Prof. Zbigniew Izdebski o życiu seksualnym elektoratów PiS, PO i SLD

Życie polityczne i erotyczne
Analizując reprezentatywne badania przeprowadzone na liczącej ponad 3 tys. respondentów próbie, prof. Zbigniew Izdebski sprawdził, jakie postawy i poglądy seksualne kryją się za deklaracjami wyborców głównych partii politycznych. Uwaga! To jest rozmowa tylko dla dorosłych. Ale dzięki niej niektórzy dorośli staną się może trochę bardziej dorośli.
W sprawach seksualności wszystko jest bardziej skomplikowane, niż nam się wydaje.
Eyecandy Images/Corbis

W sprawach seksualności wszystko jest bardziej skomplikowane, niż nam się wydaje.

Prof. Zbigniew Izdebski, seksuolog, pedagog, doradca rodzinny. Kierownik Katedry Biomedycznych Podstaw Rozwoju i Seksuologii Uniwersytetu Warszawskiego.
Piotr Bławicki/EAST NEWS

Prof. Zbigniew Izdebski, seksuolog, pedagog, doradca rodzinny. Kierownik Katedry Biomedycznych Podstaw Rozwoju i Seksuologii Uniwersytetu Warszawskiego.

Kiedy pytamy o orientację seksualną, doznaną przemoc seksualną, długości stosunku, zdrady, Polacy nie są z nami całkiem szczerzy.
Robert Stranka/PantherMedia

Kiedy pytamy o orientację seksualną, doznaną przemoc seksualną, długości stosunku, zdrady, Polacy nie są z nami całkiem szczerzy.

Kira Ikonnikova/StockSnap.io

Tekst ukazał się w POLITYCE w listopadzie 2014 r.

Kto nigdy nie usłyszał, nie powiedział ani nie pomyślał, że jakieś polityczne emocje, postawy, opinie, wybory mają seksualne podłoże lub wiążą się z jakimś seksualnym problemem – niech pierwszy rzuci kamieniem. Kto nie był skonfundowany, dowiadując się o seksistowskim zachowaniu osób związanych z lewicą lub o ryzykownych zachowaniach seksualnych prawicy – niech ciska, czym popadnie. Co rusz taka publiczna konfuzja wybucha. A wtedy złośliwym komentarzom i koszarowym żartom nie ma końca. Dzięki badaniom Izdebskiego i Polpharmy po raz pierwszy możemy się dowiedzieć, czym różni się życie seksualne polskich politycznych plemion oraz na ile różne są naprawdę ich przekonania w sprawach seksu i seksualności.

Jacek Żakowski: – Czy partia ma znaczenie?
Prof. Zbigniew Izdebski: – Dla zdrowia seksualnego ma. Są na to dane.

Na przykład takie, że wyborcy centroprawicy mają o ponad 2 cm dłuższego penisa niż wyborcy centrolewicy. Co z tego wynika? I jak to zmierzyliście?
Prosiliśmy mężczyzn, żeby tę informację podali, jeśli sami kiedykolwiek zmierzyli swojego penisa w stanie erekcji. Popierający SLD deklarowali, że ta długość to średnio 16,20 cm, sympatycy PO – 17,41, a deklarujący poparcie dla PiS – 18,35.

Jakie to ma znaczenie?
Tu jestem ostrożny. Prowadząc od lat badania seksualności, nauczyłem się, że w niektórych sprawach odpowiedzi Polaków są problematyczne. Kiedy pytamy o orientację seksualną, doznaną przemoc seksualną, długości stosunku, zdrady, Polacy nie są z nami całkiem szczerzy.

Wiemy, co ludzie mówią, co deklarują, także na własny temat, ale nie wiemy, jak jest?
Wiemy, jak chcą być postrzegani.

Czyli identyfikacja partyjna ma wpływ głównie na to, za kogo chce się uchodzić?
Na zdrowie seksualne również. Bo seksualność jest w Polsce upolityczniona. Skoro poglądy polityczne wpływają na postrzeganie własnej seksualności, to na życie seksualne też.

I na wyobrażenie o długości własnego penisa?
Tu potrzebne jest jeszcze jedno zastrzeżenie. Pytanie o rozmiar penisa, jak i inne tego typu, zadawane były w celu testowania otwartości badanych na tzw. pytania drażliwe. Próba badawcza była reprezentatywna. Liczyła 1500 mężczyzn i 1500 kobiet. Na pytanie o długość penisa odpowiedziało tylko trzystu badanych, przy czym wyborcy PiS odpowiadali dużo chętniej niż inni.

Częściej mierzą i są bardziej zadowoleni ze swoich penisów?
Być może. Bo wyobrażenie o długości penisa ma duże znaczenie dla samopoczucia mężczyzn, chociaż sama długość nie ma specjalnego znaczenia dla jakości seksu.

Z seksu prawica też jest bardziej zadowolona?
Najbardziej zadowoleni z seksu są wyborcy PO. Satysfakcję deklaruje trzy czwarte z nich, a tylko dwie trzecie wyborców PiS i SLD. Dla zwolenników Platformy seks częściej jest ważny i może też dlatego znacznie częściej uważają, że ich życie seksualne jest dobre.

PO bardziej się stara w łóżku?
To jest głębsza kulturowa różnica. Wyborcy PiS zaczynają życie seksualne blisko rok później niż wyborcy PO i SLD.

Bo Kościół zabrania?
Z pewnością. Ale też więcej z nich deklaruje mniejsze potrzeby. Jako małe lub żadne określa swoje potrzeby seksualne co trzeci wyborca PiS i tylko co piąty wyborca SLD i co szósty wyborca PO. A duże potrzeby deklaruje co czwarty wyborca SLD i PO i tylko co piąty wyborca PiS.

Może osobom o konserwatywnych poglądach częściej się wydaje, że nie wypada albo nie należy dowartościowywać seksu?
To by się w jakimś stopniu sprawdzało, bo wyborcy PiS częściej czują się seksualnie zaspokojeni niż wyborcy SLD, dla których seks jest ważniejszy.

Czyli nie potwierdza się teza, że PiS jest partią frustratów.
To nie jest jednorodna grupa. Co dziesiąty wyborca PiS deklaruje problem swoich zbyt dużych potrzeb seksualnych w stosunku do oczekiwań partnerki. To jest ciekawy wątek, bo jednocześnie tylko nieco ponad połowa zwolenniczek PiS deklaruje, że ma orgazm „często lub zawsze” podczas stosunku z partnerem. A wśród zwolenniczek PO i SLD – trzy czwarte. Wśród mężczyzn aż takich dużych różnic nie ma – zawsze jest powyżej 90 proc.

Na prawicy jest więcej oziębłych kobiet?
Albo mężczyzn, którzy ich nie umieją rozbudzić i zaspokoić.

Kolejny dowód, że długość nie ma znaczenia. Albo ma negatywne. Im większa deklarowana długość, tym statystycznie gorzej...
W gruncie rzeczy nie wiemy, jaki mechanizm tu działa. Bo badaliśmy pojedyncze osoby, a nie badaliśmy funkcjonowania par. Polska specyfika ogólnie polega na tym, że mamy wysoki poziom zadowolenia z seksu przy stosunkowo niskich oczekiwaniach. A statystycznie najniższe są oczekiwania osób o prawicowych poglądach.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj