Idę na „Idę”

Im większe film „Ida” odnosi sukcesy za granicą, tym większą złość budzi w kraju. Jest to zgodne z zasadą polskiego piekła: tylko przy naszym kotle nie ma strażników, bo rodacy sami pilnują, żeby nikt nie uciekł. Wajda? Gdy w Hollywood odbierał Oscara, tutaj pisano o nim per „człowiek z celuloidu”. Wałęsa? Gdy w Kongresie USA mówił „We, the people”, jego własny people szarpał go za nogawki. Szymborska? Co tam Nobel, ważne, że w młodości komunizowała!

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj