Czy mężczyzna może być w ciąży? Może

Tatomama
Zgwałcili go, a on nawet o tym nie wiedział.
Mark Dietrich/PantherMedia

Zgwałcili go, a on nawet o tym nie wiedział.

Mirosław Gryń/Polityka

Konrad zdaje sobie sprawę, że może liczyć tylko na siebie.

Fizycznie, jak mówi, jest gotowy. Wszystko dla dziecka jest przygotowane. Pampersy, śpioszki, kosmetyki, łóżeczko, wózek i wanienka. Imię też już wybrał, Agata. Bo to będzie dziewczynka. Przyznaje, wolałby chłopaka. Także dlatego, że jedną córkę już ma. Oczywiście tylko urzędowo, ale ojcem jest. Jego była dziewczyna wpadła i przyszła do niego z problemem. Matka ją zabije, tak powiedziała, jeżeli dowie się, że ona nawet nie wie, kto jest ojcem jej dziecka. A ona nawet jeśli wie, to nie powie i nie chce mieć z nim nic wspólnego. Tymczasem dziecko powinno mieć ojca. Więc Konrad uznał je za swoje.

Początkowo miało być tylko formalnie, na papierze. Ale jak zobaczył noworodka, zakochał się w małej Basi po uszy. Przez rok mieszkali razem i nawet myślał, że tak już zostanie, ale się nie ułożyło. Nawet nie tyle z dziewczyną, co z jej rodzicami. Dowiedzieli się o tym, że zmienił płeć, że nie jest biologicznym ojcem dziecka, i powiedzieli, że nie chcą, żeby Basię wychowywał. Mimo że on bardzo dużo się niemowlęciem zajmował. Karmił, przewijał, kąpał. Żeby się nią opiekować, zmienił pracę na nocną. W dzień spał, wtedy kiedy dziecko spało, i taki system nieźle się sprawdzał. Teraz ze swoją córką chce zrobić podobnie. Praca w nocy i weekendy. Nie ma stałego zatrudnienia, nie dostanie urlopu tacierzyńskiego. Jego dziewczyna, na razie na stażu dla absolwentów, od października idzie na etat. Więc on zajmie się Agatką w ciągu dnia, kiedy ona będzie w biurze.

Z pierwszą córką poszło łatwo. To znaczy nie było problemu z formalnościami. Wystarczyła jedna wizyta w urzędzie i został dumnym ojcem. Teraz był już w USC trzy razy i oni dalej nie wiedzą, jak jego problem rozwiązać. Co wpisać dziecku w akcie urodzenia. Konrad nie może być ojcem, bo wtedy nie będzie matki, a matka nie może być nieznana.

Kierowniczka urzędu zaproponowała zatem, żeby po prostu drugi raz zmienił płeć. Tak byłoby najlepiej dla wszystkich, przekonywała. Wtedy on, jako kobieta, będzie matką, a ojciec nieznany. Wszystko zgodnie ze stanem faktycznym. Gdy powiedział, że nawet gdyby chciał (a nie chce!), to i tak żaden sąd się na to nie zgodzi, nie można zmieniać płci na inną, niż wynika z kariotypu.

Kierowniczka przekazała problem swojej zastępczyni. Ta miała pomysł, żeby Konrada wpisać jako ojca, a jego poprzednie, żeńskie wcielenie, jako matkę. Koncepcja upadła, gdy okazało się, że po Beacie, którą kiedyś był Konrad, nie ma już w dokumentach śladu. Tak jakby nigdy nie istniała. A ktoś, kto nie istnieje, nie może przecież mieć dziecka.

W końcu ustalono, że w szpitalu jako matkę wpiszą Konrada, nie mogą inaczej, bo to on jest świadczeniobiorcą dla NFZ. A urząd aktu urodzenia nie wystawi, tylko prześle dokumenty do sądu i niech sąd się nad tym biedzi. Konrad jest pierwszym takim przypadkiem w Polsce i urząd nie wie, jak ma postąpić. I chyba nikt nie powinien mieć o to do urzędu pretensji. Konrad nie ma, tylko modli się o to, żeby sąd coś mądrego wymyślił. Żeby Agatka nie miała problemów. I tak, na pewno, nie będzie mieć łatwo w życiu. Z jego powodu oczywiście, ale on nie jest temu winien, że natura tak się w jego przypadku pomyliła. Zresztą, jeszcze się łudzi, że może uda się zachować tajemnicę. Kolegom powiedział, że jego dziewczyna jest w ciąży. Żeby potem się nie dziwili, jak go zobaczą z wózkiem.

Gwałtowna zgoda

Z tego samego powodu, próbując uniknąć rozgłosu, nie złożył doniesienia o gwałcie. Mimo że wie, kto to zrobił. Byli wtedy u niego jego dobrzy koledzy, ale zjawił się też niespodziewanie chłopak, któremu podobała się jego dziewczyna. I który w jakiś sposób dowiedział się, że Konrad jest transseksualistą. Wtedy tym bardziej nie mógł pogodzić się z faktem, że dziewczyna woli kogoś takiego od niego. Stuprocentowego faceta, zagorzałego kibica miejscowego klubu piłkarskiego.

Chodził więc po mieście i mówił o nim „ciota”. Albo: „eunuch”. Konrad zdziwił się bardzo, gdy tamten przyszedł do niego ze stadionowymi kolegami, pod hasłem „pogódźmy się, żyjmy w zgodzie”. Więc musiał to być z góry ukartowany plan. Potem, gdy już wiedział, że jest w ciąży, pytał się swoich znajomych, co się właściwie działo wtedy na tej imprezie, bo on nic nie pamięta. Żaden nic nie powiedział.

Pewnie było im wstyd, że nie zareagowali.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną