Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Sąd nie chce zarejestrować fundacji dla osób transpłciowych. „Jej cel nie jest zgodny z interesem RP”

Zabrakło empatii i zrozumienia, że korekta płci to i tak droga przez mękę. Zabrakło empatii i zrozumienia, że korekta płci to i tak droga przez mękę. KPH / Facebook
Odmowa rejestracji to dla osób transpłciowych kolejny policzek.

Poznański sąd odmówił rejestracji fundacji Trans-akcja, mającej pomagać osobom transpłciowym. Anna Szymkowiak, założycielka fundacji, wśród celów działalności wskazała integrację środowiska, uwrażliwianie społeczeństwa na problemy osób transpłciowych, zapobieganie dyskryminacji, promowanie równości, akceptacji i tolerancji. Trans-akcja miała także prowadzić grupy wsparcia, konsultacje psychologiczne i porady prawne dla osób dążących do korekty płci.

Uzasadnienie odmowy rejestracji jest kuriozalne. Referendarz sądowa Marta Nebelska-Zawada, która podpisała się pod tą decyzją, tłumaczy, że „możliwa jest sytuacja, w której cel fundacji – choć społecznie użyteczny – nie będzie mieścił się w kategorii celów zgodnych z podstawowymi interesami państwa”.

Przyznała, że cele fundacji „dotyczą grupy wchodzącej w skład społeczeństwa”, a zatem są użyteczne, ale interesy RP dotyczą obszarów, których ciężar gatunkowy jest większy niż wskazany w statucie Trans-akcji. Dodatkowym powodem odmowy był fakt, że według referendarz słowa takie jak „transpłciowy” czy „transseksualny” nie są powszechnie znane w społeczeństwie i mogłyby być nieczytelne dla przeciętnego odbiorcy.

Osoby transpłciowe w Polsce

Sytuacja osób transpłciowych w Polsce i tak nie jest łatwa. Doświadczają przemocy fizycznej i werbalnej. Są dyskryminowane w kontaktach ze służbą zdrowia, personel medyczny traktuje je bowiem jako zaburzone psychicznie czy patologiczne. Według danych fundacji Trans-fuzja (zarejestrowanej w 2008 r. bez żadnych problemów) aż 25 proc. osób transpłciowych doznało takiego traktowania.

Jedną z pierwszych decyzji prezydenta Andrzeja Dudy było zawetowanie przyjętej przez poprzedni parlament ustawy o uzgodnieniu płci, która miała odrobinę ułatwić życie osobom dokonującym korekty płci. Nie musiałyby już pozywać do sądu swoich rodziców, co dla wielu jest ogromnym dyskomfortem.

Zabrakło empatii i zrozumienia, że korekta to i tak droga przez mękę. Nikt nie robi tego dla kaprysu, ale po to, by pozbyć się koszmaru, jakim jest uwięzienie w obcym ciele. Odmowa rejestracji to dla osób transpłciowych kolejny policzek. Wyrokiem poznańskiego sądu zostały poinformowane, że ich problemy mają zbyt mały ciężar gatunkowy i nie mieszczą się w kategorii celów zgodnych z interesami Rzeczpospolitej Polskiej.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Rząd tnie cesarki, choć Polki boją się rodzić naturalnie. Co się dzieje na porodówkach?

Polka idzie dziś po zaświadczenie od psychiatry nie tylko wtedy, kiedy potrzebuje aborcji, ale i po to, żeby zagwarantować sobie cesarskie cięcie. Rodzi w ten sposób już co druga. Eksperci WHO i ONZ przypatrują się tej sytuacji ze zdziwieniem, pytając, co właściwie dzieje się na polskich porodówkach?

Agata Szczerbiak
02.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną