Społeczeństwo

Teraz wystarczy tylko iskra, jak w pogromie kieleckim, by tłum atakował „innych”

W internecie pojawiło się hasło: „Ciapaty zabił Polaka, jebać ciapatych”. W internecie pojawiło się hasło: „Ciapaty zabił Polaka, jebać ciapatych”. Michal Kosc / Forum
Śmierć 21-letniego Daniela stała się zarzewiem ulicznych rozruchów w Ełku. Intensywność zamieszek dowodzi, że wołanie o zemstę na cudzoziemcach trafiło na podatny grunt.

To nieważne, że o kulisach tragicznego zdarzenia w momencie wybuchu emocji wiedziano bardzo niewiele.

Na Twitterze pojawiły się wezwania do odwetu i natychmiast zostały podchwycone. Daniel zginął w noc sylwestrową, następnego dnia od godzin południowych przed barem z kebabem w centrum Ełku zaczął gromadzić się tłum domagający się rozprawy z ciapatymi. Policja początkowo była bierna, co rozzuchwaliło uczestników wiecu. Wybili szyby w lokalu należącym do Algierczyka z polskim obywatelstwem. Tłum skandował antyarabskie hasła. Na ełckiej ulicy zapanowała nienawiść.

Ofiara: to nie był grzeczny chłopiec

Teraz wiemy już więcej. Daniel miał na koncie przynajmniej cztery świeże sprawy kryminalne, w tym o rozbój. To nie był grzeczny chłopiec. Z knajpy z kebabem chciał ukraść dwie butelki jakiegoś napoju. Złapała go obsługa. W czasie szamotaniny 26-letni kucharz narodowości tunezyjskiej użył noża. Zadał dwa pchnięcia. Jedno z nich było śmiertelne. Policja zatrzymała cztery osoby, jako mające związek ze śmiercią Daniela, ale na razie jedynie dwóm z nich postawiono zarzuty – kucharzowi i właścicielowi lokalu.

Można założyć z przekonaniem graniczącym z pewnością, że gdyby to była zwykła awantura w knajpie prowadzonej przez Polaka i nawet zakończona tragiczną śmiercią jednego z uczestników, nikt by się nad takim zdarzeniem na dłużej nie pochylił. Nie byłoby tłumu żądnego krwi, nie byłoby ulicznej zadymy, utarczek z policją ani chęci odwetu.

Ale tutaj po jednej stronie był nasz chłopak, Polak rodowity, a po drugiej jacyś ciapaci, obcy, terroryści in spe. Więc trzeba wyrównać rachunki, obcego zabić, Polska jest dla Polaków i tylko Polacy mają moralne prawo rzucać się na siebie z nożem.

Sprawca: nic o nim nie wiemy

Tunezyjczyk, który zabił, odpowie za swój czyn, bo popełnił straszną zbrodnię. Być może prokurator uzna, że zdarzenie zakończone śmiercią było łagodniej kwalifikowaną bójką ze skutkiem śmiertelnym, a więc bez bezpośredniego zamiaru, ale to i tak zakończy się wysokim wyrokiem.

Nic nie wiemy o Tunezyjczyku. Nie wiemy na przykład, czy zetknął się już z agresją ze strony miejscowych, nie wiemy, czy sam stosował wcześniej przemoc wobec ludzi o innym kolorze skóry, innych poglądach i wyznaniu. Nie wie tego ełcka ulica, ale już skrzykuje się do kolejnych akcji. Z innych miast, jak donosi policja, rusza wsparcie.

Uwolniono dżina z butelki, wyzwolono nienawiść. Wystarczy iskra, aby tłum, jak w pogromie kieleckim w 1946 r., i jak w pogromie Cyganów w Mławie na początku lat 90., ruszył do walki ze wszystkimi, którzy są inni. Rozpętano lęk przed tymi innymi, rozbudzono do nich niechęć, obudzono w społeczeństwie rasizm.

To, co dzieje się w Ełku, dowodzi do czego prowadzi wyzwolenie najbardziej prymitywnych pokładów z dna ludzkiej duszy. Mrocznych stanów człowieczeństwa.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Świat

Dekolonizacja Pacyfiku trwa. Jest nowe nowe państwo

20 lat po zakończeniu wojny domowej Bougainville 98 proc. uczestników referendum opowiedziało się za niepodległością. Na razie jednak trudno być optymistą, co do przyszłości tego niewielkiego kraju.

Dominik Sipiński
11.12.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną