Sprawa Togijczyka niewpuszczonego do autokaru. Polityka nienawiści zbiera pierwsze plony
Cenę za rasistowską i ksenofobiczną histerię rządu płacą w Polsce przypadkowi cudzoziemcy.
Cenę za rasistowską i ksenofobiczną histerię rządu płacą w Polsce przypadkowi cudzoziemcy.
Matthew Wiebe/Flickr CC by 2.0

Cenę za rasistowską i ksenofobiczną histerię rządu płacą w Polsce przypadkowi cudzoziemcy.

Rodzina Togijczyka skarży się, że nie został on wpuszczony do autokaru z powodu rasistowskich uprzedzeń kierowcy. Łotewski przewoźnik tłumaczy: pasażer nie chciał zapłacić za nadbagaż i zachowywał się „niegrzecznie”. Tymczasem po stronie kierowcy stają Polacy: skoro pasażer był czarnoskóry, kierowca miał prawo mieć obawy.

Dziennikarka i socjolożka Ludwika Włodek opisała historię swego szwagra, który w ostatni piątek na dworcu Warszawa Zachodnia nie został wpuszczony na pokład autokaru linii Ecolines jadącego do Berlina.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną