Jedyny gej w wiosce

Tęcza nad Leśniewem
Mieszkańcy wsi na Kaszubach wybrali 26-letniego Marcina Nikranta na sołtysa. Nie przeszkadza im, że jest jawnym gejem.
Marcin Nikrant jest pierwszym w Polsce sołtysem-gejem.
Mateusz Ochocki/KFP

Marcin Nikrant jest pierwszym w Polsce sołtysem-gejem.

Przystanki autobusowe  w Leśniewie są obskurne. Nowy sołtys ma to zmienić.
Mateusz Ochocki/KFP

Przystanki autobusowe w Leśniewie są obskurne. Nowy sołtys ma to zmienić.

Marcin trzy lata przygotowywał rodzinę do swojego coming outu. Dziś aktywnie działa w Kampanii Przeciw Homofobii.
Robert Jaworski/Forum

Marcin trzy lata przygotowywał rodzinę do swojego coming outu. Dziś aktywnie działa w Kampanii Przeciw Homofobii.

Panorama wsi Leśniewo.
Powolniak/Wikipedia

Panorama wsi Leśniewo.

Przystanki autobusowe w Leśniewie są obskurne. Nie ma na czym usiąść. Zamiast koszy na śmieci plastikowe wiaderka po kiszonych ogórkach. Boisko i plac zabaw mocno zapuszczone. Wokół stawu w centrum wsi rosną chwasty, leżą resztki gruzu. Kiedy Marcin sprowadził się tu z rodziną sześć lat temu, zaczęło go to drażnić. Nie lubi brzydoty, nieładu. Miał w życiu tak pedantyczny okres, że denerwowała go nawet krzywo leżąca książka na biurku. Studiuje architekturę krajobrazu w Sopockiej Szkole Wyższej. I uznał, że coś trzeba by z tym zrobić.

Cztery lata temu wystartował w wyborach na sołtysa, ale przegrał. Nie dlatego, że jest gejem. Wtedy jeszcze to ukrywał. Miał 22 lata. Mieszkańcy uznali, że jest za młody, za mało doświadczony. – Nie był jeszcze w Leśniewie znany, więc ludzie nie mieli do niego zaufania – tłumaczy jeden z mieszkańców. – Poza tym on więcej wtedy był w szkołach niż we wsi.

Nie miał zamiaru startować po raz drugi, ale sąsiedzi go namówili. Wydrukował ulotki, zorganizował spotkanie wyborcze, na które przyszło kilkadziesiąt osób – z 1,6 tys. mieszkańców Leśniewa. Chyba wtedy ich przekonał, że jest ambitny i mu zależy. Dostał 80 proc. głosów. Na uroczystej sesji w Urzędzie Gminy odebrał akt wyboru, a dzień później poprzednik przekazał mu insygnia władzy, czyli pieczątkę i tabliczkę z napisem sołtys. Własnoręcznie wieszał ją na ścianie domu, wypucowaną tak, żeby było widać z daleka.

Marcin jest trzy lata po coming oucie. Porównuje to uczucie do zrzucenia z ramion tonowego ciężaru. Kłopoty miał już od podstawówki. Co prawda on sam jeszcze wtedy nie wiedział, że jest gejem, ale rówieśnicy wyczuli inność. Lubił grać z dziewczynami w gumę, był jakiś taki niechłopacki, więc wyzywali go od bab i pedałów. Liceum wspomina jako czas zagubienia i samotności. Niby już wiedział o sobie na pewno, ale nadal szukał argumentów, że może to nieprawda. Próbował nawet związku z dziewczyną, ale wytrzymał tylko tydzień.

Rodzinę przygotowywał przez kilka miesięcy. Przy okazji jakichś programów telewizyjnych czy artykułów trącał temat. Poważne rozmowy zaczął od rodzeństwa. Ma siostrę i dwóch braci. – Siostra była pierwsza. Właśnie wzięła ślub, więc pomyślałem, że skoro dojrzała już do małżeństwa, to może dojrzała też do tego, że ma brata geja. No i okazało się, że dojrzała – wspomina. Młodszy brat w zasadzie domyślił się sam, a ze starszym wyszło przypadkiem. Rozmawiali o znajomym, który jest gejem. Wtedy Marcinowi się wymknęło, że on też. Brat się obraził i nie odzywał przez pół roku, ale nie z powodu gejostwa, tylko dlatego, że ukrywa to przed rodzicami.

Przed tą rozmową obgryzłem wszystkie paznokcie, bo z rodzicami jest trudniej niż z rodzeństwem – tłumaczy. – Mam ogromne szczęście, bo przyjęli to spokojnie. Mama zresztą od pewnego czasu się domyślała.

W ubiegłym roku Marcin zaangażował się w działalność trójmiejskiej Kampanii Przeciw Homofobii. W województwie pomorskim był koordynatorem projektu „Razem bezpieczniej”, który miał przeciwdziałać przemocy wobec osób homo, bi i transseksualnych. Z policjantem, pełnomocnikiem ds. ochrony praw człowieka w komendzie wojewódzkiej, na spotkaniach tłumaczyli, jakie prawa mają dyskryminowane mniejszości i jak reagować w przypadkach przemocy.

Z tym jest problem. Miałem pośredniczyć między poszkodowanymi i policją. Dostałem kilkanaście zgłoszeń: pobicia, szykany, wyzwiska, ale żadna z tych osób nie chciała tego zgłaszać na policję. Pytali, co mogą zrobić poza tym. Efekt jest taki, że nie ma w aktach żadnego śladu tych incydentów, czyli nie ma dyskryminacji – mówi.

Marcin był także książką w Żywej Bibliotece w Gdańsku i Koszalinie. To impreza, podczas której odwiedzający mogą wypożyczyć, czyli wziąć na rozmowę, przedstawicieli mniejszości: Żyda, ateistę, lesbijkę czy osobę czarnoskórą. Marcin chciał tą ideą zainteresować wójta gminy Puck, do której należy Leśniewo. Wójt był ciekawy, ale przyznał, że osobiście żadnego geja nie zna. No to usłyszał, że właśnie poznał.

Pogratulował mi odwagi – wspomina Marcin. – Ale dla mnie to już nie jest odwaga, tylko codzienność.

Nie jest tak, że każdemu przedstawia się: cześć, nazywam się Marcin i jestem gejem, ale gdy ktoś pyta np., jak ma na imię jego dziewczyna, nie kłamie, że Kasia, tylko mówi, że ma chłopaka. Na spotkaniu przedwyborczym też nie było mowy o orientacji przyszłego sołtysa, ale ludzie we wsi wiedzą. Choćby z Facebooka, gdzie nie ukrywa, że jest w związku z mężczyzną. A wśród znajomych na Facebooku ma sporo mieszkańców Leśniewa. Reszta dowiedziała się pocztą pantoflową, która – jak na każdej wsi – działa tu dosyć sprawnie.

Faktycznie, coś słyszałam – przyznaje mieszkanka ulicy Kamiennej, ale, po pierwsze, nawet jeśli to prawda, to jej by to nie przeszkadzało. – A pani? – pyta niepewnie i z ulgą przyjmuje zaprzeczenie. Po drugie, to jego prywatna sprawa i nie ma powodu, by się w to mieszać. Po trzecie, bardziej niż orientacja sołtysa interesuje ją, czy zainstaluje lampy na jej ulicy. Obiecał to już poprzedni sołtys, który co prawda był heteroseksualny, ale na Kamiennej do dziś jest ciemno. Obecny odwiedził ją w domu przy okazji roznoszenia podatku. Bardzo miło się rozmawiało, pytał o oczekiwania, więc wierzy, że tym razem lampy będą.

Grupka mężczyzn skupionych wokół kolegi murującego ogrodzenie przy głównej ulicy pytania odbiera jako atak na swojego sołtysa. – Nie wiem, nie wnikam. A co pani to przeszkadza, że on homo, jak on we wsi dobrze rządzi. A może pani też homo – przekrzykują się. – Jego sprawa, z kim śpi. Ważne, że pobocza oczyścił, bo po deszczu woda stała na ulicach. Wywiązuje się ze wszystkiego na plus. A teraz takie czasy, że każdy może sobie żyć, jak chce.

Dla pani Wiesi z zakładu fryzjersko-kosmetycznego Styl Marcin to całkiem nowa jakość w Leśniewie. Dlatego na niego głosowała. – Do tej pory sołtys kojarzył mi się ze starszym facetem, który pod sklepem albo remizą kiwa się w stanie nietrzeźwym. On jest młody, ambitny i wierzę, że wiele tu zmieni – mówi. – Jestem tolerancyjna i wszystko mi jedno, czy sołtysem jest gej czy lesbijka. To tak samo wartościowe osoby i przecież nikogo tym nie krzywdzą.

Jako ateista Marcin nie chodzi do kościoła, ale jako sołtys współpracuje z proboszczem, choćby przy organizacji imprez, więc dobrze się znają. Ksiądz pewnie wie, jak wszyscy, ale tego tematu nie poruszali. Na każdy inny dogadują się bez problemu.

Daffyd, bohater serialu „Mała Brytania”, powtarza bez przerwy, że jest jedynym gejem w wiosce i wyraźnie lubi być dyskryminowany, co też podkreśla na każdym kroku. Marcinowi trudno by było się z nim identyfikować. Co prawda czasem wyczuwa pewien dystans w rozmowach z ludźmi, ale z jawną wrogością się nie spotkał. – A czy jestem jedynym gejem w wiosce? Jedynym jawnym. I na tym poprzestańmy – mówi.

Sołtys to coś w rodzaju 24-godzinnej skrzynki życzeń i zażaleń. Ludzie przychodzą w sprawie dziury w drodze, krzaków w rowie melioracyjnym, przewróconych tablic czy z prośbą o zorganizowanie wsparcia finansowego. Marcin musi to pogodzić z zaocznymi studiami, pracą w Pucku na pełny etat, działalnością w Kampanii Przeciw Homofobii i związkiem na odległość, bo jego chłopak nie jest z Leśniewa. Zajął się też odtwarzaniem drzewa genealogicznego swojej rodziny. Odkrył, że nazwisko pochodzi od niemieckiej nazwy miejscowości Niekrentz, a genealogię udało mu się dociągnąć do 1792 r.

Wszyscy przodkowie są stąd, z okolic Pucka i Wejherowa. To dodatkowy impuls, żeby chciało się działać lokalnie. Przez pół roku sołtysowania udało mu się sporo zrobić. Stworzył stronę internetową Leśniewa, na którą jest około tysiąca wejść miesięcznie. Założył Stowarzyszenie Promocji i Rozwoju Wsi Leśniewo, żeby pozyskiwać granty i fundusze europejskie, bo sołecki budżet jest niewielki. Opracowuje plany ożywienia centrum wsi, stworzenia nad stawem parku i placu zabaw. No i jest już gotowy projekt nowych przystanków. Drewnianych, z czterospadowym dachem, ławką i prawdziwym koszem na śmieci.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną