Dwie siostry i ciało matki

Balladyna 2011
Na zakończenie dramatu śp. Berta, matka dobrej i złej córki, musi zaczekać w zamrażarce.
Danuta nie popuści. Niech mama spokojnie się chłodzi. Jakby co, ruszy prokuraturę generalną, niegeneralną, a nawet Strasburg.
Wojciech Tołyż/Materiały prywatne

Danuta nie popuści. Niech mama spokojnie się chłodzi. Jakby co, ruszy prokuraturę generalną, niegeneralną, a nawet Strasburg.

Te prezentacje obdartych ze skóry mają pokazywać wewnętrzne piękno ludzkiej istoty.
Jonathan Short/UPPA/Photoshot/BEW

Te prezentacje obdartych ze skóry mają pokazywać wewnętrzne piękno ludzkiej istoty.

Cennik dla zwiedzających plastynarium: cały bilet – 12 euro, ulgowy dla dzieci od lat sześciu, niepełnosprawnych, żołnierzy i bezrobotnych – 10 euro.
Dominique Ecken / Keystone/Forum

Cennik dla zwiedzających plastynarium: cały bilet – 12 euro, ulgowy dla dzieci od lat sześciu, niepełnosprawnych, żołnierzy i bezrobotnych – 10 euro.

W dramacie występują:

Śp. Berta Stuebler-Tatz, lat 76 – polska Ślązaczka, zmarła 17 kwietnia 2011 r. na raka jajnika w niemieckim szpitalu w Cottbus;

Danuta Staszewska – dobra córka Berty, zamieszkała w Szczecinie, gdzie pracuje w domu kultury;

Teresa K. – zła córka Berty, od 1972 r. przebywa w niemieckim Guben, graniczącym z polskim Gubinem.

Prolog:

Lata 1975–2000. Berta, rozwiódłszy się z mężem, alfonsem i pijakiem, mieszka w Szczecinie przy dobrej córce, Danucie. Z niemieckim Erykiem zapoznaje Bertę jej rodzona siostra, Monika, dziś lat 83. Niemiecki dom Moniki stoi obok piętrowego domu Eryka. Widzi, jak ten Eryk się męczy we wdowieństwie, jego córka mieszka w swoim piętrowym domu, on dziadunio, wojenny inwalida, nogi wykrzywione w kabłąk, emerytowany tapicer. Przywozi go do Szczecina raz i drugi. Berta podoba się Erykowi, gdyż jest do przesady czystą kobietą, filigranowa, zwinna. On co prawda jest niepalący, ona pali papierosy bez filtra mimo pierwszej grupy inwalidzkiej, ale on woli to niż samotność.

2000 r. Bercie też podoba się Eryk. Zwierza się Danucie, dobrej córce, że urzekła ją jego postawa podczas niedzielnych spacerów pod rękę do jej rodzinnego grobowca w Szczecinie, kiedy wzruszał się na widok wdów krzątających się przy grobach swoich mężów, robił sobie z nimi zdjęcia; z polaroidu wyskakiwała fotografia, którą ofiarowywał wdowom na pamiątkę wraz ze zwiniętym w rulonik banknotem. Na kwiaty. Danuta zgadza się na ponowne zamążpójście mamy. Kiedy – nie mając jeszcze pracy w kulturze – sprzątała u emerytów w Niemczech, poznała stosunek ich opieki zdrowotnej do ludzi starych z jak najlepszej strony.

2000–2004. Berta mieszka z Erykiem w piętrowym domu, a Danuta dzwoni regularnie i pyta, czy wszystko dobrze. Dobrze. Eryk umiera trzy lata po ślubie, dom zajmuje jego córka, a Berta dostaje dwupokojowe mieszkanko komunalne w Guben, bo nie chce wracać do kraju.

2004 – kwiecień 2011. Danuta dzwoni. Wciąż jest dobrze u Berty. Na konto wpływa jej – zgodnie z prawem niemieckim – emerytura własna oraz 80 proc. emerytury Eryka. Ma wygody, opiekę lekarską, chodzi na bazarek, podpierając się balkonikiem. Danuta zamierza zabrać mamę, kiedy wyczuje, że całkowicie zaniemogła.

Teresa, zła córka, zamieszkała w Guben kilka ulic od Berty, nie mówi siostrze, że mama choruje na raka jajnika, który bardzo szybko ją zjada.

1.

18 kwietnia 2011 r. Teresa telefonicznie informuje Danutę, że jest w drodze do szpitala w Cottbus, gdzie mamusia wczoraj umarła. Ma coś podpisać i odebrać zwłoki. Danuta płacze: – Nie wiedziałam, że aż tak choruje. Teresa: – A co byś jej pomogła? Danuta pyta o pogrzeb i słyszy histeryczny oddech Teresy: – Kurwa, żadnego pogrzebu nie będzie, ja se nie będę robić kłopotu, matka biedna jak mysz. Danuta: – Terenia, ja ją biorę, pochowam w rodzinnym grobie na swój koszt, tylko zostaw ciało w szpitalu. Teresa: – Oddaję matkę do instytutu, żadnego pogrzebu nie będzie.

Danuta (po mamie, Ślązaczce, przejęła mowę niemiecką w stopniu zadowalającym) dzwoni do szpitala w Cottbus, żeby nie oddawali mamy Teresie K., ale numer jest ciągle zajęty. Nawiązawszy połączenie, dowiaduje się, że dopiero co córka zmarłej podpisała odbiór zwłok. Musi być już w drodze do Instytutu Plastynacji w Heidelbergu.

Słowo instytut Danuta kojarzyła z czymś wzniosłym: jacyś lekarze, jakieś dobro, może zbadają mamę na potrzeby nauki, może coś wezmą na przeszczep, proszę bardzo, ale oddajcie resztę. Tymczasem syn Kamil, lat 16, słysząc, jak powtarza za rozmówcą słowo plastynacja, krzyczy, że chodzi o tego czubka, co te trupy robi, Doktora Śmierć.

2.

Syn googluje w necie: Günther von Hagens, patomorfolog, wynalazca nowoczesnej technologii konserwowania zwłok; kieruje Instytutem Plastynacji w Heidelbergu; w 2004 r. kupił PGR w Sieniawie Żarskiej, chciał uruchomić zakład produkcyjny Von Hagens Plastination Company Sieniawa, ale Polacy – mimo oferowanych 300 miejsc pracy – zagrozili, że go spalą; w 2006 r., zakupiwszy starą fabrykę kapeluszy, otworzył filię w Guben; zmumifikowanym ciałom nadaje różne pozy, np. koszykarza, narciarza, szachisty, razem wzięci tworzą coś w rodzaju fotoplastikonu. Doktor wystawia swoją twórczość w licznych galeriach. Te prezentacje obdartych ze skóry mają pokazywać wewnętrzne piękno ludzkiej istoty.

Syn otwiera stronę www instytutu w Guben, Danuta siada na stołku za jego plecami i drętwieje. Zakładka technika plastynacji: najpierw należy zahamować procesy gnilne przez wstrzyknięcie do ciała formaliny poprzez tętnice, następnie usuwa się skórę i tłuszcz za pomocą pęsety, skalpela i nożyczek, potem usuwa się wodę oraz rozpuszczalne tłuszcze poprzez umieszczenie ciała w rozpuszczalniku (np. acetonie), następnie ciało umieszcza się w komorze próżniowej, w warunkach próżni aceton zostaje wyssany, a preparat impregnuje się kauczukiem silikonowym aż do najmniejszej komórki, potem nadaje się mu żądaną pozę i utwardza. Preparat staje się wiecznie trwały, suchy i bezwonny. Cały proces zajmuje 1500 godzin.

Danucie nasuwa się skojarzenie z historii. Mama była taka chuda, że nie narobią się, gdyż nie będzie co odtłuszczać. Po swoim trupie do tego dopuści!

Zakładka shop online: można kupić każdziutką cześć człowieka w cienkich plasterkach (od 2 do 8 mm), ukazujących go w przekroju, np. plaster ludzkiego podudzia (cena 80 euro), głowy (1,5 tys. euro), frontalny plaster całego ciała (11 tys. euro), cena całego człowieka – 69 tys. euro. Język jest wyjątkowo tani – 600 euro. Z cennika wynika też, że Berta musi być wartościowa ze względu na czarne płuca palacza – kosztują 3,6 tys. euro.

Danuta dzwoni do Teresy: – Jak to, matkę oddajesz na doświadczenia do popaprańca i nekrofila? Terenia, to nie jest coś, lecz to był ktoś. Już sam fakt, że on bilety na to sprzedaje…

Zakładka cennik dla zwiedzających plastynarium: cały bilet – 12 euro, ulgowy dla dzieci od lat sześciu, niepełnosprawnych, żołnierzy i bezrobotnych – 10 euro. Wejście darmowe dla dawców swoich ciał oraz dzieci do lat sześciu.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną