Polityka. Dajemy pełny obraz.

Czytaj, słuchaj, odkrywaj świat!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Cafe Kareta ****

Adres: Warszawa, ul. Mickiewicza 23

Do niedawna Żoliborz był pustynią kulinarną. W przeciwieństwie do podobnej pod wieloma względami Saskiej Kępy. Na Żoliborzu, parafrazując poetę, ulice były śliczne, były topole, ale żeby coś zjeść, trzeba było jechać – jak do dziś mówią starzy żoliborzanie – do Warszawy.

Przemiany lat ostatnich nieco poprawiły sytuację. Powstało kilka całkiem niezłych restauracji, ale wciąż policzyć je można na palcach jednej ręki. Wśród nich usytuowana na południowym obrzeżu placu Inwalidów Cafe Kareta.

Świetna lokalizacja, stosunkowa łatwość parkowania i bardzo udane zagospodarowanie wnętrza. Wszystko w ciemnym drewnie, pod sufitem belki dyskretnie udekorowane a to skórą dzika, a to butami kawaleryjskimi i innymi tego typu utensyliami. Z gustem, bez przeładowania. Dobrze dobrane meble, ciemne stoły, solidne krzesła i ławy. Salka niewielka na około 30 gości. Fragment podwyższony, co daje dobry efekt. Architekt wnętrz dobrze się spisał, tworząc z banalnej sklepowej przestrzeni przytulny lokal.

Karta dań skromna. 3 zupy w cenie od 7 do 12 zł. Rozbudowany dział zimnych i gorących zakąsek (łącznie 15 pozycji), 10 dań głównych (22–44 zł) oraz 4 desery (7–9 zł). Polecamy smażonego sandacza w sosie kaparowo-musztardowym (33 zł). Dwa spore chrupiące kawałki pozbawione ości, z delikatnym sosem, ryżem szpinakowym i surówką. Trzeba poczekać około 20 minut, bo ryba jest smażona na świeżo bez użycia mikrofali.

Jako deser koniecznie należy zamówić racuszki w sosie karmelowo-gruszkowym (9 zł). Można wziąć jedną porcję na dwie osoby, bo składają się na nią cztery racuchy. Dwa na osobę całkowicie wystarczą. To jest typowy deser domowy rzadko występujący w restauracjach.

W Karecie można się też napić czeskiego piwa Staropramen z beczki i to jest bardzo miła niespodzianka. Jest też wino stołowe, myląco nazwane domowym, w karafkach, po bardzo przystępnej cenie.

Takie nieduże restauracje z prostymi, lecz wysmakowanymi daniami, miłą obsługą, domową atmosferą są przyszłością gastronomii. Rzecz w tym, by przyszłości tej dożyć.

Reklama

Czytaj także

Historia

Od SB do NATO i UE

Książka amerykańskiego dziennikarza Johna Pomfreta pokazuje, jak po 1989 r. solidarnościowe władze z pomocą byłych szpiegów SB otworzyły nam drzwi na Zachód.

Grzegorz Rzeczkowski
17.01.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną