Prof. Chazan w obronie „Deklaracji wiary lekarzy katolickich”

Recepta na sumienie
„Lekarz nie jest niewolnikiem pacjentki. Ma sumienie i nie jest do wynajęcia do każdej roboty”.
Michał Rozbicki/Newspix.pl

„Lekarz nie jest niewolnikiem pacjentki. Ma sumienie i nie jest do wynajęcia do każdej roboty”.

Joanna Podgórska: – Czy lekarz będący świadkiem Jehowy mógłby odmówić transfuzji z powodów religijnych?
Prof. Bogdan Chazan: – To przykład dyżurny. Pewien chwyt psychologiczny, propagandowy, który zawsze się wyciąga jak królika z kapelusza. Deklaracja, którą podpisaliśmy, nie oznacza, że lekarz katolik odmówi pomocy w sytuacji zagrożenia życia. Lekarzy katolickich obowiązuje zasada podwójnego skutku. Mamy na przykład ciążę pozamaciczną, w jajowodzie rozwija się dziecko, na USG widać, że jest żywe, ale wiemy, że donoszenie tej ciąży jest prawie niemożliwe, a krwotok bardzo prawdopodobny. Jeśli wystąpi krwotok, naszym celem jest ratowanie życia matki, a to, że umrze przy tym dziecko, jest akceptowalnym skutkiem. Ważne jest to, żeby nasze działanie nie było ukierunkowane na zabicie dziecka.

Chodzi o to, że pacjent lekarza, który jest świadkiem Jehowy, wolałby z góry wiedzieć, do kogo trafi. A lekarze, którzy podpisali deklarację, wzbraniają się, by ta informacja widniała na drzwiach ich gabinetu. Mówią o napiętnowaniu, porównują ten pomysł do ustaw norymberskich. Dlaczego?
Nie wiem. Ja się nie wstydzę. Ta deklaracja została podpisana przez lekarzy w odruchu serca, z chęci uczczenia kanonizacji Jana Pawła II, bo pamiętają go nie tylko jako autora dowcipu o kremówkach, ale też autora „Evangelium Vitae”, w której mowa o bioetyce.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną