Społeczeństwo

Czary Mariny

Marina Hulia: uzależniona od pomagania

Marina Hulia z czeczeńskimi dziećmi na dworcu w Brześciu Marina Hulia z czeczeńskimi dziećmi na dworcu w Brześciu Jędrzej Nowicki
Mówi, że Bóg dał jej tysiąc małych talentów, ale żadnego prawdziwego.
Marina śpiewa, tańczy, śmieje się, nie opowiada, jak prowadzić lekcje, tylko odgrywa to przed publicznością i po chwili wszyscy śpiewają i śmieją się razem z nią.Jędrzej Nowicki Marina śpiewa, tańczy, śmieje się, nie opowiada, jak prowadzić lekcje, tylko odgrywa to przed publicznością i po chwili wszyscy śpiewają i śmieją się razem z nią.

Większość ludzi działających charytatywnie ma swoją wąską specjalizację. Bezdomni. Niepełnosprawni. Sieroty. Niewidomi. Uzależnieni. Marina Hulia pomaga tym, których akurat spotka na swojej drodze. Raz są to dzieci więźniów, innym razem dzieci z Domu Samotnej Matki albo Jagódka z porażeniem mózgowym, autystyczny Krystian, podopieczni Domu Starców z Radości. I oczywiście dzieci uchodźców z Czeczenii. W 2013 r. dostała nagrodę im. Ireny Sendlerowej „Za naprawianie świata”. A teraz, 13 grudnia, nagrodę im.

Polityka 51.2016 (3090) z dnia 13.12.2016; Społeczeństwo; s. 36
Oryginalny tytuł tekstu: "Czary Mariny"
Reklama

Czytaj także

Kultura

Rafał Wojaczek pod gwiazdą rozpaczną

Swego czasu stał się idolem i do dziś rozbudza namiętności wśród czytelników. Spośród wielu młodo zmarłych literackich straceńców i nadwrażliwców może jeszcze Halina Poświatowska wywołuje czytelnicze emocje. Blednie za to mit Edwarda Stachury, mało kto wraca do wierszy Andrzeja Bursy czy prozy Marka Hłaski. Dlaczego jedne literackie legendy trwają, inne zdają się rozwiewać?

Mirosław Pęczak
08.12.2001