Wirtualny Santa Claus

Święty Mikołaj patrzy
Więc lepiej umyj zęby i nie grymaś (tu imię dziecka) przy owsiance, powie z telewizora Mikołaj, zamówiony przez internet.
Dłonie Mikołaja i jego gęsie pióro krzesały czarodziejski pył, oczy świeciły magicznym blaskiem, a szuflady rozświetlała tajemnica choinkowych prezentów.
stockyimages/PantherMedia

Dłonie Mikołaja i jego gęsie pióro krzesały czarodziejski pył, oczy świeciły magicznym blaskiem, a szuflady rozświetlała tajemnica choinkowych prezentów.

Żyło raz w Varsovii nad Vistulą dwóch łebskich braci – iberysta i architekt. Iberysta powrócił z wojaży po dalekiej Hiszpanii i począł rozglądać się za robotą niemęczącą i niebrudzącą. Posłał po brata architekta, naradzili się, przeczesali sieć i wpadli na taki koncept – zmusić trzeba Świętego Mikołaja, by odpisywał na listy dziatek. Działo się to przed pięcioma laty, Święty był w onym czasie gnuśny i depresyjnie zaburzony w sferze umiejętności społecznych.

A teraz popatrz (imię dziecka), Mikołaj napisał do Ciebie list po polsku.
Gdy bracia sami byli dziećmi, prosili Mikołaja o dobra rzadko występujące w handlu państwowym. Ich kraj był biedny, głodny, rządzony przez złą dynastię Rubloidów – w tym kraju Mikołaj nie miał co włożyć do wora. Ze wstydu nie odpisywał na listy dzieci, a jednostronna korespondencja jest niemiła jak monitowanie w sprawie zobowiązań. Z kolei gdy władzę przejęli Elektroidzi, a na targowiska królestwa wróciło pożywienie, Mikołaj począł kompulsywnie żreć, ale wciąż nie odpisywał.

Teraz Mikołaj spogląda przez lunetę z nieba i widzi Twój (imię dziecka) pokoik.
Przed pięcioma laty bracia z Varsovii, za skromne sumy wspólnych talarów, powołali bajkowe istnienie wirtualne – Mikołaja piszącego do dzieci po polsku oraz po imieniu.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj