Rozmowa z psychiatrą, o tym, jak zarażamy się zbrodnią

Efekt Wertera
Jersey: zabezpieczanie miejsca zbrodni po tragedii w polskiej rodzinie
Gary Grimshaw/Forum

Jersey: zabezpieczanie miejsca zbrodni po tragedii w polskiej rodzinie

Informacja o zbrodni sprawia, że wszyscy stajemy się gorsi?

Niestety. Nie chcę zabrzmieć jak kaznodzieja, ale zło będzie rodzić zło. Wyjaśnia to nie tylko mechanizm modelowania, ale i teoria analizy transakcyjnej amerykańskiego psychoanalityka Erica Berne. Zgodnie z nią nasze emocje, moralność zależą od „głasków”, którymi nieustannie się wymieniamy z innymi ludźmi. Dobry głask to pochwała, zły głask – gdy ktoś na mnie burknął w autobusie. Mogę odburknąć – wtedy oddam negatywny głask. To taka waluta emocjonalna. Nasze portfele są pełne tej waluty, którą przez całe życie wymieniamy się z innymi ludźmi.

Ale to, że w innym kraju ktoś, kogo nie znam, zabił kogoś innego, chyba nie jest negatywnym głaskiem?

Otóż, może nim być – w końcu chodzi o naszego rodaka. To nie musi być bardzo silny głask, niekoniecznie też zaraz po nim zrobimy komuś przykrość. Możemy uciec się do sublimacji – następnego dnia przy kawie powiemy, że życie nie ma sensu. Jeśli więcej tych informacji posłuchaliśmy, możemy uznać także, że praca nie ma sensu, że szef jest do niczego, możemy kopnąć psa, albo go nie nakarmić. Możemy tak wybiegać bardzo daleko. Są ludzie, którzy ciągle wygadują różne dziwne rzeczy, a my nie rozumiemy, o co im chodzi. Oni sami też nie wiedzą. A te osoby po prostu w taki monotonny sposób przetwarzają wszystko to, co nałapały z telewizji i muszą się tego teraz pozbyć.

Tak działają na nas tylko prawdziwe informacje, czy także fikcja?

Przede wszystkim prawdziwe. W filmach puszczanych w telewizji po 23.00 bohaterowie ciągle się zabijają i gwałcą, a wskaźniki przestępczości powoli spadają. Socjolodzy twierdzą, że działa efekt katharsis. Ja jednak sądzę, że ludzie po prostu wiedzą, że nie oglądają prawdy, więc nie dostają tego kluczowego w modelowaniu potwierdzenia, że inni w rzeczywistości tak postępują.

„Cierpienia młodego Wertera” były fikcją, a nastąpiła po nich fala autentycznych samobójstw.

„Cierpienia młodego Wertera” miały swoje żniwa, ale od tamtego czasu liczba ludzi na świecie wzrosła do 7 miliardów, Werter tego nie zatrzymał. Dziś tylko wąska grupa wie, kto to w ogóle był Werter. A wszyscy wiedzą o Breiviku.

Chce pan powiedzieć, że zdarzenia, które teraz relacjonujemy i śledzimy, będą miały poważniejsze konsekwencje?

Obawiam się tego, choć nie chcę kreślić zbyt mrocznych scenariuszy. Te informacje, które odbieramy, mogą służyć tylko jako techniczne wskazówki, instrukcje rozwiązań. Trafią do ludzi, którzy nie mają poczucia sensu życia, albo przypomną się tym, którzy z jakichś względów je stracą. Jednak przez samo oglądanie relacji z Jersey, nikt nie straci własnego poczucia celu ani godności.

A przed chwilą było o tym, że po takich seansach niektórzy mówią, że życie nie ma sensu?

Ale samo w sobie takie przeświadczenie powstałe po oglądaniu newsów nie popchnie nikogo do zamachu na swoje życie. Może zadziałać jako ostateczny argument dla kogoś, kto i tak to rozważał. Liczba rozpoznawanych zaburzeń depresyjnych wzrosła w Polsce aż 10 razy w ciągu ostatnich 18 lat, natomiast liczba samobójstw zmienia się bardzo powoli. Nie zależą bowiem one wprost ani od bieżących wydarzeń, ani nawet od aktualnych stanów psychicznych. Chociaż wydaje się, że samobójstwa są czynami nagłymi, z reguły poprzedza je długi proces przemyśleń, prób radzenia sobie, z wyliczeniem na końcu negatywnego bilansu życia. Znowu odnosząc się do polskiej statystyki, klasycznym samobójcą jest starszy mężczyzna, wykluczany, tracący swoją społeczną pozycję, trochę z problemami alkoholowymi, trochę z kłopotami finansowymi. Śmierć Andrzeja Leppera nie byłaby więc wyjątkiem, lecz potwierdzała tę prawidłowość.

WHO wydała specjalny poradnik dla dziennikarzy, jak mówić o samobójstwach, by do nich nie zachęcać, tylko zapobiegać.

Bo nie chodzi o to, żeby nie mówić prawdy, gdy coś się dzieje. Jedna z zagadek egzaminacyjnych, którymi katujemy naszych studentów, jest taka: czy jeżeli zapytam pacjenta, czy ma myśli samobójcze, to popchnę go do tego kroku, czy uratuję?

Jaka jest odpowiedź?

Z badań wynika, że na pewno lepiej pytać.

Dlaczego?

Bo od takiego pytania nie straci poczucia sensu życia, ktoś, kto je ma. Najwyżej pomyśli, że może pytający ma taki problem. A jeśli ktoś tego poczucia sensu nie ma, to w terapeutycznym dialogu można nad tym pracować. Jeśli w jakiejś szkole ktoś popełnia samobójstwo, to efektu Wertera najpewniej można uniknąć w jeden sposób: szybko rozmawiając z uczniami o tym, co się zdarzyło i jak żyć, żeby tego uniknąć. Nie jest to łatwe, ale zmniejsza napięcia, hamuje na przykład popełnianie podobnych aktów w odruchu solidarności. Media też mogą taki dialog tworzyć.

Co to znaczy?

Żeby nie budować wiadomości tylko z tego, że ktoś zabił albo cudem uniknął śmierci. To nie jest rzeczywistość. Ale też, żeby pokazywać możliwie pełny obraz zdarzeń, docierać do osób, które mogą je wyjaśniać z różnych punktów widzenia. Nie chodzi jednak o to, żeby posadzić obok siebie przeciwników politycznych, bo oni będą na pewno prezentować odmienne poglądy, ale wyniknie z tego tylko jatka, nie będzie dobroczynnej konkluzji. A ona jest ważna, to jakaś wskazówka dla odbiorcy, jak sobie z informacją poradzić. Z historii z Jersey konkluzja jest taka, że może, gdyby ci ludzie ze sobą rozmawiali, sami albo z pomocą fachowca, wszystko potoczyłoby się inaczej. I lepiej, żeby ludzie w ten sposób o tym myśleli, niż żeby spali czujnie, drżąc, czy ze strony partnera nie nadciąga śmierć.

***

Prof. dr hab. Bartosz Łoza jest kierownikiem Kliniki Psychiatrii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, zastępcą dyrektora ds. lecznictwa Mazowieckiego Specjalistycznego Centrum Zdrowia im. prof. Jana Mazurkiewicza (Szpitala Tworkowskiego), przewodniczącym Mazowieckiej Rady Zdrowia Psychicznego i prezesem-elektem Polskiego Towarzystwa Psychiatrii Sądowej.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną