Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Młyn w policji

PiS czyści policyjne kadry

Wielka przebudowa w policji przypomina wojnę błyskawiczną. Wielka przebudowa w policji przypomina wojnę błyskawiczną. Marcin Bielecki / PAP
Policja przechodzi rewolucję. I do tego sterowaną ręcznie przez rządzących polityków.
Skończyła się w polskiej policji pogoda dla kobiet. Nadal będą przyjmowane do szkół policyjnych, ale czeka je potem trudna droga do awansu.Jacek Turczyk/PAP Skończyła się w polskiej policji pogoda dla kobiet. Nadal będą przyjmowane do szkół policyjnych, ale czeka je potem trudna droga do awansu.

Bez zgody ministra Zielińskiego nikt nie awansuje i dotyczy to nawet szczebla zastępcy szefa w komendzie powiatowej w anegdotycznych już Kaczych Dołach – mówi wiceszef komendy miejskiej z zachodniej Polski. Każda nominacja jest konsultowana z lokalnymi strukturami PiS, a nawet z hierarchami kościelnymi. Komendantów wojewódzkich pozbawiono kompetencji w zakresie polityki kadrowej.

Jarosław Zieliński jest w MSWiA wiceministrem nadzorującym m.in. policję. Pochodzi z Suwałk i pewnie dlatego województwo podlaskie otoczył specjalną troską. – Podlaska policja korzysta z jego wsparcia, inne garnizony trochę zazdroszczą – uważa Zbigniew Rau, były wiceminister spraw wewnętrznych z czasów rządów koalicji PiS, LPR i Samoobrony.

Jeżeli zmianie politycznej towarzyszy wymiana komendantury w całym kraju, to znaczy, że my jako policja jesteśmy dalecy od apolityczności – twierdzi naczelnik wydziału jednej z komend wojewódzkich. Dodaje, że trudno mu uwierzyć, iż wszystkie dymisje miały uzasadnienie merytoryczne.

Po każdych wyborach w policji dochodziło do karuzeli stanowisk, ale nigdy jeszcze rewolucja personalna nie sięgała tak głęboko. Nie powinno to nikogo dziwić, bo PiS takich planów nie skrywał i je realizuje. Przede wszystkim partia rządząca obiecywała, że na stanowiskach funkcyjnych w policji nie będzie miejsca dla tych, którzy kariery w resorcie rozpoczynali w czasach PRL. I chociaż Milicja Obywatelska to nie Służba Bezpieczeństwa, to i tak dla polityków Prawa i Sprawiedliwości każdy, kto włożył mundur przed 1989 r., jest podejrzany.

Polityka 35.2016 (3074) z dnia 23.08.2016; Społeczeństwo; s. 26
Oryginalny tytuł tekstu: "Młyn w policji"
Reklama