Pijane rodzicielki: tabu przełamane

Matki promilki
Nie ma tygodnia, by policja nie dostała zgłoszenia o pijanych matkach „opiekujących” się dziećmi. Pękło jakieś tabu.
Gdy kobieta z dzieckiem zatacza się po ulicy, przewraca czy jest agresywna, ludzie faktycznie alarmują; ale gdy jest zawiana czy po prostu pije w obecności dziecka, już nie.
Imago Stock&People/Forum

Gdy kobieta z dzieckiem zatacza się po ulicy, przewraca czy jest agresywna, ludzie faktycznie alarmują; ale gdy jest zawiana czy po prostu pije w obecności dziecka, już nie.

Są kobiety, które zaczynają dzień od kieliszka wina na czczo. Potem kolejne co jakiś czas.
Davide Restivo/Flickr CC by 2.0

Są kobiety, które zaczynają dzień od kieliszka wina na czczo. Potem kolejne co jakiś czas.

Annie Spratt/Unsplash

Czechowice-Dziedzice: kobieta mając 2,5 promila we krwi, bawi się na imprezie sylwestrowej z siedmiotygodniową córeczką. Rzeszów: policja interweniuje podczas libacji, matka pięciomiesięcznego chłopca ma ponad 5 promili. Dziecko przekazano pod opiekę babci. Za dwa dni kolejna interwencja; sytuacja się powtarza. Tym razem chłopczyk trafia do szpitala. Dąbrowa Górnicza: północ, na klatce schodowej leży nieprzytomna 36-latka, obok niej 2,5-miesięczna córeczka. Kobieta ma ograniczoną władzę rodzicielską wobec trójki starszych dzieci. Ełk: impreza, 21-latka, mając prawie 3 promile, karmi piersią niemowlę. Łowicz: rowerzysta zauważył przy drodze przestraszoną, niespełna półtoraroczną dziewczynkę; obok dziecka przewrócony wózek i pijana do nieprzytomności matka.

Piaskownice

Tylko w tym roku na stronach Komendy Głównej Policji opisano ponad 30 takich historii. A nie są to pełne statystyki, tylko wybrane przypadki. Takich statystyk nie ma ani policja, ani Ministerstwo Sprawiedliwości. Są wyszczególnione przestępstwa ze względu na płeć sprawcy czy stan trzeźwości, ale nie da się z nich wywnioskować, w których przypadkach chodzi o narażenie na niebezpieczeństwo dzieci przez pijane matki. Najbliższe stanu faktycznego będą pewnie dane dotyczące art. 160 Kodeksu karnego, mówiącego o przestępstwie narażenia na niebezpieczeństwo osoby znajdującej się pod opieką. W 2013 r. podejrzane w takich sprawach były 232 nietrzeźwe kobiety; w 2014 r. już 260.

To jest niepokojące zjawisko, bo zgłoszeń mamy zdecydowanie więcej niż jeszcze nawet kilka lat temu – mówi insp. Mariusz Sokołowski, rzecznik prasowy Komendy Głównej Policji. – Jednak bez badań socjologicznych trudno powiedzieć, czy to kobiety coraz więcej piją, czy też ludzie są coraz bardziej wyczuleni i skłonni reagować, wzywając policję. Od dawna apelujemy, by ludzie, widząc, że z dzieckiem dzieje się coś niepokojącego, natychmiast do nas dzwonili.

Jednak według dr Luby Szawdyn, psychiatry, psychoterapeutki uzależnień i pionierki leczenia odwykowego w Polsce, z tymi reakcjami bywa różnie. Gdy kobieta z dzieckiem zatacza się po ulicy, przewraca czy jest agresywna, ludzie faktycznie alarmują; ale gdy jest zawiana czy po prostu pije w obecności dziecka, już nie.

Od pewnego czasu coraz częściej widzę kobiety z wózkiem, a w nóżkach dziecka dwie puszki piwa, albo mama siedzi na ławce koło piaskownicy i sączy sobie piwko. Ja w takich sytuacjach odruchowo reaguję i nie raz zostałam zrugana, że to nie moja sprawa, albo zwyzywana od moherowych beretów – opowiada. – Kiedyś patrzę, idzie mama z siatkami, jedno dziecko w wózku, drugie plącze się pod nogami i nagle krzyk: gdzie jest Patrycja? Dziecko zginęło! Pytam, w jakim wieku jest Patrycja i jak wygląda, to pomogę szukać. Na to mama wybełkotała: A wie pani, że nie mam pojęcia. Patrycja się znalazła, ale gdy Szawdyn chciała dzwonić na policję, ludzie na ulicy nieomal ją zlinczowali, że każdy ma prawo się trochę napić, że przecież jakoś ta pani dojdzie do domu.

Parasolki

Według Luby Szawdyn tabu związane z kobiecym piciem pękło dawno temu. Odeszło wraz z przedwojennymi czasami, gdy panienki wychowywało się inaczej, a mottem tego wychowania był przekaz: „nie wypada”. W PRL, gdy kobiety masowo poszły do pracy, w PGR i fabrykach zaczęły pić po fajrancie razem z chłopami. Piły lekarki na dyżurach i dziennikarki w redakcjach.

Ale przez lata, według specjalistów, najbardziej powszechnym modelem kobiecego alkoholizmu były tzw. cichopijki. Ukrywające picie latami, utykające butelki w domu po kątach, zmieniające sklepy, żeby nikt się nie zorientował. Męskie picie do lustra oznaczało ostateczny upadek. U kobiet to była klasyka. Wyłączony telefon, zasłonięte zasłony, półmrok, dzieci śpią. I kobieta z drinkiem w ręku wciśnięta między fotel i kanapę, znieczulająca świat.

Czas, gdy kobieta kończy studia, zakłada rodzinę, przychodzą na świat dzieci, uchodzi za moment podwyższonego ryzyka, bo to czas zmiany ról, któremu towarzyszą konflikty, załamania, poczucie, że nie spełniły się młodzieńcze marzenia. A to rodzi ryzyko picia problemowego. Sprzyjają mu nowe obowiązki, poczucie zamknięcia w domu, odcięcia od świata. Z czasem dziecko, jak każda przeszkoda w piciu, zaczyna być zwalczane. Na trzeźwo kac moralny jest nie do zniesienia. Pijące matki robią coś, czego same nie mogą sobie darować. To rodzi poczucie winy, które trzeba zapić. Błędne koło.

Gdy zaczęłam pracę jako sędzia rodzinny, nie potrafiłam zrozumieć, jak te kobiety mogą pić, nie patrząc na to, że krzywdzą swoje własne dzieci – wspomina Dorota Hildebrand-Mrowiec, prezeska Stowarzyszenia Sędziów Rodzinnych w Polsce. – Po latach praktyki, doświadczeń, szkoleń zrozumiałam, że to choroba, z którą bez pomocy z zewnątrz nie dadzą sobie rady. Nawet mi ich jakoś żal, bo mężczyznom nadal więcej się wybacza. One są strasznie napiętnowane.

Dziś model kobiecego alkoholizmu się zmienia. Zdaniem dr Szawdyn m.in. za sprawą mody na lekkie alkohole. Picie pokątne wychodzi do knajpek, barów, pod parasolki. – W dobrym tonie jest sączyć sobie prosecco na placu Zbawiciela. Tylko pytanie, ile tych kieliszków kobieta pod parasolką wypije. Lekkich alkoholi pije się więcej, bo to „kulturalnie” i „bezkarnie”. Nie zwali człowieka jak po dwóch setach – mówi. Według niej moda na lekkie alkohole zmienia także model picia domowego kobiet. Ma pacjentki, które zaczynają dzień od szklaneczki wina na czczo. Potem kolejna co jakiś czas. Albo sączą powoli piwo. Jedną butelkę, potem następną, gdzieś tak po południu dochodzą do ósmej, ale czują się trzeźwe, więc wsiadają w samochód i jadą po dziecko do przedszkola.

Powroty

Kościan: 34-latka, półtora promila we krwi, wiezie samochodem dwie córki; młodsza śpi w wózku w bagażniku. Łodygowice: w samochodzie trójka dzieci w wieku 5–8 lat, bez fotelików, niezapięte nawet pasami. Matka jedzie środkiem drogi, nie reaguje na wezwania do kontroli, gdy policji udało się ją zatrzymać, nie miała pojęcia, dokąd jedzie. Rybnik: 9-letni chłopiec, widząc, jak matka po alkoholowej libacji w parku wsiada za kierownicę samochodu, w którym siedzi dwójka jego młodszego rodzeństwa, zaczepia przypadkową kobietę, z prośbą, by wezwała policję. Matka miała trzy promile i zakaz prowadzenia pojazdów.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną