Społeczeństwo

Elektromagnetyzm

Ofiary broni elektromagnetycznej w okolicach Legnicy

Pomnik wdzięczności Armii Czerwonej na placu Słowiańskim w Legnicy Pomnik wdzięczności Armii Czerwonej na placu Słowiańskim w Legnicy Wojciech Wójcik / Forum
Korespondencja własna z rejonu tajnych eksperymentów na ludzkich umysłach.
Minister Antoni Macierewicz i prezydent Andrzej Duda wizytują 2 Mazowiecki Pułk Saperów w Kazuniu Nowym.Krystian Maj/Forum Minister Antoni Macierewicz i prezydent Andrzej Duda wizytują 2 Mazowiecki Pułk Saperów w Kazuniu Nowym.

Legnica wczesną wiosną 2016 r. – w przyrodzie pobudzenie, o asfalt boisk uderzają piłki, nawołują się rozbawione grupki młodzieży w rozpiętych paltach. Miasto wygląda na zadbane i spokojne, ale to tylko fasada skrywająca mroczne realia – tu penetruje się mózgi obywateli za pomocą fal elektromagnetycznych w powietrzu. Pomyśleć, że być może właśnie w tej chwili osoba emitująca fale zdalnie wpływa na legniczan, by rozpięli palta i pograli w piłkę.

Doniesienia na temat broni elektromagnetycznej pochodzą z kompetentnego źródła. O państwowe strategie rozpoznawania i przeciwdziałania nielegalnym testom broni na polskich obywatelach spytała Antoniego Macierewicza, ministra obrony narodowej, Maria. Pytanie padło publicznie podczas konferencji „Problemy współczesnej polityki. Konflikty zbrojne i terroryzm” w toruńskiej uczelni ojca Rydzyka. Minister miał tam akurat prelekcję, sala była wypełniona. Wyciszona, siwiejąca Maria z Bydgoszczy przeczytała z kartki: jaki jest stan wiedzy w obliczu tego podstępnego i ukrytego zagrożenia?

Minister Macierewicz płynnie podjął tematykę. Okazało się, że już 15 lat temu jako poseł miał kontakt z wyborcami podającymi się za ofiary broni elektromagnetycznej. Przynajmniej 10 osób prosiło go o zbadanie zjawiska. Po bliższym przyjrzeniu wyszło na jaw, że słabość psychofizyczna większości z nich spowodowana jest czymś innym niż elektromagnetyzm. Obecnie, jak powiedział minister, robione są analizy zmierzające do zidentyfikowania miejsc pobytu obywateli narzekających na napromieniowanie elektromagnetyczne. Do tej pory najczęściej skarżyły się okolice Legnicy.

Napromieniowani

Legnica zachowuje złudny spokój w miejscach publicznych. Jednak im dłużej przebywa się w mieście, tym wyraźniej widać przerażenie mieszkańców nielegalną bronią elektromagnetyczną. Najgorszy jest brak bliższych informacji, gdyż minister Macierewicz zapowiedział je dopiero za sześć miesięcy. Tymczasem nie wiadomo nawet, kto konkretnie napromieniowuje Legnicę. Ludzie gubią się w domysłach – być może promieniują Rosjanie, ale mogą to być również Niemcy i Czesi. Nie wyklucza się także syryjskich ekstremistów niekatolickich i Amerykanów, którzy mają znacznie słabiej od naszej rozwiniętą demokrację. Podejrzenie w obliczu strachu padło na legnicką mniejszość romską, ale rozsądnie poniechano tego tropu ze względu na brak odpowiedniej technologii wśród Romów. Są tacy, którzy o miotanie falami obwiniają oderwane od koryta peowskie świnie. Kwestia promieni jest poważna, skoro wie o niej minister obrony narodowej.

Jak się chronić przed bronią elektromagnetyczną w Legnicy? Ktoś doradza noszenie ortalionu – ortalion częściowo blokuje fale. Można przeprowadzić test, umieszczając kurtkę w kuchence mikrofalowej. Inny dowodzi, że broń elektromagnetyczna dostaje się do ludzkich mieszkań wraz z prądem – zanieczyszczasz elektrony i zwyczajnie promieniujesz umysły. Pojawiają się doniesienia o śmierci napromieniowanych elektromagnetycznie przez gigantyczny miotacz Helios, znajdujący się osiem minut od Polski w nieznanym kierunku. Jednak z drugiej strony – przyjąwszy za przesłankę, że cała Polska jest kolonią Zachodu – dlaczego Zachód nie miałby nielegalnie elektromagnetyzować Legnicy? Prywatnie, w domach, Legnica boi się różnych chorób popromiennych.

Logika

Polityczne centrum Legnicy stanowi plac Słowiański. Po jednej stronie placu stoi Urząd Miasta, naprzeciwko siedzibę ma Rządząca Partia, pośrodku jest pomnik wdzięczności Armii Czerwonej. Legnica zawsze głosowała lewicowo, prezydent Krzakowski obejmował urząd w 2002 r. jako eseldowiec.

W wyborach samorządowych 2014 r. prezydent Tadeusz Krzakowski utrzymał urząd, kandydując z własnego komitetu. W Radzie Miasta zastał rekordową liczbę posłów PiS – weszło tyle samo pisowców co peowiaków. Ogólnokrajowo PiS ogłaszał wtedy, że wybory są sfałszowane. Jednak w Legnicy cieszył się z wyniku. Jak wiadomo, fale elektromagnetyczne, którymi nieznane siły od lat faszerują mieszkańców miasta, wpływają na mózgi, powodując zachowania zaprogramowane przez osobę obsługującą generator fal. Jest to rodzaj totalitarnej przemocy psychicznej.

Może obiecana przez ministra analiza rzuci światło na dane o intensywności elektromagnetyzmu przed i po sukcesie PiS w mieście? Pozwoliłoby to ustalić promieniującego z większą dokładnością.

Na wniosek PiS prezydent miasta rozpisał konkurs na zagospodarowanie placu Słowiańskiego na nowo – wyniki w kwietniu. Chodzi głównie o przeniesienie pomnika wdzięczności, co pozwoliłoby zapomnieć o przeszłości Legnicy jako koszar Armii Radzieckiej do 1993 r. Drażni też, że na pomniku żołnierz polski i radziecki trzymają na rękach dziecko, jakby byli specyficzną rodziną. Pomnik może zawierać ukrytą instalację promieniującą.

Oprócz wpływu na umysły legniczan elektromagnetyzm ma także aspekt somatyczny – wywołuje fale gorąca podobne do menopauzalnych. Wywoływać może pobudzenie lub apatię, podobnie jak życie bez udziału fal. Trudno jest to skomentować urzędowo, więc Legnica się powstrzymuje. Rzecznik Arkadiusz Rodak przyznaje, że miastu niezręcznie wydawać oświadczenia na temat bytów poprzez swoją nienamacalność tak rozproszonych i enigmatycznych, że aż podejrzewanych o nieistnienie.

Kazusy

Legnicki lekarz z dużym stażem twierdzi do kamery miejscowej telewizji Dami, że nie zetknął się z pacjentami-ofiarami broni elektromagnetycznej. Jednak możliwe – mówi – że jest za mało wykształcony. Żadnego zgłoszonego przypadku choroby popromiennej nie pamięta także Sławomir Masojć, rzecznik legnickiej policji. Mimo to z sondy telewizji Dami wynika, że w elektromagnetyzm legnicki wierzy ponad 60 proc. ludzi.

W gabinecie redaktorów naczelnych Dami TV okna są zasłonięte roletami – doraźna ochrona przed promieniowaniem elektromagnetycznym. Dziennikarz Mateusz Bensz zastanawia się, czy Legnica dałaby radę uczynić z elektromagnetyzmu lokalny lepik na turystów na wzór sukcesu Wałbrzycha i złotego pociągu. Jest o tym rozmowa w redakcji – ktoś twierdzi, że byłoby to zadanie trudne piarowsko, bo targetowane tylko do osób o naturach ryzykanckich.

Bensz proponuje zawiązanie ogólnopolskiej koalicji dziennikarskiej do celów wyjaśnienia słów ministra obrony narodowej. Dziennikarze z centrali już zjeżdżają na materiały śledcze – był np. znany prześmiewca Chajzer, ubrany w wojskowy strój wypożyczony z jednostki specjalnej. Staruszka na ulicy zdzieliła go laską w udo – niby zwykła laska, mówił Chajzer, ale co, jeśli to odbiornik, a zarazem nadajnik elektromagnetyczny? Wśród posłów ziemi legnickiej tendencja wobec dziennikarzy jest taka: peowcy i nowocześni rozmawiają o elektromagnetyzmie z powagą. Pisowcy są niedostępni we własnych biurach w godzinach przyjęć, nawet pod telefonami. Złapani przypadkiem w przelocie mówią, że nie znają się na uzbrojeniu.

Tymczasem wypływają na światło dzienne dwa bliźniaczo podobne kazusy choroby mogącej uchodzić za elektromagnetyczną – z Legnicy i Białegostoku. Ten legnicki z początku lat 90.: dziennikarz Piotr Kanikowski z Tygodnika24Legnica wspomina odwiedziny w redakcji obywatelki przeświadczonej o spisku sąsiadów – wpuszczają jej gaz i czad do mieszkania, śledzą i wyzywają, kiedy wychodzi na spacer z psem. Pani wysypuje na biurko kasety magnetofonowe, bo zbiera dowody na sąsiadów – wszystko ma nagrane. Kanikowski słucha szumu ciszy z kaset, na koniec wezwanie obywatelki przełamuje szum: „Żabka, do nogi!”. Dziennikarz żałuje na łamach gazety, że wówczas nie zorientował się w elektromagnetyzmie.

W drugim kazusie, białostockim, pobrzmiewa dramat: pani dzwoni na policję, bo nie może spać przez sąsiada wyposażonego w urządzenia do zdalnego uderzania jej w kolana na odległość 300 km. Sąsiad m.in. puszcza zimno na twarz kobiety, robi jej katar w kuchni, ziębi wersalkę w taflę lodu oraz zrzuca na beret kule dymu z papierosów. Wyrozumiały dyżurny pyta, czy to fale elektromagnetyczne.

Interpelacja

Broń elektromagnetyczna istnieje naprawdę, wiele krajów ją testuje. Z obfitej ostatnio literatury na ten temat można się dowiedzieć, że: elektromagnetyczne fale mogą być wykorzystywane do paraliżowania systemów elektronicznych sprzętu wroga, w tym samolotów. Spośród samolotów rozróżniamy w Polsce głównie samolot prezydencki, który spadł w Smoleńsku w kwietniu 2010 r. Stąd legnicki domysł, że minister Macierewicz w najbliższej przyszłości nada broni elektromagnetycznej bardzo konkretny kontekst. Wówczas Legnica, miasto festiwalu kabaretowego Satyrykon, zmieni się w miasto strachu.

Tymczasem obywatele, nawet ci z dystansem do rzeczywistości, pytają posła Roberta Kropiwnickiego z PO, czy minister Macierewicz, wypowiadając się o elektromagnetyzmie, mówi poważnie. Wciąż jest w legniczanach to przekonanie, wpojone w czasach PRL i rosyjskich koszar, że w przypadku ataku na Polskę pierwsza zniknie z powierzchni ziemi Legnica.

Poseł Kropiwnicki, legniczanin z urodzenia, złożył w sprawie broni psychotronicznej interpelację sejmową. Zapytał ministra, jakie objawy psychosomatyczne zgłasza grupa objęta atakiem elektromagnetycznym, ile osób się zgłosiło oraz jakie działania chroniące okolice Legnicy przed nielegalnymi badaniami zamierza podjąć MON. Podobne pytania zadają dziennikarze.

Wystosowując do ministra Macierewicza swoją interpelację o elektromagnetyzmie podczas toruńskiej konferencji na temat polityki i terroryzmu, Maria z Bydgoszczy podała przykład Amerykanki Cheryl Welsh, przekonanej o przeprowadzaniu badań nad jej falami mózgowymi i osobowością. Teoria Welsh jest w Ameryce znana od lat, poparta stosowną stroną internetową z dowodami zebranymi przez samą Welsh – zaczęło się, gdy któregoś dnia Cheryl wyszła na spacer, a napotkani ludzie popluwali w jej stronę i dmuchali dymem w twarz. Te napaści się powtarzały – dochodziło do 100 przypadków obrażania Cheryl dziennie. Co ciekawe: to z nimi było coś nie tak, nie z Cheryl. To oni, napromieniowani przez rząd bronią elektromagnetyczną, sprawdzali wytrzymałość psychiczną Welsh.

Maria z Bydgoszczy nazwała Cheryl „badaczką zjawiska”, a minister nie oponował, tylko dorzucał własną wiedzę na temat elektromagnetyzmu – stąd materiał na temat nielegalnej broni w okolicach Legnicy.

***

Rzecznik MON Bartłomiej Misiewicz odpowiada POLITYCE:

W odpowiedzi na zapytanie uprzejmie informuję, że wypowiedź Pana Ministra Antoniego Macierewicza uległa nadinterpretacji. W temacie broni elektromagnetycznej nie było mowy o złożonych pisemnie wnioskach lub skargach. Minister w trakcie konferencji wspomniał, że w ostatnich latach zgłaszały się do niego osoby utrzymujące, że były poddawane badaniom i nie mogły znaleźć pomocy i ochrony. Sprawdzenia „poselskie” wykazały, że zgłoszone przypadki nie miały nic wspólnego z prowadzonymi eksperymentami. Minister Antoni Macierewicz zaznaczył, że większość skarg była bezzasadna. Zgodnie z obowiązującymi procedurami, jeśli skargi wpłyną, to resort obrony będzie prowadził korespondencję bezpośrednio z jej nadawcami. Podkreślam, że MON dąży do zapewnienia bezpieczeństwa Polakom i wszelkie uwagi opinii publicznej są traktowane bardzo poważnie. W przedmiotowej sprawie prowadzone są analizy środowiska bezpieczeństwa, a tylko po rzetelnym sprawdzeniu i przeanalizowaniu problemu możliwe jest zajęcie stanowiska.

Polityka 14.2016 (3053) z dnia 29.03.2016; Społeczeństwo; s. 32
Oryginalny tytuł tekstu: "Elektromagnetyzm"
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kraj

Osamotnienie – dżuma współczesności?

Mamy w Polsce 5 mln jednoosobowych gospodarstw domowych. Na razie co czwarte gospodarstwo. W 2035 r. – co trzecie.

Ewa Wilk
08.02.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną