Co Andrzej Duda robi w Garwolinie

Sielsko u dworskich
Władza nigdy nie była tak blisko – mówią ludzie w nazywanym twierdzą PiS powiecie garwolińskim. Tam na weekendach w prezydenckiej willi bywa Andrzej Duda.
Uroczystości z okazji pacyfikacji wsi Wanaty (powiat garwoliński). Z kwiatami poseł Grzegorz Woźniak z PiS (urodzony w Garwolinie).
Archiwum Twój Głos - Gazeta Powiatu Garwolińskiego/Archiwum

Uroczystości z okazji pacyfikacji wsi Wanaty (powiat garwoliński). Z kwiatami poseł Grzegorz Woźniak z PiS (urodzony w Garwolinie).

Wicemarszałek Senatu Maria Koc objęła patronatem lokalny turniej gry w piłkę halową. Nazwany Turniejem Niezłomnych o szablę Rotmistrza Pileckiego.
Archiwum Twój Głos - Gazeta Powiatu Garwolińskiego/Archiwum

Wicemarszałek Senatu Maria Koc objęła patronatem lokalny turniej gry w piłkę halową. Nazwany Turniejem Niezłomnych o szablę Rotmistrza Pileckiego.

Prezydenta Wałęsę widzieli tu dwa razy. Kwaśniewski tylko mignął w rządowej limuzynie. Komorowski bywał często, ale nikomu (na słowa „Przekażcie sobie znak pokoju”) ręki nie podał. Pan prezydent Andrzej Duda za to podaje wszystkim. – Może dlatego – zastanawia się Jadwiga Górska, gospodyni spod Maciejowic – ksiądz z Samogoszczy przyjął go jak swojego? Zaprosił na ambonę, poprosił, żeby powiedział kilka mądrych słów do narodu?

Co powiedział pan prezydent, Górska niestety nie pamięta. Za to, jak wszyscy w kościele, biła brawo. A potem wypatrywała, czy prezydent pójdzie do komunii. I poszedł. W ślad za nim żona i córka: przyjęli ciało i krew, pomodlili się i wrócili do ław. Znaczy: nie mają nic na sumieniu. Nie skrzywdzą Polski i Polaków. A już na pewno nie dworskich.

Dlatego dworscy – jak mówią o sobie (na pamiątkę stojącego w okolicy dworu Zamoyskich) mieszkańcy Samogoszczy i pobliskich wiosek, w tym Rudy Tarnowskiej, gdzie stoi prezydencka willa Promnik – są lojalni wobec władzy. Kucharki, pytane o prezydencki jadłospis, przykładają palec do ust. Leśnicy, którzy niedaleko Promnika mają szkółki sadzonek, zasłaniają się tajemnicą zawodową. Księża z Łaskarzewa, Samogoszczy i Wilgi, gdzie państwo Dudowie – rodzice – już przekazywali wiernym znak pokoju, nie chcą rozmawiać. Ci, do których jeszcze prezydentostwo nie dojechali, nerwowo czekają na telefon od BOR. Funkcjonariusz dzwoni pół godziny przed mszą, z krótkim komunikatem (ze względów bezpieczeństwa), żeby nikomu się nie chwalić.

Co innego po fakcie. Wtedy do lokalnych mediów trafiają informacje, że: w pierwszą niedzielę stycznia, kilka dni po imieninach Agaty, pani prezydentowa dostała od dworskich kwiaty, a prezydent wpadł po mszy na plebanię. Albo że na wieść o chorobie jednego z proboszczów pan prezydent zadzwonił z życzeniami szybkiego powrotu do zdrowia. Albo – choć to niechętnie – że po wyjściu z kościoła w Łaskarzewie wrzucił stówkę do skarbonki Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Gdyby puszka należała do Caritasu, byłoby jakoś zręczniej.

Pod krzyżem

Że pan prezydent powinien przedkładać Kościół nad inne instytucje, tutejszym wydaje się naturalne. Kościół jest tu bardzo blisko władzy. W Garwolinie – gdzie dziesiątego dnia każdego miesiąca działacze i sympatycy Klubu Gazety Polskiej spotykają się na miesięcznicach smoleńskich – parafia zapewnia oprawę liturgiczną. W Parysowie, skąd na miesięcznice tłumnie docierają lokalni sympatycy, ksiądz otwarcie popiera lokalną panią wójt (bezpartyjną). W Łaskarzewie kilka metrów od urzędu miasta (formalnie: na terenie przykościelnym) organizuje wystawy poświęcone katastrofie smoleńskiej. W całym powiecie msze – szczególnie przed wyborami, ale i teraz – przypominają wiece. Księża przekonują, że nadszedł czas próby, a wierni klaszczą.

A i samorząd wciąż zaprasza duchownych na uroczyste posiedzenia rad gmin, miast czy powiatów. I nikt nie odmawia, kiedy wówczas księża występują z propozycją wspólnej modlitwy. I tak, w jednej z gmin, przed zaprzysiężeniem nowego burmistrza samorządowcy odmówili „Pod twoją obronę uciekamy się święta Boża Rodzicielko”. W ościennym powiecie Łuków sesje rady powiatu zaczynają się aktualnie minutą ciszy po śmierci papieża Świętego Jana Pawła II.

Zmienia się też wystrój urzędów: w Łukowie, w sali konferencyjnej, flagę unijną zastąpiła na ścianie papieska, obok popiersia papieża Polaka zawisło hasło: „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Pojawiają się również nowe – po ciut ogranych już pomnikach świętego JPII – miejsca kultu. W Maciejowicach, przy drzwiach wejściowych do Muzeum im. Tadeusza Kościuszki, zawisła tablica upamiętniająca rocznicę wizyty prezydenta Kaczyńskiego („W dniu 27 maja 2009 r. odwiedził Maciejowice Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej prof. Lech Kaczyński”). Tego samego dnia prezydent był w Garwolinie, co również upamiętnia podobna tablica, przyśrubowana tuż obok innej tablicy, przy której w 2009 r. składał kwiaty. – Wizytę, jeszcze jako starosta, zorganizował pochodzący z naszego powiatu poseł Grzegorz Woźniak. Jako poseł popierał ideę jej upamiętnienia, a teraz przewodniczy ciągnącym do tablic partyjnym pielgrzymkom – mówi lokalny samorządowiec. I dodaje, że ludzie do takich wizyt przywykli i czują się zobowiązani, aby na nich być i klaskać.

Do ludu

Jak przypuszcza Andrzej Nakonieczny, nauczyciel historii z gimnazjum w Maciejowicach, swoje mogły zrobić lata komuny, kiedy do powiatu ciągnął działaczy PZPR lokalny poseł Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego Jan Ukleja. Dworscy przywykli, że dobrze mieć swojego człowieka u władzy, bo nigdy nie wiadomo, do czego może się kiedyś przydać. Poseł Ukleja, co do dziś wspominają w powiecie, paru osobom znalazł robotę w Warszawie albo załatwił talon na ciągnik. – Za komuny ktoś nas zauważał, a potem człowiek stał się niewidzialny – mówi Jadwiga Górska. – Aż przyszedł PiS i dał ludziom nowego posła, z Trąbek, Grzegorza Woźniaka.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną