Po co komu biblioteka

Nowe życie książki
Waldemar Mierzwa, mazurski wydawca i antykwariusz, książki zbiera od 15 roku życia.
Leszek Zych/Polityka

Waldemar Mierzwa, mazurski wydawca i antykwariusz, książki zbiera od 15 roku życia.

Sylwia Stano i Zofia Karaszewska właścicielki Bibliocreatio, dobierają dla klientów książki na miarę.
Leszek Zych/Polityka

Sylwia Stano i Zofia Karaszewska właścicielki Bibliocreatio, dobierają dla klientów książki na miarę.

Jan Straus, warszawski bibliofil, szuka treści, nie oprawy.
Leszek Zych/Polityka

Jan Straus, warszawski bibliofil, szuka treści, nie oprawy.

Czuły Barbarzyńca - czytelnia, księgarnia i kawiarnia w jednym.
Leszek Zych/Polityka

Czuły Barbarzyńca - czytelnia, księgarnia i kawiarnia w jednym.

Justyna Lisek, kierowniczka Przystanku Książka, gdzie można zatrzymać się na niespieszną lekturę.
Leszek Zych/Polityka

Justyna Lisek, kierowniczka Przystanku Książka, gdzie można zatrzymać się na niespieszną lekturę.

 

Z kosza na Allegro

W technologii gromadzenia księgozbiorów zmiany czasów widać jak w niewielu innych działaniach. Tuż po wojnie zbieracze posilali się tym, co zostało z rozbitych bibliotek prywatnych. Potem powstała mała sieć państwowych antykwariatów. Z czasem zaczęły wyrastać pojedyncze antykwariaty prywatne. Można w nich było trafić na paryską „Kulturę”. – Poza wyznaczonymi miejscami handel książkami był zakazany, ale znajomi przywozili je sobie nawzajem z Zachodu. No i czyhało się na to, co w księgarniach. Był w tym rodzaj misji kupowało się książki, bo nie było wiadomo, czy zaraz nie zostaną uznane za treść wywrotową na zapas, by zapewnić strawę rodzinie na dłuższy czas – wspomina Jan Straus. Dziś jest Internet. Wiele antykwariatów – tak jak Mazurski Mierzwy – zrezygnowało z tradycyjnych siedzib.

Zofia Karaszewska i Sylwia Stano czas na wynajdywanie książek dzielą równo między księgarnie, antykwariaty i sklepy internetowe. Niekiedy najpierw wpadnie im w ręce oryginalny tytuł, a potem myśl: ależ to świetnie do któregoś z klientów pasuje. Tak było niedawno z „Zabójstwem przy rue Morgue” Edgara Allana Poe, nowelą uważaną za pierwszy utwór detektywistyczny. Wraz z Allegro, zdawało się, dla poszukiwaczy książki otworzył swe podwoje raj. – Bywają tam wystawiane wspaniałe książki przez ludzi, którzy nie mają pojęcia, ile są warte – tłumaczy Waldemar Mierzwa. Wiele ciekawych pozycji, wydanych niegdyś w mikroskopijnych nakładach, można kupić po złotówce.– Jeśli ktoś zaczął kupować na Allegro, a wcześniej na eBayu, już dawno ma świetny księgozbiór za niewielkie pieniądze – podkreśla. Z drugiej strony, niezorientowany amator może przepłacić za pozorną okazję.

Tych najcenniejszych tomów próżno jednak szukać i na ladach antykwariatów, i w zwyczajnych sklepach internetowych. Trafiają prosto na aukcje. Sprzedający na dzień dobry ustala z antykwariuszem cenę wywoławczą i procent – zwykle 20–30, jaki antykwariusz dostanie od ostatecznej kwoty sprzedaży. Nie to co kiedyś, gdy antykwariusz płacił klientowi 100 zł, a jeśli uznał, że rzecz jest wartościowa – wystawiał. Choćby cena urosła 4 tys. razy, klient już nic z tego nie miał.

Inna rzecz, że sprzedawanie książek to dla inteligenta wciąż wstyd, jak wyzbywanie się czegoś osobistego. Z tym większym bólem Waldemar Mierzwa rozmawia z tymi, którzy pozbywają się swych księgozbiorów – z powodu wieku, potrzeby gotówki, braku zainteresowanego następcy. Zwłaszcza gdy musi im powiedzieć, że do sprzedaży nadaje się 10 proc. gromadzonej przez dziesięciolecia biblioteki. – Bo reszta to na przykład ładnie wydana polska klasyka, której nikt dziś nie szuka. To dla tych ludzi straszny cios, bo zbierali książki w nadziei, że ktoś kiedyś z tego skorzysta. Mierzwa do tej pory ma przed oczami widok kilku tysięcy tomów rozłożonych w stosach w ogromnym pokoju. – Krewni zmarłej nauczycielki języków klasycznych poprosili mnie o likwidację jej księgozbioru. Początkowo nie wiedziałem, dlaczego wyjęli z półek te wszystkie książki. Szybko zrozumiałem, że jedyne, co ich interesowało, to czy w środku są ukryte pieniądze. Przewertowali każdą książkę! Mazurski antykwariusz oddaje część książek bibliotekom. Czasem wstawiają je na regały, czasem wykładają do koszy, jako darmowe książki dla czytelników (te kosze bywają też drogą na Allegro).

W Przystanku Książka z podobnych darów pochodzi dwie trzecie pozycji wprowadzanych w tym roku do katalogów. – Wyłącznie z książek, które czytelnicy nam podarowali, stworzyliśmy księgozbiór anglojęzyczny – opowiada Justyna Lisak. Na razie to ledwie 150 książek, ale dużo więcej czeka w magazynie. Waldemar Mierzwa miał też kiedyś pomysł, by z likwidowanych zbiorów zakładać nowe biblioteki. Stworzył taką dla pobliskiego ośrodka Markotu – solidną, 3 tys. tytułów. Spłonęła. Szef ośrodka zadzwonił z prośbą, aby ponownie książek nie zbierać. Bo ze 150 pensjonariuszy tylko pięciu chciało je wypożyczać.

Po co komu biblioteka

12 proc. Polaków wciąż jeszcze intensywnie czyta.

60-latek spod znaku Strzelca od ośmiu miesięcy oddaje się lekturze prezentów z Biblioteczki Przyjaciół.

Jan Straus lubi usiąść w pokoju i popatrzyć na półki odzwierciedlające historię jego życia. Niekiedy przestawia zbiory. Według nazwisk autorów, datami lub miastami, z których autorzy pochodzą. I nagle odnajduje podobieństwa, których wcześniej nie zauważał. Nowe znaczenia.

Doradczynie z Bibliocreatio mówią, że klienci ciągle patrzą na książki jak na przekaźniki wartości rozumianych w stary, inteligencki sposób. Ostatnio jedna z pań sprezentowała synowi na 20 urodziny bibliotekę klasyków. 50 książek, które mają mu towarzyszyć jako mężczyźnie przez całe życie. Od „Hrabiego Monte Christo”, przez Jarosława Haska, Josepha Conrada, po Charlesa Bukowskiego. Bywa, że ktoś prosi, by przez książki pomóc oswoić życie. Wytłumaczyć dziecku, że mama ma raka albo że rodzice muszą się rozwieść. W Bibliocreatio współpracują z psychologiem.

Justyna Lisak lubi w książkach ich przydatność w tworzeniu przyjemnych sytuacji. W Przystanku Książka regularnie organizuje głośne czytanie dla dzieci. A niedawno biblioteka włączyła się w akcję Och-Teatru „Czytanie gdzie indziej”. Aktorzy czytali na dachu wieżowca, u fotografa, w Przystanku w piwnicznych magazynach, po zmroku, wśród przesuwnych regałów. Kryminał w takiej scenerii znacznie szybciej mrozi krew.

Waldemarowi Mierzwie niedawno przy likwidacji jednego z księgozbiorów nie było smutno. Żona zmarłego lokalnego działacza Solidarności spieniężyła wszystko, co się dało z ich biblioteki, by wydać opowieść o jego życiu. Starzy zbieracze uważają, że książka powinna czymś zaowocować.

A z monachijskim antykwariuszem było tak. Jest on Niemcem z czeskich Sudetów. Jako żołnierz Wehrmachtu we wrześniu 1939 r. wziął udział w wojnie przeciwko Polsce. Poza nim w plutonie byli sami Ślązacy, którzy rozmawiali ze sobą w swojej gwarze. Sierżant błagał ich, by chociaż rozkazy przekazywali po niemiecku. Przyszły antykwariusz poznał podczas wojny jeszcze kilka języków Europy Środkowo-Wschodniej. Kiedy osiadł po wojnie w Monachium, zaczął specjalizować się w zaopatrywaniu niemieckich bibliotek w książki naukowe, wydane w krajach środkowej Europy.

Antykwariusz współpracował m.in. z Ars Poloną. Często bywało tak, że zamawiał jeden tytuł z historii Polski, a dostawał dodatkowo trzy–cztery pozycje, np. z socjologii wsi, z tłumaczeniem: Dla pana to drobiazg, parę marek więcej, a komu my je sprzedamy? Pod koniec lat 60. kupił za bezcen książki polskie wycofane ze zbiorów czeskich bibliotek, najwięcej miało pieczątki miasta Hradec-Kralove. Przez blisko sześć dekad zgromadził ok. 200 tys. woluminów autorstwa słowiańskich uczonych.

Gdy antykwariusz przekroczył osiemdziesiątkę, interesy przejęła córka. Koszty utrzymania magazynu stale rosły. Zaczęto szukać chętnych na przejęcie prawie za bezcen tej części zasobów. Na ogół bezskutecznie. – Pamiętam, że pakowaliśmy książki w późny sobotni wieczór – wspomina pobyt w Monachium mazurski antykwariusz. – Wychodziliśmy z magazynu ostatni. W poniedziałek wyspecjalizowana firma wywiozła dziesiątki tysięcy woluminów na makulaturę.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną