Co twoje śniadanie mówi o tobie? Socjolog odpowiada

Stylizacja majonezem
Z prof. Henrykiem Domańskim, socjologiem, o tym, kto, co i gdzie w Polsce jada, i jak zawartość talerza wyznacza status społeczny.
„Wzory jedzenia wynikają nie tylko z socjalizacji w okresie dzieciństwa, ale też z kontaktów występujących w życiu codziennym”.
Franciszek Mazur/Agencja Gazeta

„Wzory jedzenia wynikają nie tylko z socjalizacji w okresie dzieciństwa, ale też z kontaktów występujących w życiu codziennym”.

„Wyżsi kierownicy, inteligencja, pracownicy umysłowi i właściciele małych firm w ponad 70 proc. deklarują jedzenie tiramisu”.
Cseh Ioan/PantherMedia

„Wyżsi kierownicy, inteligencja, pracownicy umysłowi i właściciele małych firm w ponad 70 proc. deklarują jedzenie tiramisu”.

Prof. Henryk Domański
Leszek Zych/Polityka

Prof. Henryk Domański

Joseph Gonzalez/StockSnap.io

Ben Neale/Unsplash

Wywiad ukazał się w POLITYCE w lipcu 2015 r.

Joanna Podgórska: – Od wybuchu afery taśmowej minął ponad rok. Ludzie już zapominają, co kto mówił, ale ośmiorniczki przykleiły się do polityków na dobre, jako przejaw wielkopańskich fanaberii.
Prof. Henryk Domański: – Bo to stosunkowo mało znana potrawa i gdyby zapytać reprezentantów ogólnopolskiej próby losowej, powiedzmy dwa tysiące osób, to pewnie bardzo mały odsetek zadeklarowałby, że próbował ośmiorniczek. My nasze badania na temat wzorów jedzenia, w których pytaliśmy Polaków o znajomość różnych potraw, robiliśmy przed aferą taśmową i o ośmiorniczki nie pytaliśmy. Trudno to było przewidzieć.

Ale pytaliście o mule, potrawę z tej samej półki.
Tak – i wyszło, że próbowało ich ponad 27 proc. wyższych kierowników i inteligencji, 13 proc. pracowników umysłowych, 15 proc. właścicieli małych firm, 5 proc. robotników i tylko 1,5 proc. rolników. Jednak nie wiemy dokładnie, jak ludzie odpowiadają, gdy pytamy o rzeczy mniej znane. Część osób może odpowiadać twierdząco, mimo że nie mieli z potrawą żadnych doświadczeń, bo brzmi to prestiżowo. W każdym razie z naszych badań wynika, że te ekskluzywne potrawy najbardziej różnicują poszczególne klasy społeczne. Styl jedzenia, tak jak poziom wykształcenia, dochody czy władza, jest wyznacznikiem społecznej wyższości i niższości. To element kapitału konsumpcyjnego, który obiektywnie różnicuje ludzi, a jest raczej słabo rozpoznany: co się je, gdzie, z kim? W Polsce nie badano tego dotąd pod kątem nierówności społecznych i właściwie nie mamy naszych badań z czym porównywać.

Gdzie Polak je?
Wciąż najczęściej w domu. Stosunkowo najrzadziej w domu jedzone jest śniadanie. Łatwo to wyjaśnić, bo ludzie spieszą się do pracy i odkładają jedzenie na później. To zresztą też ludzi różnicuje, bo najczęściej śniadanie w domu jedzą przedstawiciele wyższego kierownictwa i inteligencja. Oni nie zrywają się do pracy o świcie.

Mimo wysypu knajpek i restauracji w polskich miastach nadal najczęściej jemy w domu?
84 proc. respondentów deklarowało, że jada śniadania w domu, 88 proc. obiady, a blisko 92 proc. kolacje. Tu oczywiście też działa efekt miejsca w hierarchii społecznej. Najczęściej poza domem jada inteligencja i wyżsi kierownicy, a najrzadziej rolnicy. Nie mamy danych, żeby można było to porównać z przeszłością, ale podejrzewamy, że czynnik hierarchizacji uwydatnił się silniej w ciągu ostatnich 25 lat. Na to, że styl jedzenia jest elementem stratyfikacji społecznej, związanej z określonym kapitałem kulturowym, zwracali uwagę klasycy socjologii, tacy jak Max Weber, Georg Simmel, a kilkadziesiąt lat później Pierre Bourdieu, który zainicjował empiryczne badania nad wzorami jedzenia u mieszkańców Francji. Jak wykazywał Bourdieu (lata 60.), gust kulinarny nigdy nie jest obszarem w pełni dobrowolnego ani też neutralnego wyboru, ale wynika z przynależności klasowej: jaki zawód ktoś wykonuje, na podstawie jakiego wykształcenia i z jakiej rodziny pochodzi.

Z kolei pozycja zawodowa przekłada się na kapitał kulturowy: kto co czyta, jakie filmy ogląda, jaką muzykę preferuje, ale też jaki ma styl jedzenia. Okazało się, że wzory jedzenia przekładają się na dystanse społeczne. W przypadku Francji rysowały się one w postaci podziału na Petit Bourgeoise, czyli odpowiednik wyższej klasy średniej i inteligencji, oraz robotników. Podziały te występują do pewnego stopnia i u nas.

Ale u nas w latach 60. takich badań nie dałoby się przeprowadzić. Jadło się to, co udało się wystać w kolejce.
Wydaje się, że pod względem kulinarnym występowała większa egalitaryzacja. Przedstawiciele różnych kategorii społecznych jedli bardziej podobne potrawy niż teraz; inteligenci i robotnicy chodzili do podobnych barów mlecznych, a na wakacjach siedzieli obok siebie w podobnych stołówkach. Zapewne w większym stopniu odbiegali od nich rolnicy.

Różnicowanie zaczęło się po 1989 r. i się nasila?
To oczywiście hipoteza, bo – jak mówiłem – nie możemy przeprowadzić dokładnego porównania. Bez wątpienia jednak wpływ zachodniego stylu konsumpcji jest związany z możliwością podróżowania po świecie. Myślę, że drugim przełomowym momentem kształtowania się nowych stylów jedzenia był 2004 r., gdy Polska wstąpiła do Unii Europejskiej i ludzie masowo zaczęli wyjeżdżać na Zachód do pracy.

Po waszych badaniach widać, że Polacy coraz częściej spędzają wakacje za granicą. Jedzą oliwki, karczochy, kuskus czy tortille.
Na wakacje do Tunezji, Egiptu czy Grecji jeżdżą już nie tylko reprezentanci „wyższej klasy średniej” (o ile już taka istnieje), ale też właściciele małych firm czy robotnicy. Znajduje to odzwierciedlenie w ich doświadczeniach kulinarnych, a następnie przenika do innych środowisk. Jeśli ktoś spędził dwa tygodnie w kurorcie i doznał nowych wrażeń smakowych, to po powrocie będzie się chciał tymi doświadczeniami podzielić ze znajomymi. Jest to jeden z wyznaczników nowego prestiżu – jadłem coś, co jest w Polsce nieznane, a więc mogę to zademonstrować, częstując tym innych.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną