Polska szkoła nie radzi sobie z dziećmi z aspergerem

Głośniej o cichych
Chłopca, który bał się hałasu, stawiano na środku klasy, a reszta dzieci się śmiała. Albo tak: pozostałym sześciolatkom nakazano ciszę, żeby nie denerwować kolegi. Polskie szkoły radzą sobie z dziećmi z zespołem Aspergera źle albo jeszcze gorzej.
Mirosław Gryń/Polityka

Dzieci z aspergerem zwykle panicznie boją się głośnych dźwięków. Mają system nerwowy wrażliwszy niż inni. Co jednak nierzadko łączy się z innymi wyjątkowymi cechami. „Gratuluję, masz zespół Aspergera!”, mawiał Tony Attwood, wybitny specjalista ­zajmujący się tym zaburzeniem, omawiając z pacjentem diagnozę. Dzieci z tym zaburzeniem bywają bardzo inteligentne, szybciej się uczą, zamiast bajek wolą filmy przyrodnicze. Wertują encyklopedie. Znajdują sobie pasje, którym oddają się całym sobą, stając się szybko małymi specjalistami w ulubionych dziedzinach: techniki, biologii, geografii czy matematyki.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną