Dzieci porozwodowe: Strasburg pomoże?

Porwać i będzie spokój
Państwo polskie znów przegrało w strasburskim trybunale. I znowu w sprawie rodzinnej. Zwykle chodzi o los dzieci po rozwodzie rodziców. Adwokaci specjalizujący się w prawach człowieka ostrzegają: Polska ma problem systemowy.
Nie działając z urzędu, nie narzucając rodzicom rozwiązań, sąd nie pokazuje swojej siły. A powinien to robić.
Mirosław Gryń/Polityka

Nie działając z urzędu, nie narzucając rodzicom rozwiązań, sąd nie pokazuje swojej siły. A powinien to robić.

Sprawy rodzinne to wciąż jedne z najczęściej pojawiających się w Europejskim Trybunale Praw Człowieka; więcej jest tylko skarg na łamanie prawa do rozpoznania sprawy w rozsądnym terminie. W ubiegłym roku trybunał wydał w sprawach przeciwko Polsce łącznie 29 wyroków, w 20 stwierdził przynajmniej jedno naruszenie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Cztery sprawy dotyczyły artykułu 8, gwarantującego każdemu prawo do poszanowania jego życia prywatnego i rodzinnego. Za tym jednym zdaniem kryją się najczęściej tzw. sprawy o dziecko, o przyznanie opieki, ustalenie i egzekwowanie kontaktów z tym drugim rodzicem. A tak naprawdę w grę wchodzą lata ludzkich cierpień. Nierzadko – prawdziwe tragedie. Jak w sprawie X, gdzie ojciec przez prawie dwa lata nie widział syna, a matka – zajęta walką z byłym mężem w sądach – nie zauważyła, że dziecko ma zapalenie mięśnia sercowego. Chłopiec gasł powoli, zmarł.

Inny ojciec, który także nie mógł wyegzekwować przyznanych mu przez sąd kontaktów z dzieckiem, popełnił samobójstwo. W liście pożegnalnym było jedno zdanie: „Nie mogę żyć bez Józia”.

Machina sprawiedliwości

Sprawy, którym los dopisał tak tragiczny finał, do Strasburga nie trafiają. Te, które są rozpatrywane, po latach kończą się wyrokiem stwierdzającym (bądź nie) winę państwa polskiego.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj