Polacy wydają rekordowe sumy na suplementy leczące choroby, które nie istnieją

Zmora doktora znachora
Masowe oszustwo polega na tym, że reklamy skonstruowane są tak, byśmy byli przekonani, że kupujemy właśnie lek. I to lek o cudownym działaniu.
Freestocks.org/StockSnap.io

Masowe oszustwo polega na tym, że reklamy skonstruowane są tak, byśmy byli przekonani, że kupujemy właśnie lek. I to lek o cudownym działaniu.

Oferta cudownych, przez nikogo niebadanych specyfików na wymyślone i prawdziwe choroby jest coraz bogatsza.
Getty Images

Oferta cudownych, przez nikogo niebadanych specyfików na wymyślone i prawdziwe choroby jest coraz bogatsza.

audio

AudioPolityka Joanna Solska - Zmora doktora znachora

Chociaż więc ich wytwórcy bardzo lubią mieć w nazwie firmy słowo „farmacja”, to już jedna trzecia żyje wyłącznie z produkcji suplementów. Połowa przedsiębiorstw – z nazwy farmaceutycznych – 75 proc. przychodów zawdzięcza suplementom. Resztę produkcji traktuje jak listek figowy. To leki podlegające wszelkim rygorom prawnym.

Suplementy kuszą nawet dotąd porządne firmy farmaceutyczne, bo dają szansę na zysk szybki i pewny. Z czasem jednak dla wizerunku przedsiębiorstwa mogą stać się sporym obciążeniem. Zwłaszcza gdy ich reklamy obiecują zbyt wiele.

To samo prawo obowiązuje w całej Unii. Ale kłopot z nieuczciwą reklamą suplementów ma tylko Polska i, ostatnio, także Rumunia. W Rumunii właśnie uchwalono ustawę zabraniającą ich reklamy, zawetował ją jednak prezydent. – W pozostałych krajach branża pilnuje się sama – zapewnia Jarosław Lichodziejewski. Unijne prawo od 2006 r. zezwala, aby na opakowaniu poinformować konsumenta o korzyściach, jakie może przynieść zażywanie składnika, który zawiera dany suplement. Komisja Europejska wyselekcjonowała ok. 200 takich składników. Oświadczenie zdrowotne musi być poparte wiarygodnymi badaniami. Dopuszczalne są więc informacje typu „magnez pomaga w utrzymaniu równowagi elektrolitowej i może się przyczynić do usunięcia uczucia zmęczenia”. Komisja nie przewidziała, że to, czego nie wolno producentom zrobić na opakowaniu, zrobią w reklamie.

Nasi producenci uznali, że gdyby zastosowali się do unijnego prawa, suplementy byłyby dla konsumentów o wiele mniej atrakcyjne. Nie mogłyby obiecywać leczenia, w dodatku na skróty. Postanowili być bardziej kreatywni i prawem się nie przejmować. To już coś więcej niż jazda po bandzie.

Jak w przypadku pewnego suplementu, którego producent w kolorowej prasie zamieszczał reklamy, że „jest skuteczny w leczeniu wszystkich nowotworów w każdej postaci – z przerzutami lub bez, niezależnie od tego, gdzie znajduje się guz”. Alibi dla niedopuszczalnej treści przekazu ma być dopisek: „Najczęściej stosuje się go jako uzupełnienie standardowej terapii nowotworów złośliwych”. Podobny wydźwięk ma reklama rzekomego preparatu na prostatę. Jedna grafika pokazuje prostatę przerośniętą, druga – zdrową. Sugestia jest wyraźna, skutki przerostu gruczołu usunie suplement. Po co z krępującą chorobą zgłaszać się do lekarza?

Ludzie chętnie kupują te obietnice. Wydadzą na nie każde pieniądze. Konrad Drozdowski z Rady Reklamy przyznaje, że powodem największej liczby skarg jest zawód, że cudowny specyfik nie leczy. Nad tym, że suplement diety wyleczyć nie może, konsumenci się nie zastanawiają.

Nad głowami producentów suplementów czarne chmury zbierają się już od ponad roku, ale żaden piorun jeszcze nie strzelił. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów na razie wszczął postępowanie przeciwko producentowi suplementu Renopuren zatoki hot oraz Renopuren zatoki junior. Że tumani nabywców właściwościami leczniczymi, których nie posiada. Drugim „oskarżonym” jest Pneumolan plus i Pneumolan firmy Walmark z siedzibą w Sosnowcu. Zarzuty są podobne. Postępowanie może się zakończyć karą finansową i nakazem zaniechania praktyk. Na razie jednak trwa.

Zabawa w kotka i myszkę

UOKiK ma broń potężną, kara finansowa może sięgać nawet 10 proc. rocznych przychodów firmy. Jak widać, producenci nie bardzo się jej boją. Ze swoich uprawnień urząd jeszcze nie skorzystał. Dorota Karczewska, wiceprezes UOKiK, wolałaby, żeby równie duże uprawnienia zyskał Główny Inspektor Sanitarny. – GIS również ma narzędzia do oceny reklamy suplementów, dysponuje też specjalistami w tej dziedzinie.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj