Z życia sfer

Załamanie analityków
Prognozy ekonomistów od miesięcy przewidują załamanie wzrostu gospodarczego w Polsce, jednak załamanie to nie nadchodzi.

Media zastanawiają się, dlaczego prognozy polskich ekonomistów się nie sprawdzają i skąd się bierze ich pesymizm? Ja postanowiłem odpowiedź na to pytanie uzyskać u źródła.

– Przepraszam, jaką telewizję pan reprezentuje? – pyta zaczepiony przeze mnie główny ekonomista dużego banku, udający się właśnie na lunch. Rozczarowany tym, że nie ma ze mną kamerzysty i ekipy zdjęciowej, na rozmowę zgadza się dość niechętnie.

Prognozowanie ekonomiczne, powiada, jest robotą trudną i stresującą, dlatego w tej robocie nowoczesny analityk musi dysponować bogatym warsztatem. Najważniejszym instrumentem dobrego analityka są opinie innych analityków, gdyż to one decydują o treści prognoz.

– Jeśli zewsząd słyszę, że z naszą gospodarką może nie być dobrze, to nie będę prognozował, że może być dobrze, bo wzbudzę wątpliwości co do swoich kwalifikacji – tłumaczy.

W tworzeniu prognoz analitykowi pomagają badania nastrojów społecznych. Co ciekawe, ważniejsze od nastrojów konsumentów czy przedsiębiorców są nastroje samych analityków. Znając nastrój tego czy tamtego analityka, nie dowiemy się, co prawda, jak zmieni się sytuacja na rynkach, ale przewidzimy treść jego najbliższej prognozy, która zmieni sytuację na rynkach.

– Ekonomista zdołowany nie będzie prognozował zwyżki na giełdzie czy aprecjacji złotego, bo byłoby to nieuczciwe i nieprofesjonalne – twierdzi psycholog prognozowania ekonomicznego, którego poprosiłem o opinię.

Obecne prognozy są złe, powiada, bo pogarszają się nastroje analityków. Wielu z nich wpadło w kryzys wieku średniego, inni mają kredyty we frankach, niespłacony samochód, a ich dzieci są bez pracy. Czy w tej sytuacji stać ich na to, żeby z optymizmem patrzeć w przyszłość?

Zdaniem mojego rozmówcy, wielu analityków dodatkowo dopadła głęboka depresja wywołana faktem, że nie mogą przebić się ze swoimi prognozami do telewizji. Konkurencja jest duża, a o sukcesie często decydują znajomości i np. dobry wygląd. – Jeden z ekonomistów starszego pokolenia skarżył mi się, że jego prognozy od lat nie sprawdzają się tak samo jak prognozy kolegów, a jednak to oni brylują na ekranie. Nic dziwnego, że analityk ten się załamał i od kilku lat wieszczy nie tylko globalną katastrofę, ale wręcz koniec świata.

Obecnie rynki niecierpliwie czekają na poprawę nastrojów wśród analityków, co pozwoliłoby prognozom gospodarczym na odbicie się od dna. Na szczęście są pierwsze oznaki wychodzenia analityków z kryzysu. Główny analityk pewnego dużego polskiego banku mówi wprost:

– W pracy otrzymuję sygnały, że wychodzimy z dołka, dlatego ja osobiście prognozuję na ten rok m.in. kupno nowego Lexusa i działki budowlanej, zastanawiam się też nad wysłaniem syna na studia do Stanów.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną