Społeczeństwo

Ciemniejsza strona wyobraźni

Skąd się biorą seksualni dewianci?

Unsplash
Psycholog i profiler kryminalny, biegły sądowy Jan Gołębiowski mówi o zabójcach i dewiantach seksualnych.
Leszek Pękalski podczas procesu w 1996 r.Super Express Leszek Pękalski podczas procesu w 1996 r.
Jan GołębiowskiUniwersytet SWPS Jan Gołębiowski

Agnieszka Żądło: – 19 czerwca Sąd Okręgowy w Gdańsku zdecyduje o dalszych losach Leszka Pękalskiego, słynnego „Wampira” z Bytowa, wielokrotnego gwałciciela i zabójcy. Opinia publiczna widzi jedno rozwiązanie: kastrować!
Jan Gołębiowski: – Bo zwolennicy kastracji nie wiedzą, jak ona działa czy też że może nie zadziałać. Wyobrażają sobie to jako mechaniczne usunięcie popędu seksualnego wraz z narządem. Jednak przestępstwa seksualne nie mieszczą się w narządach płciowych, tylko w głowie, ponieważ główną rolę odgrywają fantazje. Kastracja chemiczna polega na zmianie gospodarki hormonalnej, co ma wywołać obniżenie popędu seksualnego. Ale nie obniża napięcia. Do szpitala, w którym pracowałem, przywieziono kiedyś upośledzonego chłopaka w trakcie takiego leczenia. Po kastracji chemicznej chodził rozdrażniony, jeszcze bardziej niebezpieczny niż przed lekami. Nie wiedział, co się dzieje z jego organizmem. Podanie pigułki bez psychoterapii nikogo nie uleczy z problemów natury seksuologicznej, za to z gwałciciela możemy zrobić zabójcę, bo jeszcze ciężej będzie mu się zaspokoić i poradzić sobie z negatywnymi emocjami.

Jacy są zabójcy seksualni? Ograniczeni umysłowo jak ten chłopak nieradzący sobie z napięciem?
Przeważnie są to osoby dość prymitywne. Słabo wykształcone, z inteligencją poniżej przeciętnej, choć wyższą niż inni zabójcy. Zdarzają się przyciągające uwagę mediów wyjątki. Mariusz Trynkiewicz, nauczyciel wychowania fizycznego, mimo swojej wiedzy o świecie i zdolności umysłowych nie był w stanie kontrolować swoich fantazji. Zdaniem sądu nie było szansy na jego resocjalizację, dlatego mimo zakończenia odbywania kary nadal znajduje się w terapeutycznym ośrodku zamkniętym w Gostyninie.

Z czego bierze się nieumiejętność kontrolowania własnych popędów?
Mechanizmy kontrolne często bywają osłabione przez działanie alkoholu albo substancji odurzających, jednak najważniejsze jest pierwotne źródło frustracji. Wychowanie z pewnością ma duży wpływ. W środowisku rodzinnym zabójców seksualnych dominują negatywne emocje, konflikty, kłótnie, rodzice lub opiekunowie są pierwowzorem agresji. Pierwsze doświadczenia seksualne są trudne i napiętnowane stresem, przez co w późniejszym czasie pojawiają się problemy w kontaktach z płcią przeciwną. Pękalski nauczył się radzenia sobie w trudnych relacjach społecznych stosowaniem przemocy: biła go matka, babcia, nauczycielki i opiekunki w domu dziecka, także rówieśnicy.

Ale z kolei Trynkiewicz w swoich pamiętnikach pisał o bracie, którym chciałby się opiekować, a którego nigdy nie miał. Wbrew temu, co się publicznie myśli, Trynkiewicz nigdy nie dokonał gwałtu na swoich ofiarach. Rozbierał je i patrzył na nie, dotykał, ale nawet nie wiadomo, czy całował. Biegły twierdził, że stosunek seksualny zastępowały mu ruchy frykcyjne nożem. Mój kolega psycholog, który czytał jego akta, uważa, że pomysł zabijania dzieci brał się ze wstrętu Trynkiewicza do własnego homoseksualizmu. Aby uniknąć stosunku, na który miał ochotę, unicestwiał ofiarę.

Planował te zabójstwa?
Z racji inteligencji przedstawia się go jako tzw. sprawcę zorganizowanego, ale jak się temu przyjrzeć bliżej, więcej tu cech dezorganizacji zachowania. Nie mógł się powstrzymać, widząc młodych chłopców, zabijał w domu, potem nie potrafił dobrze ukryć ciała. Przy jego możliwościach intelektualnych mógł to wszystko przeprowadzić o wiele lepiej. W tradycyjnej typologii FBI zabójcy zorganizowani realizują własny scenariusz, potrafią przewidywać, co się stanie, trudniej ich złapać. Reprezentuje ich choćby Ted Bundy, jeden z najbardziej znanych i wyrafinowanych morderców i przestępców seksualnych w historii, który został stracony na krześle elektrycznym po zabiciu 30 osób w ciągu 10 lat. Wśród zdezorganizowanych, miotanych impulsami, popędami przykładem może być wspomniany Leszek Pękalski. Gdy widział kobietę, niezależnie od jej urody i wieku, proponował jej „żeniaczkę”. Traktował to bardzo poważnie, ale szybko przekonał się, że lepiej brać kobietę przemocą, bo bez przemocy było to dla niego niemożliwe.

Czy przestępcy seksualni są w stanie osiągnąć orgazm w tak stresującej sytuacji jak napaść?
Powszechnie myśli się, że tak, bo inaczej jaki sens miałby atak. To spaczone wyobrażenie stworzone przez ludzi normalnych. Zdumiewająco wielu sprawcom nie udaje się osiągnąć erekcji, przeprowadzić normalnego stosunku. Czasem to właśnie bywa przyczyną morderstwa.

Przestępcy seksualni chcą uchodzić za sprawnych seksualnie?
Raczej bardzo niechętnie mówią o seksualności. W sprawach, przy których pracowałem, na ogół próbowali zataić albo pomniejszyć czynnik seksualny. Tłumaczyli się złością albo chęcią kradzieży. Ale milczą nie tylko z powodu zahamowań i kompleksów, lecz także ze względu na własny wizerunek lub późniejszą przyszłość w więzieniu. Przestępcy seksualni nigdy nie byli tam dobrze traktowani.

Dużo jest takich zabójstw?
Na szczęście niewiele. W 2015 i 2014 r. było po 6 – jak na ogólną liczbę zabójstw, która wyniosła kolejno – 495 i 526. Zabójstwa z motywem seksualnym są jednak szczególnie głośne, chętnie podchwytywane przez media. Obecnie głośno jest o sprawcy Sławomirze T., który przyznał się do dwóch zabójstw pod Radomiem. Motyw seksualny jest dopiero badany, ale warto wziąć go pod uwagę, bo sprawca poznawał ofiary na portalach randkowych.

Istnieje jakaś naukowa klasyfikacja zabójstw seksualnych?
Chociażby Juliusz Leszczyński pisał o kilku odmianach. Jedną z nich jest zabójstwo z lubieżności. Już sama zbrodnia wystarczy do zaspokojenia potrzeb seksualnych. Druga opcja to wtórne morderstwa np. w celu usunięcia świadka, ukrycia śladów. Ktoś zgwałcił, ale nie chciał zabić. Kobieta groziła mu, że pójdzie na policję i wszystko opowie, to on uznaje, że musi ją uśmiercić. Niektórzy zabijają po to, żeby pozyskać części ludzkiego organizmu, np. skóry albo narządów płciowych. Sam proces zabicia może wtedy nie dawać satysfakcji, ale już późniejsze dysponowanie ciałem – owszem, tak robią niektórzy nekrofile. Dzięki temu zabójca może realizować najdziwniejsze dewiacje. Wyobraźnia zboczeńców seksualnych jest nieograniczona.

Tak jak w sprawie „skóry z Wisły”?
Tak, ta historia jest szczególnie bulwersująca. Do tej pory nie udało się rozwiązać tej zagadki, mimo że minęło prawie 20 lat. Najpierw w 1998 r. zaginęła studentka religioznawstwa z Krakowa. Potem 6 stycznia 1999 r. z Wisły przypadkowo wyłowiono jej skórę. Nigdy nie złapano mordercy. Wciąż pracują nad tym policjanci z krakowskiego Archiwum X.

Czasem do przestępstwa może dojść nieumyślnie. Taką linię obrony obrał kilka lat temu prawnik z Białegostoku: w nocy z 1 na 2 listopada 2010 r. zabił partnerkę życiową i aplikantkę prawniczą z jego kancelarii. Tłumaczył, że dziewczyna lubiła przemoc podczas seksu. Sąd nie uwierzył w taką wersję zabójstwa. Mężczyzna dostał 25 lat.
Z dostępnych materiałów, z którymi miałem do czynienia, i doniesień medialnych, wiadomo mi, że doszło tam do mocnego pobicia, duszenia. Mężczyzna zadzwonił po pogotowie ratunkowe dopiero nad ranem, wcześniej radził się znajomego. W podobnych przypadkach robi się portret psychologiczno-seksuologiczny oskarżonego i ofiary, przepytując otoczenie, ale nie zawsze udaje się zdobyć istotne informacje, bo ludzie dookoła rzadko znają szczegóły cudzego intymnego pożycia. A bywa, że je ukrywają. Czasem bliscy tak zmieniają miejsce zdarzenia, aby nie wyglądało na arenę działań seksualnych, bo boją się o opinię zmarłego. Boją się reakcji pogotowia i policji, utożsamienia ich bliskiego ze zboczeniami.

W jakich sprawach wydaje się opinie seksuologiczne?
Musi być jakieś podejrzenie dotyczące związku sprawy z wątkami erotycznymi, ale niekoniecznie występują nagie zwłoki lub ślad manipulowania przy narządach.

Znam sprawę seryjnego podpalacza, podkładany przez niego ogień trawił jedynie mienie, a mimo wszystko seksuolodzy sprawdzali, czy sprawca nie cierpi na pirolagnię, podniecenie seksualne na widok ognia. W tej przypadłości na scenie przestępstwa nie muszą występować ludzie, podpalaczowi wystarczy widok palących się rzeczy, stogów siana, domów.

Zdumiewające, że sąd powiązał pożary z seksualnością.
Od jakiegoś czasu sędziowie dopuszczają różne scenariusze, mniej sztampowe. Kojarzę sprawę z 1990 r., opracowywaną przez Archiwum X. Dopiero po wielu latach, na podstawie badań odcisków palców zatrzymano mężczyznę z Pomorza, który w chwili śmierci ofiary był w jej mieszkaniu w Katowicach. Dodajmy, że denat miał orientację homoseksualną, bo to może mieć znaczenie. Ciało zmarłego znalezionego przez policję było rozebrane, przywiązane do fotela, mężczyzna się udusił. Sprawę prowadzono przez lata jako zabójstwo. Bez efektu.

A czym była?
Być może wypadkiem. Denat miał co prawda ponad dwa promile alkoholu we krwi, ale to, z racji wykonywanego przez niego zawodu kelnera, zdarzało mu się dość często. Nie miał jednak żadnych innych obrażeń, śladów przemocy, więzy wcale aż tak go nie krępowały, fotel był lekki, zrobiony ze sklejki, przesuwał się na kółeczkach, bruzda wisielcza znajdowała się tylko z jednej strony szyi. Robiłem analizę porównawczą nieznanego sprawcy i osoby oskarżonego. Zbudowałem kilka wersji, w tym zabójstwa, praktyk erotycznych i autoerotycznych. Mężczyzna z Pomorza miał żonę i dzieci, ale oczywiście mogła to być „przykrywka”. Ewentualnie spotkali się dwaj mężczyźni, spożywali alkohol, homoseksualista się podniecił, a jego znajomy nie chciał brać udziału w dalszej zabawie, więc wyszedł. Dopiero wtedy przyszły denat zastosował rodzaj stymulacji polegającej na duszeniu siebie kablem; wymknęło mu się to spod kontroli i doprowadziło do niezamierzonego samobójstwa. Wersja zabójcy, który namawia ofiarę do rozebrania się, położenia pod fotelem i powolnego uduszenia, nie zadając żadnych obrażeń, jest mało spójna.

Przeważnie samodusiciele jakoś się zabezpieczają. Pod sznurki wkładają miękki materiał, żeby nie zostawiać śladów na szyi, ale i żeby nie przesadzić. Jeden mężczyzna stworzył sobie całą konstrukcję z temblakiem na ręce, żeby, w razie utraty przytomności, pętla zaciśnięta na szyi się poluzowała.

Dewiacja seksualna teoretycznie może pojawić się u każdego?
Podobnie jak wyobraźnia seksualna. Normalnym ludziom inteligencja pomaga realizować swoje fantazje seksualne w ramach obowiązującego prawa. Robi się rzeczy niedozwolone, ale za przyzwoleniem innych. Najważniejsza jest umiejętność zapanowania nad popędem. No i wyobraźnia dotycząca możliwych skutków.

Polityka 14.2017 (3105) z dnia 04.04.2017; Społeczeństwo; s. 32
Oryginalny tytuł tekstu: "Ciemniejsza strona wyobraźni"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Jak amerykańskie flippery z Francji do Polski trafiły

Flippery, czyli zręcznościowe, elektromechaniczne maszyny do grania, były kiedyś obowiązkowym elementem wyposażenia w barach, hotelach i... nocnych klubach. O ich losach opowiada Marek Jasicki, który importował je z Francji do Polski.

Łukasz Dziatkiewicz
15.09.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną