtańsze rosyjskie papierosy, równowartość 2 zł paczka). Tyle, ile wolno na głowę. Za więcej jest mandat, nawet 500 zł.

Strach ryzykować, bo się człowiek nie wypłaci, a znaleźliby na pewno, ja mam zawsze osobistą – mówi Teresa, 42 lata, bezrobotna, mąż w nałogu. Jeździ codziennie rowerem, bo jak już zainwestowała w roczną wizę 850 zł, to szkoda nie wykorzystać. Jedna wyprawa to trzy, cztery godziny. A na papierosach jest 100 proc. przebicia.

Mrówki zmotoryzowane dodatkowo zatankują baki do pełna dwukrotnie tańszą benzyną. Żeby weszło więcej, trzeba wjechać jedną stroną auta na deskę tak, żeby lekko przechylić samochód. Kiedyś każdy miał swoją deskę w aucie, dziś Rosjanie mają już wszystko przygotowane na stacji paliw. Najlepsze są stare, wielkie amerykańskie landary. Kilkunastoletnie, przerdzewiałe, kupowane za grosze, służą tylko do przewożenia paliwa przez granicę. Jest i kilka pojazdów z amerykańskiej armii, z demobilu. Największy jeździ w Bezledach, tankuje 300 l.

Miesięcznie wozacy, czyli mrówki zmotoryzowane, mają na czysto od 1,5 tys. do nawet 3,5 tys. zł. – Nigdzie tyle w Gołdapi nie zarobię – mówi Paweł, za kierownicą starego Passata, którego bak bez żadnych przeróbek mieści 90 l paliwa. – W zakładzie, gdzie kierują z urzędu pracy, dają 800 zł, ale trzeba wyrobić normę.

Szlaban idzie w górę. Mrówki podjeżdżają do kontroli paszportowej. Za godzinę, dwie będą z powrotem. Według nieoficjalnych szacunków, w województwie warmińsko-mazurskim z przemytu utrzymuje się ok. 40 tys. osób. – Została sama drobnica – mówi podkomisarz Marcin Twardowski z urzędu celnego na przejściu w Gołdapi. – Uszczelniliśmy granicę i teraz, jak wynika z analiz, duży przemyt idzie przez Litwę albo tzw. szlakiem bałkańskim.

Na skalę możliwości

Mrówki z Gołdapi o kampanii Służby Celnej pod hasłem „Nie przemycaj” nie słyszały, mimo że akcja trwa już jakiś czas. – To teraz będą jeszcze bardziej trzepać – martwi się Teresa. W redakcji „Kuriera Gołdapskiego”, dodatku „Gazety Olsztyńskiej”, informacja o pierwszej w Unii Europejskiej kampanii społecznej przeciwko przemytnikom wywołuje zaskoczenie. Marek Miros, burmistrz Gołdapi, o kampanii celników też dowiaduje się od dziennikarzy POLITYKI.

Akcja objęła województwa warmińsko-mazurskie, podlaskie, lubelskie i podkarpackie. Kampanię koordynuje rzecznik olsztyńskiej Izby Celnej Ryszard Chudy, ale strategię opracowała wyłoniona w przetargu profesjonalna agencja public relations. Wydrukowano 1,3 mln ulotek, które mieszkańcy przygranicznych obszarów znajdują w skrzynkach pocztowych. Do tego plakaty – w urzędach, na przejściach granicznych i parafialnych tablicach, a w większych miastach – ok. 40 billboardów. Płatne ogłoszenia w prasie regionalnej, spoty w lokalnych telewizjach i rozgłośniach radiowych. Oraz na ekranach telewizorów w sklepach Media Markt.

Retoryczne pytania: „Czy twoja przyszłość (ewentualnie: rodzina, dzieci, samochód, szacunek, 2 lata życia, sumienie) jest dla ciebie ważna?”. I odpowiedź: „Nie przemycaj. Przemyt to przestępstwo i grzech”.

Cała kampania będzie kosztowała ok. 300 tys. zł – mówi Ryszard Chudy. Początkowo miały to być pieniądze od koncernów tytoniowych, żywo zainteresowanych ukróceniem papierosowego przemytu. Trzy miesiące temu polscy celnicy dostali prawie 12 mln zł. Papierośnicy (m.in. Japan Tobacco i Philip Morris Polska) dofinansowali też Komendę Główną Policji i Centralne Biuro Śledcze w ich zmaganiach z przemytem i podrabianiem markowych wyrobów tytoniowych. Taki sponsoring był możliwy po podpisaniu umów między koncernami a Komisją Europejską. Wysokość dotacji robi wrażenie i pokazuje, jak duże są straty koncernów tytoniowych. Przemyt papierosów daje zyski porównywalne do osiąganych z biznesu narkotykowego.

Jednak finansowe wsparcie dla celników może być przeznaczone tylko na sprzęt i modernizację przejść granicznych, zatem kampania antyprzemytnicza finansowana jest z budżetu państwa. – To nie są jakieś gigantyczne pieniądze – przekonuje Ryszard Chudy.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną