Za stołem: homar dla narciarzy

Homar w puchu
Po dłuższym szusowaniu każdy chce dobrze zjeść. Co serwują na stokach?
Schronisko Moritzino al Piz La Ila usytuowane jest nad miasteczkiem San Cassino na wysokości 2100 m n.p.m.
Bildagentur Huber/Forum

Schronisko Moritzino al Piz La Ila usytuowane jest nad miasteczkiem San Cassino na wysokości 2100 m n.p.m.

Co dobrego za stołem?
Marek Raczkowski/Polityka

Co dobrego za stołem?

Najazd Polaków na Alpy austriackie, włoskie Dolomity i inne narciarskie raje trwa od lat. Tatry czy Beskidy przegrywają z obcą konkurencją nie tylko gorszymi trasami, mniejszą liczbą wyciągów, kłopotami z dojazdem czy nieproporcjonalną do komfortu drożyzną, ale i menu proponowanym w górskich schroniskach. W tych polskich królują pizze, kebaby i hot dogi, podczas gdy np. w Alto Adige, czyli Południowym Tyrolu, można zjeść naprawdę po królewsku, i to nie ogałacając portfela.

Ten niewielki region Włoch szczyci się nie tylko wspaniałymi terenami narciarskimi, ale także fantastyczną przyrodą, doskonałymi winami i zaskakująco dobrą kuchnią. To kuchnia pogranicza, a takie bywają najbardziej interesujące dzięki łączeniu odmiennych często smaków.

Austriackie wpływy są w regionie Alta Badia nie do ukrycia. Podstawą wyżywienia narciarzy zmęczonych wielogodzinną jazdą jest speck. Ta wspaniała szynka, wędzona w zimnym dymie i suszona, smakuje zupełnie inaczej niż jej krewniacy z Parmy, San Daniele czy dalej położonej Hiszpanii. Silnie pachnie dymem i jest przerośnięta szeroką warstwą tłuszczyku. Razem z czerwonym winem z tutejszych winnic stawia na nogi najbardziej wycieńczonego sportowca. Potwierdzam to z całą mocą – po dwugodzinnej wędrówce na śnieżnych rakietach półmisek specku popijanego czerwonym Lagrein postawił mnie na nogi, choć wydawało mi się, że nie zrobię już ani kroku.

Schronisko Moritzino al Piz La Ila usytuowane jest nad miasteczkiem San Cassino na wysokości 2100 m. Pękate gondole kolejki linowej szybko pokonują tę wysokość. Ślizg nad szczytami świerków przyprawia o gwałtowne bicie serca. Wzmaga się ono na widok oszklonej werandy, na której stoły uginają się od antipasti. Tu skosztować można m.in. polentę przyrządzoną na kilka sposobów, parę rodzajów specku, maleńkie rybki z frytury, liczne tutejsze sery, owoce i słodkości. Do tego zimne Prosecco pełne orzeźwiających bąbelków.

Po antipasti wszyscy ruszamy do stołów. Kolejną górską przekąskę stanowi zestaw: foie gras (gęsie wątróbki) w kasztanowym kremie, odgrodzone kawałkami pomarańczy od sporej krewetki i małży św. Jakuba. Następne danie to risotto z dynią i kiełbasą. W chwilę później na stół wpływa filet z sarny w rozmarynie z kartofelkami i selerowym purée. A wszystkim potrawom towarzyszy Lagrein Riserva Meran – ciemnoczerwone wino o bogatym bukiecie, które swój aromat i smak zawdzięcza długiemu leżakowaniu w dębowych beczkach.

Rifugio Santa Croce to z kolei popularne schronisko obok pięknego starego kościółka, do którego przez cały rok wędrują pielgrzymi, mimo że znajduje się powyżej 2000 m. Mimo mrozu, jeśli tylko świeci słońce, wszyscy siedzą tu przy stołach na zewnątrz. W menu bywają klasyczne miejscowe dania. A więc na początek jest speck i sery, później zuppa d’orzo, która okazuje się pysznym krupnikiem, a na deser kaiserschmarren – wielki, posypany cukrem pudrem omlet, podawany z borówkami przyrządzanymi na słodko. Miejscowe lekkie czerwone wino La Crusc sygnowane jest znaczkiem DOC St. Magdalena.

 

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną