Społeczeństwo

Krzywda i „Zemsta”

Z życia sfer

Polityka
Walka PiS o lepszą Polskę toczy się na wielu frontach, m.in. na froncie kultury.

Politycy PiS nie kryją, że na razie przegrywają z opcją lewicowo-liberalną, która brutalnie opanowała kulturalne instytucje i przejęła znajdujące się w nich środki publiczne. Ze środków tych finansowane są, niestety, dzieła, które nie tylko niszczą wspólnotę narodową i atakują wartości chrześcijańskie, ale mogą także zakłócić życie osobiste ludzi kultury zaangażowanych po stronie PiS. Niedawno aktor Jerzy Zelnik ujawnił, że oglądając nową premierę Teatru Narodowego, „miał wrażenie, jakby zdradzał swoją partnerkę”. Znany aktor wykazał się przytomnością umysłu i po kilkunastu minutach opuścił widownię, więc jest szansa, że partnerka mu wybaczyła. Ale nie każdy dysponuje takim refleksem jak Zelnik, dlatego widzów słabiej orientujących się w tym, co oglądają, wypada ostrzec, że kontakt ze spektaklami Teatru Narodowego może się dla nich skończyć rodzinnym dramatem.

Ryzykowny jest także kontakt z propozycjami Teatru Polskiego, np. ze sztuką „Zemsta”, wystawioną w sposób, który radnym PiS w ogóle nie odpowiada. Radni ci już zażądali w tej sprawie wyjaśnień od marszałka województwa Adama Struzika, któremu Teatr Polski podlega. O niskim poziomie sztuki świadczy m.in. Cześnik siedzący w beczce na golasa i Rejent, który „jest ubrany w strój przypominający ubiór osoby duchownej i po scenie chodzi z chorągwią, jakie nosi się w kościele podczas procesji”. Z kolei Wacław obściskuje Klarę „w sposób daleki od zachowań człowieka dobrze wychowanego”, ta zaś wydaje okrzyki, które jednej z radych PiS przypominają „dźwięki, jakie słyszę spod budki z alkoholem, niestety na moim osiedlu”. A najstraszniejsza jest scena, w której Klara leży na stole, unosi do góry sukienkę i zarzuca ją sobie na głowę. Zdaniem radnych PiS to, co pokazuje w tej scenie Klara, nie ma nic wspólnego z wartościami chrześcijańskimi i pielęgnowaniem dziedzictwa narodowego.

PiS nie chce na razie zrzucać „Zemsty” ze sceny, chciałoby tylko, żeby przedstawiciele teatru spotkali się z radnymi i pedagogami w celu wyjaśnienia swojej wizji artystycznej oraz przedyskutowania koniecznych zmian.

Osobiście uważam, że jeśli PiS naprawdę myśli o podniesieniu politycznej kultury w teatrach, konieczne będą także poważne rozmowy z przedstawicielami innych placówek, np. z władzami Opery Kameralnej, w której ma zostać wystawiony spektakl o posłance Grodzkiej. Nie ma powodu, dla którego Opera, w ramach przywracania politycznej równowagi w sztuce, nie mogłaby wystawić także dramatu o pośle Błaszczaku, opartego na jego wybranych tekstach. W roli Błaszczaka po tym, jak odmówią Opania, Olbrychski czy Stuhr, mógłby osobiście wystąpić Jerzy Zelnik. Jestem pewien, że zagrałby tak, że na widowni nikt nie odniósłby wrażenia, że zdradza on swoją partnerkę.

Polityka 8.2014 (2946) z dnia 18.02.2014; Felietony; s. 4
Oryginalny tytuł tekstu: "Krzywda i „Zemsta”"
Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Świat

Dyplomaci jak hostessy – tak działa polskie MSZ

PiS w zasadzie nie prowadzi polityki zagranicznej. Nie potrzebuje więc doświadczonych ambasadorów. Chyba że do roli hostess.

Grzegorz Rzeczkowski
09.10.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną