O tym, jak dzielna Marysia została morderczynią

Upadek
Właściwie nie wiadomo, skąd się taka dziewczynka wzięła akurat w tej rodzinie.
Wydawało jej się, że to dziecko nie żyje. Wcale się nie ruszało. Sięgnęła po miskę czerwoną, stojącą nieopodal i włożyła tam dziecko. Więcej nie pamięta.
Łukasz Rayski/Polityka

Wydawało jej się, że to dziecko nie żyje. Wcale się nie ruszało. Sięgnęła po miskę czerwoną, stojącą nieopodal i włożyła tam dziecko. Więcej nie pamięta.

Biuro Dowodów Rzeczowych zapytuje Sąd Rejonowy w Tarnowie, co dalej z dowodami rzeczowymi: miednicą plastikową koloru czerwonego, nożyczkami dużymi koloru szarego z gumą oraz kołdrą letnią w kolorze niebieskim, w kwiaty. Dowody zostały zebrane w sprawie o morderstwo noworodka. Okres przechowywania ich upłynął. Uprawniona, Maria S., mimo ponownych wezwań nie stawiła się po odbiór.

1

Maria S., gdy to się stało, była dumą swojej wsi. Miała 20 lat.

Właściwie nie wiadomo, skąd się taka dziewczynka wzięła akurat w tej rodzinie.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną