Za mundurem młodzi sznurem

Szkoły przetrwania
Przebojem kończącego się naboru do gimnazjów i szkół średnich okazały się klasy paramilitarne. Nastolatki zakładają mundury i uczą się strzelania, rzutów granatem i biegów z noszami.
Klasa mundurowa w podtoruńskim Głuchowie. W czasie wojny chce być gotowa do obrony miasta, w czasie pokoju ciągle się uczyć.
Leszek Zych/Polityka

Klasa mundurowa w podtoruńskim Głuchowie. W czasie wojny chce być gotowa do obrony miasta, w czasie pokoju ciągle się uczyć.

W prawie 250 klasach wojskowych, stoi na baczność ponad 7,5 tys. polskich nastolatków. Mundur wygrywa w cuglach z informatyką, ekologią czy nauką zdrowej diety, które do tej pory były wabikiem dla absolwentów podstawówek. W samym województwie wielkopolskim w ubiegłym roku zgłoszono do rejestracji sześć klas z wojskiem w tle, ale prawdziwym liderem w dziedzinie szkolnej wojskowości jest województwo śląskie, w którym działa 37 klas mundurowych i już powstają następne. Zbigniew Piotrowski, dyrektor zespołu szkół w Gronowie koło Torunia (klasy paramilitarne od 14 lat), ma na ten temat własną teorię: – Mundur przyciąga przestraszonych i niepewnych przyszłości. Ta moda na wojsko przygasa i narasta w zależności od naszego poczucia bezpieczeństwa.

Historia szkolnych mundurówek, jak przekonuje Piotrowski, uzasadnia tę tezę. Najpierw, po likwidacji Ogólnokształcących Liceów Wojskowych, założonych w latach 70. zarządzeniem gen. Floriana Siwickiego, był boom na przedmioty humanistyczne, reklamę i filozofię. Czyli nastąpiło zachłyśnięcie wolnością. Potem, kiedy okazało się, że rynek nie jest w stanie wchłonąć wszystkich humanistów, szkoły postawiły na informatykę i przedmioty ścisłe. Czyli pojawiła się potrzeba ujęcia wolności w jakieś ramy. Ale kiedy i to zostało negatywnie zweryfikowane przez pracodawców, pojawiła się tęsknota za mundurem.

Ściśle rzecz ujmując, za bezpiecznymi etatami wojskowymi, bo wojsko kojarzy się z branżą, w której nie ma bezrobocia. Przekładając to na podejście do wolności, nastąpiło zmęczenie koniecznością dokonywania wyborów i chęć poddania się komuś, kto nie wymaga myślenia i kombinowania – uściśla Piotrowski.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną