Maczo po polsku

Lance dla lansu
Rozmowa z dr. hab. Wojciechem Śmieją o tym, jak ukształtował się osobliwy polski wzorzec tak zwanego prawdziwego mężczyzny.
„W dwudziestoleciu międzywojennym następcą Sarmaty w wyobraźni symbolicznej stał się ułan”.
Marek Lasyk/Reporter

„W dwudziestoleciu międzywojennym następcą Sarmaty w wyobraźni symbolicznej stał się ułan”.

Dr hab. Wojciech Śmieja
Leszek Zych/Polityka

Dr hab. Wojciech Śmieja

Polityka

Ewa Wilk: – Bada pan wzorce męskości w kulturze i literaturze. Rzeczywiście w Polsce wciąż dominuje model sarmacki?
Wojciech Śmieja: – W polskiej kulturze dominowały na ogół męskości militarne, powstańcze, sarmackie. Nie wykształcił się – inaczej niż np. w kulturze anglosaskiej – inny atrakcyjny wzorzec: przedsiębiorcy, bohatera przemysłu. W zbiorowej wyobraźni mamy tylko Stanisława Wokulskiego z „Lalki” albo Karola Borowieckiego z „Ziemi obiecanej”, lecz za bardzo im się nie powiodło. Zachodnia męskość „kapitalistyczna” na swój sposób wpędzała mężczyzn w opresję, ale w jej ramach mężczyzna to jednak ktoś, kto umie coś stworzyć, a nie tylko pięknie umrzeć. Weźmy nazwy patronów ulic w Niemczech: Daimlera, Boscha, Opla. Rozmawiamy w centrum Katowic. Kogo tu mamy? Ofiary Wujka, Powstańców Śląskich, a być może Rondo gen. Ziętka zmieni nazwę na Lecha Kaczyńskiego, jak chcą lokalni działacze PiS.

Poda pan przykład polskiego sarmaty współczesnego?
Witold Waszczykowski. To jest typ Sarmaty, który kompletnie nie odnajduje się w świecie. Zgoła mrożkowska postać. Hibernatus sarmacki, który nagle trafił na salony i przegrywa 27 do 1, bo tej jego sarmackości nikt już nie czyta. On nienawidzi wegan i cyklistów, bo w jego wyobraźni weganizm i cyklizm zagraża męskości. Waszczykowski również wizualnie jest dla mnie ucieleśnieniem Sarmaty. Podobnie jak Janusz Korwin-Mikke. Noszone z dumą sarmackie brzuchy obu panów aż proszą się o owinięcie pasem słuckim!

W polskiej kulturze fikcją dominującą pozostaje Sarmata. Powszechnie się przyjmuje, że taki właśnie ma być tzw. prawdziwy mężczyzna. Zwykle ten wzorzec rygorystycznie wciela w życie wąska grupa mężczyzn, ale całe ich zastępy modelują swoje życie tak, by otrzymać patriarchalną dywidendę. Jak np. w polskim międzywojniu, pozbawieni co prawda szarmu gen. Bolesława Wieniawy-Długoszowskiego, lecz jego wierni naśladowcy.

To archetyp, który bardzo mocno zaważył na naszym pojmowaniu męskości i wciąż pod różnymi formami powraca. Dziś symbolizuje go choćby ów wąs sarmacki wciąż obecny na polskich twarzach, choć wyglądający coraz bardziej groteskowo. Fikcję sarmackości stworzył głównie Henryk Sienkiewicz. Przemysław Czapliński w książce „Resztki nowoczesności” dowodzi, że ten mit się rozlał, upowszechnił w latach 60. i 70. Że wzmacniały go ekranizacje Trylogii, że wspierany był seksapilem Daniela Olbrychskiego czy Tadeusza Łomnickiego – to mężczyźni wzorcowi, wyidealizowani, Polacy emblematyczni. Czapliński pisze o próbie stworzenia w PRL sarmatyzmu ponadklasowego jako spoiwa wspólnoty. Edmund Osmańczyk w „Rzeczpospolitej Polaków” z 1977 r. twierdził, że w sarmackiej epoce gierkowskiej cały naród został nobilitowany, uszlachcony. To była próba spojenia socjalistycznego konceptu politycznego z kulturową ramą sarmacką. Co poskutkowało nieoczekiwanie wybuchem ruchu Solidarności.

Faktycznie, Lech Wałęsa i jego sarmacki wąs…
Tu nie tylko o wąs chodzi. Sarmackość manifestowała się też np. w charakterystycznym dla wczesnej Solidarności kulcie maryjnym, wiecowym demokratyzmie, a nawet w podziale na regiony. Ta rewolucja, mimo że przecież robotnicza, była też rewolucją sarmackich mężczyzn, którzy w jakimś sensie się emancypowali, walczyli o Polskę, gdy – jak głosił słynny napis na murze Stoczni Gdańskiej – kobiety miały zostać w domu. I ówczesna polska rewolucja, i ta obecna są – w moim odczuciu – mocno płciowo naznaczone.

Dzisiaj raczej mamy do czynienia z kontrrewolucją, na pewno w sensie obyczajowym, czyż nie?
Polskę postrzegam dzisiaj jako teren konfliktu płci. Ograniczenia praw kobiet, praw reprodukcyjnych, odczytuję jako próbę powrotu do męskiej dominacji, do nienegocjowalnej hegemonii w klasycznym wymiarze. Co zderza się ze samoświadomością kobiet.

Ta kontrrewolucja to dzisiaj zresztą problem ogólnoświatowy. Donald Trump reprezentuje męskość nieokiełznaną, brutalną, biologiczną, nieliczącą się ani z polityczną poprawnością, ani z elementarną kulturą, czego dał dowód np. na spotkaniu z Angelą Merkel.

Sarmacka fikcja była nie tylko afirmowana, ale też krytykowana, wyszydzana.
Jest ona niesłychanie żywotna. W moim odczuciu pierwszy bardzo wyraźny kryzys męskości sarmackiej miał miejsce w XVIII w. Kiedy Rzeczpospolita panów-braci upada, Tadeusz Kościuszko pisze w 1794 r. odezwę do polskich kobiet, w której nazywa je współobywatelkami i wzywa do pomocy w obronie niepodległości: „Raczcie, proszę was o to na miłość ludzkości robić szarpie i bandaże dla wojska; ofiara ta rąk pięknych ulży cierpieniom i męstwo samo zachęci”. Zupełnie inaczej niż strajkujący w 1980 r. stoczniowcy. Męskość sarmacka w XIX w. staje się męskością powstańców. Ona jest pozbawiona czegoś, co uprawomocniało Sarmatów, a i dla współczesnych mężczyzn jest podstawowe: państwa narodowego.

Nie mają państwa, ale zyskują męczeństwo?
Słusznie to pani ujęła: męczeństwo uprawomocnia hegemonię męską tak samo jak w ówczesnych imperiach zdobycze kolonialne czy rozwój przemysłu. Oni zyskują je, lecz nie mają swojej instytucji. Wiek XIX jest czasem wielkiej, właściwie kastracyjnej, rany zadanej polskiej męskości. Weterani powstań, wygnańcy i emigranci to w obrazie literackim, jak i w rzeczywistości, często straceńcy, którzy na obczyźnie się degenerują, giną w pojedynkach, nie mają możliwości reprodukcyjnych – nie mogą wrócić do swych Baś z ziemi włoskiej czy paryskiego bruku. Bitny Polak staje się coraz bardziej anachroniczny.

W XIX w. na Zachodzie całkiem mocno artykułują się już inne niż militarna męskości, a pierwsza wojna światowa bardzo głęboko rewiduje rolę męskości w społeczeństwach. Freud w 1919 r. pisze o nerwicy pourazowej w wyniku szoku wojennego – ona wszak dotyka głównie mężczyzn. Mężczyźni nagle stali się neurotyczni. Kiedyś ich ran „Basia niegodna była całować” – teraz, choć somatycznie nic im nie dolega, trzęsą się, nie mogą powiedzieć słowa, mają lęki. Pierwsza wojna światowa przyniosła kryzys męskości na szeroką skalę. Nagle okazało się, że męskość nie jest przezroczysta, ma ciało, ma psyche, jest obiektem wrażliwym. W tym samym roku co rozprawa Freuda w Polsce w powstaje Polski Kodeks Honorowy, tzw. kodeks Boziewicza. W kulturze europejskiej mamy Freuda, a w polskiej Boziewicza, który próbuje scementować i dostosować do nowych warunków wzorce sarmackie! W dwudziestoleciu międzywojennym następcą Sarmaty w wyobraźni symbolicznej staje się ułan. Powstaje cała seria filmów ułańskich, odbywają się parady wojskowe – to praktyki kulturowe formujące „ułańską” męskość hegemoniczną.

Ułani, oczywiście, nie mieli nerwicy.
Nie, nie. To była męskość glamour w stylu wspomnianego Wieniawy, męskość pańska i ludowa zarazem, pozornie łatwo dostępna, wsparta przez upragnioną instytucję państwa. Kiedy ta instytucja się rozpada, Wieniawa popełnia samobójstwo. Jest to również śmierć pewnego wyobrażenia kulturowego o męskości. Czytałem wspomnienia ułanów i proszę sobie wyobrazić, że we wczesnych latach 30. młodzi oficerowie buntowali się przeciwko lancom jako elementowi uzbrojenia: nikt na lance nie walczy w XX w., na cholerę nam te lance!? – pytali.

Dla lansu.
Otóż to. Wyższe szarże wojskowe ukręciły łeb sprawie. Mają być lance, lance są paradne, i koniec. Oczywiście nie można powiedzieć, że w polskiej kulturze męskość sarmacka została zupełnie zakonserwowana. Pisarze, artyści, zwykli ludzie doświadczyli okropieństw wojen. Witold Gombrowicz pisał, że wojna polsko-bolszewicka nauczyła go bycia indywidualistą, wyzwoliła go intelektualnie z przymusu uczestnictwa w wojnie, a zauważmy, że pytanie: „A kawaler jeszcze nie w wojsku?” – było powszechnie zadawane wtedy nieumundurowanym młodzieńcom.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną