Wraca moda na rękodzieło

Ręce górą
Za sprawą portali społecznościowych rękodzieło zrobiło się modne. A to może zmienić czyjeś życie. A nawet całą Polskę.
Firma Joanny Bach obszywa wielkie psy dla których trudno o akcesoria w sklepach.
Malwina Michalak

Firma Joanny Bach obszywa wielkie psy dla których trudno o akcesoria w sklepach.

Dorota Godlewska, twórczyni firmy Kiziu Miziu szyjącej ze ścinków pluszaki, przytulanki, zwierzaki i lalki
Ewelina Kamińska

Dorota Godlewska, twórczyni firmy Kiziu Miziu szyjącej ze ścinków pluszaki, przytulanki, zwierzaki i lalki

audio

AudioPolityka Agnieszka Sowa - Ręce górą

Gdyby Joanna Bach szukała pomysłu na biznes, na pewno nie przyszłoby jej do głowy, żeby robić biżuterię dla psów. I to nie tych małych, ozdobnych ras, które potrzebują kokardek lub spineczek do podtrzymywania włosów, ale dla olbrzymich dogów niemieckich. Jej jednak nie chodziło o biznes, a o pasję. W domu ma cztery dogi. Długo nie mogła zrozumieć, dlaczego dla jej ukochanej rasy nie ma nic ozdobnego.

Postanowiła zająć się tym sama. Z jedwabnych, kolorowych i błyszczących sznureczków uplotła swoim psom cienkie, luźne obroże – niby-zaciskowe, ale wiadomo przecież, że na czymś takim wielkiego doga się nie utrzyma. Psy miały w tym chodzić po domu i pozować do zdjęć. I pozowały. Ich pani jeszcze było mało. Znalazła hurtownię z koralikami, sztucznymi kamieniami i zrobiła zawieszki do obroży, zakończone jedwabnym frędzlem. 80-kilogramowy dog prezentował się wspaniale. Zrobiła więc kilka zdjęć i wstawiła na Facebooka. Ku swojemu zaskoczeniu dostała kilkanaście próśb o podobne zawieszki dla innych psów. Głównie z zagranicy.

To wówczas zarejestrowała firmę. Dziś, po półtora roku, sprzedaje w całej Europie, a najwięcej do Francji. Nie tylko psią biżuterię (tę już nawet zaczęto podrabiać, o czym doniosły wierne fanki z Niemiec). Świetnie idą zestawy obroża i smycz, taki sam pasek bądź torebka dla właścicielki. Zimą furorę robiły derki dla dogów i do kompletu kurtka lub torba dla właścicielki. Idą posłania, duże, wygodne, czarne ze srebrnym wzorem albo dżinsowe łączone ze sztucznym futerkiem. Albo przenośne do samochodu.

Producenci akcesoriów dla psów zapewne nie mają pojęcia, że większość właścicieli dogów niemieckich to kobiety. Joanna znalazła niszę, ale niewiele by z tego wyszło, gdyby nie Facebook, na którym – jako hodowczyni psów – ma ponad 3 tysiące znajomych z całego świata. Niemal wszyscy w zdjęciu profilowym mają głowę lub sylwetkę doga. Wyszło na to, że jeszcze zanim utworzyła na portalu fanpage swojej firmy, docierała do ogromnej liczby potencjalnych klientów.

Joanna jest niemal modelową ilustracją koncepcji długiego ogona (the long tail), sformułowanej przez Chrisa Andersona na początku lat dwutysięcznych, głoszącej, że obecnie interes daje się zrobić nie tyle na bestsellerach, masowo sprzedawanych towarach, co na bardzo szerokiej ofercie produktów niszowych. Przez zupełny przypadek Joanna sporo zarobiła. Nigdy nie pracowała. Po skończonej filologii białoruskiej wyszła za mąż, potem była zagrożona ciąża i chorująca córeczka. Mówi, że to zajęcie jest dla niej formą terapii.

Robota z subświatami

Haftowanie, szydełkowanie, nizanie koralików to przecież jedna z form terapii zajęciowej. Pomaga wyciszyć się, przestać myśleć o problemach, odpędzić czarne myśli, lęki, frustracje. A potem, gdy dzieło jest skończone, satysfakcja wzmacnia poczucie własnej wartości. Dodaje pewności siebie. Ręczna robota, zwłaszcza z nutą ekologiczną, etno, minimalistyczną, recyklingową, kojarzy się ludziom z ucieczką z wyścigu szczurów. Niedawno okazało się też, że ta sama technologia, która 200 lat temu za pomocą krosien uśmierciła rękodzieło, teraz je ożywiła. Pojawiły się bowiem portale społecznościowe. Ponad połowa użytkowników Pinteresta i więcej niż co dziesiąty użytkownik Facebooka i Instagrama wykorzystuje serwisy do wyszukiwania produktów i zakupów (raport Business Insider Polska). I coraz częściej są to wyroby ręczne, na konkretne zamówienie. A w internecie kupujemy już naprawdę dużo: 27 mln Polaków jest online i wydaje 30 mld zł rocznie na zakupy w sieci. Już prawie każdy jest przynajmniej na Facebooku.

Kilka lat wstecz rękodzielnicy próbowali wystawić swoje dzieła na portalach aukcyjnych, ale to nie było najlepsze miejsce. Kojarzyło się z masówką, czyli z zaprzeczeniem hand made. Istniały już niszowe internetowe serwisy jak: DecoBaazar, Pakamera, niemiecki DaWanda, Stylowi, Unikalni, Dooperele, DecoManufaktura czy Art-Madame, które skupiały po kilkuset twórców i projektantów mebli, ceramiki, biżuterii, ciuchów, upominków. Za pośrednictwo trzeba było jednak słono płacić, nawet do 40 proc. ceny sprzedaży. A przez Facebooka można zamówić coś konkretnie dla siebie, we wskazanym kolorze – twórcy chętnie biorą takie indywidualne zamówienia. I poszło.

Z niszy do stylebooka

– Jeśli chcemy zrozumieć, dlaczego hand made stał się w ostatnich latach tak popularny, warto potraktować go jako część szerszego i głębszego zjawiska tworzenia całych kulturalnych subświatów online – tłumaczy dr hab. Krzysztof Olechnicki, profesor w Instytucie Socjologii UMK i kierownik Zakładu Badań Kultury. Razem z profesorem Tomaszem Szlendakiem piszą o tym zjawisku w wydanej przez PWN książce „Nowe praktyki kulturowe Polaków. Megaceremoniały i subświaty”.

Owe subświaty kulturowe to internetowe społeczności (czasami mikrospołeczności), wspólnoty skupione wokół dowolnej idei i kontestujące główny nurt. W tym wypadku – konsumpcjonizm. Zdaniem prof. Olechnickiego podobne społeczności to wręcz jedna z nowych, ale coraz bardziej dominujących w Polsce form uczestnictwa w kulturze. Olbrzymi zasięg portali społecznościowych sprawia, że te alternatywne formy kultury są w stanie wybić się ponad główny nurt. Kulturą nie jest już to, co masowe, ale to, co ma wartość, np. estetyczną, oraz niesie ideę. – Subświaty stają się miejscem wykluwania różnych form kulturowego „oporu”, różnych alternatyw kulturowych – mówi prof. Olechnicki. – To odcinanie się od głównego nurtu bardzo często przebiega w ostentacyjny sposób. Jako manifestacja odrębnego stylu, unikalnych umiejętności, wysublimowanych gustów czy też po prostu bycia trendy. I tak nowe, niszowe idee ewoluują w mody – jak minimalizm, oszczędzanie jedzenia, ekoizm. Czy też właśnie hand made.

A w jego ramach na przykład etno. Krzysztof i Elżbieta Pająkowie dwa lata temu zaczęli szyć odzież pod marką Pijani folklorem. Są naprawdę zakochani w ludowym wzornictwie. Oboje przez wiele lat tańczyli w zespołach folklorystycznych, Krzysztof do dziś jest instruktorem, prowadzi zajęcia w Zespole Pieśni i Tańca Uniwersytetu Śląskiego.

– Są twórcy autentyczni, którzy czują się spadkobiercami tradycji, mają świadomość przynależności kulturowej i są tacy, których twórczość jest tylko symulacją. Odbiorcy to wyczuwają i wybierają tych pierwszych – mówi dr Joanna Dziadowiec, etnolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wzór z wycinanki kurpiowskiej na koszulkach Pijanych folklorem jest nie tylko prawdziwy, ale nawet chroniony prawami autorskimi. Wycinankę zrobił specjalnie dla nich kurpiowski artysta. I tak jest z każdym wzorem. Malowanką opolską czy wzorem sądeckim na lampasach spodni dresowych. – Sami projektujemy ten materiał, z którego są lampasy – mówi Krzysztof.

Podobnie jak Joanna Bach, która szyje ozdoby dla dogów, również Pająkowie zaczęli od pojedynczych rzeczy, dla siebie i dla znajomych. Gdy pomyśleli, że może to być sposób na połączenie pasji z pracą zawodową, założyli stronę internetową i fanpage na Facebooku. Najwięcej sprzedają bezpośrednio, w tradycyjny sposób, na festiwalach folklorystycznych i kiermaszach. Od czerwca do września są w drodze. Ale ci, którzy na festiwale przychodzą i kupują ich inspirowane ludowymi wzorami ciuchy, czapki czy torby, o tym, że będzie festiwal, a na nim stoisko Pijanych folklorem, dowiadują się z fejsa. – Nasz fanpage to jak taki słup ogłoszeniowy – mówi Krzysztof. – Piszę post: „Jedziemy na festiwal do Nowego Sącza, kto jedzie z nami?”, i na miejscu spotykam ludzi, którzy mówią, że przyjechali, bo przeczytali o tym na fejsie. Bez tej reklamy, jaką daje nam portal społecznościowy, nie bylibyśmy w stanie tak dobrze funkcjonować.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną