List otwarty do prezydenta RP w sprawie weta pod ustawą o uzgodnieniu płci
Wpisani w bolesny podział polityczny i brutalną kampanię polityczną, chcieliśmy i potrzebowaliśmy takiego momentu zgody narodowej wokół szlachetnych idei – pisze Jolanta Sacewicz, Polka mieszkająca na stałe w USA.
Tumblr

Szanowny Panie Prezydencie,

gdy przemawiał Pan niedawno na sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ, pochylając się z troską nad prawami prześladowanych mniejszości religijnych, i gdy nawoływał Pan społeczność międzynarodową do przestrzegania prawa – wielu z nas było dumnych ze słów polskiego Prezydenta. Pańskie przemówienia były chwalone również przez tych, którzy na Pana nie głosowali.

Wpisani w bolesny podział polityczny i brutalną kampanię polityczną, chcieliśmy i potrzebowaliśmy takiego momentu zgody narodowej wokół szlachetnych idei, które jednoczą i które Pan wygłosił – jako reprezentant polskiego państwa.

Dziś nie zostało nic z tej chwili. Zawetował Pan ustawę o uzgodnieniu płci, przeciwstawiając się czynem każdemu słowu, które wypowiedział Pan przed międzynarodowym gremium.

Nie chodzi tu o rozczarowanie i zawiedzenie tych, którzy wbrew wielu sygnałom chcieli Pana słowom zaufać; nie chodzi tu nawet o niewiarygodność Polski na arenie międzynarodowej, której dał Pan świadectwo, odmawiając dziś prawa do godności osobom transpłciowym. Nie chodzi tu też o to, że zanim echo Pana słów z Nowego Jorku o prawach mniejszości nie umilkło, już wpisał Pan Polskę do grupy państw banitów Unii Europejskiej, państw, gdzie nie przestrzega się praw mniejszości seksualnych.

Chodzi o coś więcej, Panie Prezydencie! Chodzi o życie naszego kolegi, który w wieku sześćdziesięciu lat, po urodzeniu (tak, to nie jest błąd edytorski!) i odchowaniu piątki dzieci podjął decyzję swojego życia o przejściu przez piekło korekty płci, by móc być sobą. To piekło to stygma społeczna i dramat rodzinny, to ból dziesiątek poważnych operacji, to drenaż oszczędności całego życia, to koszmar drogi prawnej do zmiany płci.

Tego nie robi się dla zaspokojenia chorych fantazji. Na taki krok, będąc bliżej końca życia niż jego początku, decyduje się człowiek walczący o życie. O godne życie, który każdy z nas ma tylko jedno. Za naszym kolegą, Panie Prezydencie, stoją tysiące innych, którzy albo są w trakcie procesu zmiany płci, albo są przed nim.

Polska opowiadająca się za prawem, w imieniu której mówił Pan z trybuny w Nowym Jorku, ma obowiązek stworzyć takie ramy legislacyjne, by ludzie ci mogli godnie żyć, by państwo nie było dla nich narzędziem opresji. Wetując ustawę o uzgodnieniu płci, zadał Pan kłam swoim słowom z Nowego Jorku. W sobotę, 3 października, Panie Prezydencie, w Waszyngtonie odbędzie się uroczysta gala organizacji praw człowieka Human Rights Campaign (HRC). To jedna z najbardziej zasłużonych organizacji walczących o prawa ludzi LGBT w Stanach Zjednoczonych. Podczas dorocznych uroczystych gali tej organizacji przemawiali kilkakrotnie przedstawiciele prezydenta Baracka Obamy, z którym dumnie dzielił Pan stół podczas lunchu w siedzibie ONZ.

Podczas sobotniego obiadu do społeczności LGBT, w tym osób transpłciowych, którym odmówił Pan podpisania z trudem wypracowanej ustawy, przemawiał będzie w imieniu Baracka Obamy wiceprezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden. Joe Biden przemawiał również w imieniu prezydenta Obamy rok temu – podczas gali w Los Angeles – wspierając walkę HRC o prawo do małżeństw jednopłciowych. W tym roku w gali tej weźmie też udział Tim Cook, homoseksualny szef firmy Apple, który jest jednym z liderów batalii o zrównanie i ochronę praw mniejszości w zakładach pracy.

Panie Prezydencie, w walce o prawa mniejszości, w tym ludzi transpłciowych, którym los wyrządził straszną krzywdę, nie stoi Pan tam, gdzie stoi prezydent Obama i reszta przywódców przyzwoitego świata. Stanął Pan dziś tam, gdzie w tych sprawach stoi prezydent Putin. A dramat polega na tym, że Pana głos reprezentuje Polskę. W następnych latach wysiłki całej polskiej dyplomacji mogą nie pomóc, by zapewnić Panu miejsce przy stole tych prezydentów, z którymi chciałby Pan wznosić toasty.

Z zapewnieniem, że nadal będziemy walczyć o prawa wszystkich mniejszości do godnego i bezpiecznego życia w Polsce – razem z prezydentem Rzeczypospolitej lub bez,

Jolanta Sacewicz

*

Jolanta Sacewicz mieszka i pracuje w Dallas (Teksas, USA). Jest dziennikarką, specjalistką od komunikacji społecznej, przez 10 lat współpracowała z „Gazetą Olsztyńską”. Z wykształcenia fizyk, matematyk i dziennikarka. W maju tego roku opublikowała na łamach „Gazety Wyborczej” list przypominający o prawach polskiej społeczności LGBT.

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną