Polska - Rosja 1:1

Zwycięski remis
Dlaczego uniknięcie porażki cieszy tak jak wygrana?

Joanna Cieśla: Według formułowanych przed meczem oczekiwań wielu kibiców polscy piłkarze mieli zmieść Rosjan z boiska. A teraz przeżywamy euforię, że wywalczyliśmy zwycięski remis. Jak wyjaśnia to psychologia?

Dr Tomasz Grzyb: Tych, którzy autentycznie wierzyli w zwycięstwo – zwłaszcza miażdżące – polskiej reprezentacji chyba nie było tak wielu. Podobne deklaracje to część przedmeczowego rytuału, tak jak malowanie się w barwy swojego klubu czy swojej reprezentacji. Z pewnością jednak cieszylibyśmy się z remisu mniej, gdybyśmy najpierw nie stracili bramki, albo gdyby mecz skończył się wynikiem 0:0.

To chyba jakaś głębsza ludzka skłonność. Już w Biblii mamy przypowieść o kobiecie, która gubi drachmę, a potem ją znajduje i z tej radości zaprasza sąsiadki, robi przyjęcie, na które zresztą pewnie tę drachmę wydaje. Wydaje się to nieracjonalne.

W psychologii ekonomicznej opisano ten mechanizm: strata znacznie bardziej nas boli niż cieszy nas zysk tej samej wielkości. Jeśli mam 20 zł i mogę je zainwestować, to szukam przede wszystkim takich transakcji, w których tych pieniędzy nie stracę. To widać w popularności ofert bankowych. Lepsze wzięcie mają te, które oferują relatywnie niskie zyski wraz z gwarancją, że nie stracimy swojego wkładu, niż te, które oferują większy zysk, ale obarczony większym ryzykiem utraty tego, co wnieśliśmy.

Z czego wynika ta zachowawczość?

Można to wyjaśniać ewolucyjnie. Mamy jakieś zasoby zapewniające nam przetrwanie. Jeśli te zasoby stracimy, będziemy mieć z przetrwaniem kłopot. Jeśli zyskamy dodatkowe zasoby, może będzie nam trochę lepiej, ale można też bez tego żyć.

Znaleźliśmy się więc w sytuacji, w której straciliśmy nasze zasoby – czyli gola. Kiedy udaje się wrócić do punktu wyjścia – czyli remisu – cieszymy się tak jak kobieta, która znalazła drachmę.  

Tak. Wynik 0:0 oznaczałby to samo pod względem punktów i miejsca w grupie, ale emocjonalnie - wróciliśmy z dalekiej podróży. To niebywała nagroda, można popaść w euforię.

I zgubić racjonalny osąd rzeczywistości. 1:1 z Rosjanami to nie jest zwycięski remis - sytuacja Rosjan jest po nim lepsza niż Polaków. Oni wciąż są pierwsi w grupie, a my trzeci; musimy bardzo się postarać, aby mieć szanse na awans do ćwierćfinału.

Ale za taki odbiór tego wyniku odpowiadają zupełnie inne mechanizmy. Tak to już jest, że przez zaszłości historyczne wielu kibiców liczy podwójnie bramki strzelone Rosjanom. Fakt, że udało się strzelić choć jednego gola to dla nich wielki powód do satysfakcji. Znaczenie ma też to, że – mimo butnych deklaracji – chyba większość Polaków, na podstawie poprzednich występów obu drużyn, obawiało się spektakularnej porażki naszych w tym meczu. Wreszcie, ten remis budzi radość, bo jednak ciągle oznacza dla nas szanse w dalszej walce. W tym sensie mówienie, że to remis zwycięski, wcale nie jest więc takie nieracjonalne.

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj